10307 lines
254 KiB
Plaintext
10307 lines
254 KiB
Plaintext
0
|
|
wczoraj byłem u znajomego
|
|
1
|
|
marysia skinęła rzęsami tak jakby kto inny skinął głową
|
|
2
|
|
byle tylko jechać
|
|
3
|
|
pali licho odparł kon muszę znaleźć tego człowieka
|
|
4
|
|
zatem mak ginie w tym wypadku zatruty własnym jadem
|
|
5
|
|
a zatem myśl pani przeniosła się na mnie wyciągnąłem wniosek
|
|
6
|
|
potem ubrała się też
|
|
7
|
|
nic z wykorzystywania sposobności
|
|
8
|
|
maciuś siedzi nad morzem rzuca wodę kamyki i myśli
|
|
9
|
|
będzie udawał że ma coś załatwić w gabinecie dyrektora
|
|
10
|
|
od ósmego roku życia nie płakałem
|
|
11
|
|
zaraz
|
|
12
|
|
i czuje tak samo wszystko
|
|
13
|
|
szli obok siebie nie mówiąc wcale
|
|
14
|
|
albo może pan stać jeśli tak jest wygodnie
|
|
15
|
|
lubiek muzykę klasyczną
|
|
16
|
|
tamten był znacznie wyższy
|
|
17
|
|
a więc przekonam się naocznie wyjdę i przypatrzęł mu się dokładnie
|
|
18
|
|
steczkami pod pachą rozmawiali o przeczytanych książkach
|
|
19
|
|
emilowi otworzyła stara kucharka która nazywa meduzo
|
|
20
|
|
tak zwariowałam
|
|
21
|
|
wtedy ona uszła jeszcze kilka kroków z uśmiechem zawróciła i znalazła go bez szukania
|
|
22
|
|
zimna woda była codziennym potwierdzeniem jej chcę
|
|
23
|
|
świetnie sobie poradził nieprawdaż pytałem z dzieciną radością
|
|
24
|
|
tadek ma rower to i ja chcę
|
|
25
|
|
obaj ładni i mają takie czerwone usta jakby ciągle się całowali
|
|
26
|
|
opatrzyliśmy też tymczasem swoje na szczęście lekkie rany i trochę wypoczęliśmy
|
|
27
|
|
to pewnie ten nowy sąsiad z góry
|
|
28
|
|
nie tylko to
|
|
29
|
|
nie ufaj też piękne jasnowłosej osobie która chwilowo zdołała cię opętać
|
|
30
|
|
nic tylko lud i śnieg
|
|
31
|
|
odchyliła ku mnie głowę
|
|
32
|
|
nie znam tego pana
|
|
33
|
|
a to mi się podoba
|
|
34
|
|
masarz jest relaksujący i zarazem leczniczy
|
|
35
|
|
pamiętaj o tym
|
|
36
|
|
jak też nas wtedy wydaje się wiele
|
|
37
|
|
pacem zabielamy ryby trafił dzisiaj do naszej przychodni
|
|
38
|
|
po wrzaskach i płaczu mocno jej się spało
|
|
39
|
|
ani nie przypuszcza z kim jedzie
|
|
40
|
|
czekałem na ciebie dość długo siostro
|
|
41
|
|
to co zobaczy poza śmiesznością jej pozycji było dziwne i poniosło go
|
|
42
|
|
masz prawo zachować milczenie
|
|
43
|
|
chciałbym zaakcentować tę kwestię
|
|
44
|
|
siada na pniu patrzy na mrówki
|
|
45
|
|
no i przestałem się pytać
|
|
46
|
|
to oblicze stare przeorane siecią fałd i zagłębień jakby dwoiło się
|
|
47
|
|
młynarz wyczuwał jeszcze pocieszający uścisk dłoni proboszcza widział jego zasmucone spojrzenie
|
|
48
|
|
włazić w skórę innych
|
|
49
|
|
dzisiaj jem na kolację sałatkę jarzynową
|
|
50
|
|
ani jeść ani uczyć się
|
|
51
|
|
weszliśmy przez sień do izby na prawo
|
|
52
|
|
nic się nie stanie
|
|
53
|
|
co za złudzenie
|
|
54
|
|
zrup listę zakupów bo znowu o czymś zapomnimy
|
|
55
|
|
nie wiem odparł znane
|
|
56
|
|
nikt nic nie porabi
|
|
57
|
|
obrączka więc uwaruntowała wizja nieboszczyka
|
|
58
|
|
znamienne połączenie bizerunków
|
|
59
|
|
siada na moim łóżku i siedzi
|
|
60
|
|
bez namysłu schowałem kukłę do wewnętrznej kieszeni żakietu
|
|
61
|
|
gdy miała lat dwanaście nauczyła się gwizdać
|
|
62
|
|
rozpoznał w nocy swoje mieszkanie idąc boso wzdłuż korytarza w stronę królików
|
|
63
|
|
dlatego też zaręczał że jej chorej matce nie zabraknie niczego
|
|
64
|
|
wtedy na dobre zamilkła
|
|
65
|
|
prawdopodobieństwo często jest nieintuicyjne
|
|
66
|
|
a nuż pokrywawi schlebił sobie czupurnie podlasiak
|
|
67
|
|
są to rzeczy zupełnie nie współmierne
|
|
68
|
|
kopnął ognisko aż skry posypały się wokół
|
|
69
|
|
jako niekompetentny w sprawach chorób płuc dałem je do obejrzenia do cyntowi es
|
|
70
|
|
widzisz nie tak potrzebny scyzoryk a tobie na nic
|
|
71
|
|
emil poprosił o dwa fartuchy i powiedział do ewy mogłaby jesteś siostrą
|
|
72
|
|
na pamiątkę potwierdziła dziwożona spuszczając oczy
|
|
73
|
|
chcę
|
|
74
|
|
może on może on właśnie
|
|
75
|
|
pokolnie panu profesorowi dziękuję
|
|
76
|
|
poeto witam cię łaskawie
|
|
77
|
|
mieli czerwone uszy i byli nie bardzo przytomni
|
|
78
|
|
nie ma to jak we własnym domu
|
|
79
|
|
milcząc pobiegli we wskazanym kierunku
|
|
80
|
|
to był szybki ale na pewno przemyślany i rozsądny wybór
|
|
81
|
|
zdawało się że rzeczywistości nie ma
|
|
82
|
|
matka robi mu okłady i ciepłą kąpiel
|
|
83
|
|
no gospodarz właściciel tej zagrody
|
|
84
|
|
słowo daję przynajmniej dobrze żem ciebie spotkał
|
|
85
|
|
więc baron miał po nie kon trację przychodząc do ciebie ze słowem przebaczenia
|
|
86
|
|
najtrzejszym kolokwium będzie pięć pytań otwartych i test wielokrotnego wyboru
|
|
87
|
|
wysiedliśmy i przekroczywszy bramę opactwa ojców franciszkanów weszliśmy w krószgane
|
|
88
|
|
po zamknięciu pogadanki zbliżył się do mnie pierwszy i przedstawił się
|
|
89
|
|
wszystkie inne maszynki które wypróbowałem są wobec niego niczym
|
|
90
|
|
zaczął się wielki żywiołowy strajk krewiecki
|
|
91
|
|
oberżało się dziesięć razy na dzień
|
|
92
|
|
przecie przyjemnie się wypróbować abo pokazać że się nie boją
|
|
93
|
|
żebym miał pieniądze to bym mu mleka kupił
|
|
94
|
|
i tulił głowę do jej kolan w pokorze uwielbienia
|
|
95
|
|
zgryźliwy i nieustępliwy kulawiec narzekał wówczas na wściupską
|
|
96
|
|
był nag
|
|
97
|
|
tak niespodzianie tak znienacka jak bywa nieraz ze szczęściem lub śmiercią
|
|
98
|
|
ale z nim psy piasz co
|
|
99
|
|
zmęczenie po trzech sensach portretowych zniknęło zupełnie
|
|
100
|
|
najpierw zauważyłem kolbę karabinów ukrytego na łóżku pod stosem poduszek
|
|
101
|
|
skłoniła głowę na znak zgody
|
|
102
|
|
wciąż ludzie wysiadają przed zamkiem z miasta z pragi
|
|
103
|
|
na śniegu spostrzegliśmy duże plamy czerwonej rydzawej wody
|
|
104
|
|
hm przomknąłem mieliście się zejść na moście świętego floriana
|
|
105
|
|
nikt nie wie i o to chodzi
|
|
106
|
|
tak od jutra od jutra trudno
|
|
107
|
|
wczoraj lat sześćdziesiąt jutro dwadzieścia nie
|
|
108
|
|
gdzie jestem usłyszałem pytanie rzucone między marmurowe trzony
|
|
109
|
|
należy te sposoby rozumowania odróżnić od dedukcji naukowej
|
|
110
|
|
bla mnie zmieniła świat cały
|
|
111
|
|
emil płynie powoli po własnych zdaniach
|
|
112
|
|
po prostu to nie było ważne
|
|
113
|
|
tak jakby ich w ogóle nie słyszała
|
|
114
|
|
nie broniła milcząc
|
|
115
|
|
ty tu zapytał mistrz zdumiony
|
|
116
|
|
ojciec nic o tym nie wierzy
|
|
117
|
|
kulawiec był posiadaczem torby kusej i płytkiej ale upchane dostatnio i pękate jak kobza
|
|
118
|
|
ale któż to wykona
|
|
119
|
|
żeby chciała wziąć
|
|
120
|
|
obciąć mu ręce i nogi
|
|
121
|
|
czy myśli tu nas trzymać cały rok
|
|
122
|
|
podlasiaków dwóch znałem aże gnaty ani jednego przypomniało sobie nagle jednoręki
|
|
123
|
|
cezary już nic nie widział
|
|
124
|
|
właściwie nie było mu źle ale ciasno
|
|
125
|
|
jak gdyby nigdy nic
|
|
126
|
|
jeśli zaczną dokazywać nie poniosę wspólnej odpowiedzialności
|
|
127
|
|
w nocy miał sen
|
|
128
|
|
nie pomyślał że człowiekowi przykro i boi się że panią rozgniewają
|
|
129
|
|
wielki pisarz
|
|
130
|
|
uciekł tylko jeden żołnierz dwóch leżało z przestrzelonymi głowami
|
|
131
|
|
zakończywszy zwycięzko czwartą z rzędu partię pożegnałem się i wyszedłem
|
|
132
|
|
nie słyszę cie
|
|
133
|
|
przez te dwa lata mnie tu w tych stronach nie było
|
|
134
|
|
czekam aż obrazy podniosłą się przede mną jak przed lepinaczem were
|
|
135
|
|
nie poruszył się
|
|
136
|
|
macie tupet żeby się tu pojawiać
|
|
137
|
|
wtedy z uczuciem niewypowiedzianej trwogi i zdumienia poznałem moją narzeczoną
|
|
138
|
|
uznałem iż stanowisko to właśne mi odpowiada
|
|
139
|
|
miała ona lat dziewięćdziesiąt jeden to znaczy trzynaście razy po siedem
|
|
140
|
|
przyrzekam że nie ruszę się z tego miejsca
|
|
141
|
|
kama leżała wciąż w głębokim uśpieniu
|
|
142
|
|
kocham cię dlatego najprawdopodobniej bo cierpię z powodu traconego narcyzmu
|
|
143
|
|
przebył pan szczęśliwie nader poważną chorobę wszelkie wzruszenia mogłyby panu zaszkodzić
|
|
144
|
|
zaczynam odczuwać znużenie
|
|
145
|
|
odprowadzam cię
|
|
146
|
|
a podlasiak gdzie zapytał z niepokojem
|
|
147
|
|
mogołowie uczynili to samo
|
|
148
|
|
niektórzy zaczęli przeskakiwać przez płot
|
|
149
|
|
ale ta jedna krótka noc z blaskiem oblała całą drogę mego życia
|
|
150
|
|
niechta dorzucił znowu kulawiec i znowu machnął ręką
|
|
151
|
|
w ostatnich szczególniej czasach przyjaciele wzajem na siebie oskarżać się nie mogli
|
|
152
|
|
chodziła namiętnie do kina i na zajec utrzymiewała takie stany
|
|
153
|
|
i podał maciusiowi papier wciąż stojąc na baczność
|
|
154
|
|
ewa będzie z porżynkami
|
|
155
|
|
czy wierusz wrócił
|
|
156
|
|
będziesz ze mną teraz rozmawiał czy też wolisz rozmyślać za kratami
|
|
157
|
|
w zeszłym roku jarmark cieszył się olbrzymią popularnością
|
|
158
|
|
ona nie znosiła do tyk
|
|
159
|
|
jednakże nimfy umiały otumanić fałne
|
|
160
|
|
był mały pięcioletni jano i jego świat magi
|
|
161
|
|
dniem i nocą
|
|
162
|
|
no tak teraz pójdę minęła już dziesiąta
|
|
163
|
|
szło im trudno
|
|
164
|
|
tak go zaklinał i prosił
|
|
165
|
|
idź już jur rzekła łagodnie
|
|
166
|
|
w tym tkwi gra polityczna
|
|
167
|
|
czy mogę ziot
|
|
168
|
|
nie patrzył nawet jak się koło niego zabawiał hanibal
|
|
169
|
|
w ogóle lubię podróżować w milczeniu
|
|
170
|
|
będę się tłumaczył pani tak nie uwierzy
|
|
171
|
|
ona jemu swoją fotografią
|
|
172
|
|
co jest dla ciebie w życiu najważniejsze
|
|
173
|
|
rzuci coś łeb
|
|
174
|
|
a czy istnieje świat
|
|
175
|
|
gdzież mieli szukać spotkania z bogami z dobrymi złymi duchami
|
|
176
|
|
co to za medalion zapytała nagle sięgając ręką ku mej szyi
|
|
177
|
|
króżganki między domami
|
|
178
|
|
powiedziała zmęczonym głosem muszę jeszcze powtórzyć łacinę
|
|
179
|
|
był to jeden z najtęższych w okolicy szczurów wodnych
|
|
180
|
|
nie stwierdzono ani śladu czegoś podobnego
|
|
181
|
|
neurolog z gasi papierosa nie chcesz chodzić do szkoły prawda nie chcę
|
|
182
|
|
raz ją tylko widziałem raz jeden jedyny
|
|
183
|
|
co zawołał pan ryszard otwierając oczy szeroko
|
|
184
|
|
jak gdyby chciało mnie ostrzec
|
|
185
|
|
chciałabym mieć swój dom albo mieszkanie
|
|
186
|
|
ale to na nic bo on ucieknie drugim wylotem wąwozu
|
|
187
|
|
brzuszek ma pękaty jak to ziarnko grochu
|
|
188
|
|
o jak gwiazdy uśmiechnął się
|
|
189
|
|
a ten przyrząd do czego służy
|
|
190
|
|
podobała mu się
|
|
191
|
|
niech żyje kolej
|
|
192
|
|
takie pomyłki zdarzają się nieraz
|
|
193
|
|
albo niech nas diabli biorą albo kapitalizm
|
|
194
|
|
a dlaczego się wykręcałaś od tego nie wiem sama
|
|
195
|
|
była druga w nocy
|
|
196
|
|
tak by wyglądało lecz to sprawy nie wyjaśnia
|
|
197
|
|
ja nie chcę żebyś był
|
|
198
|
|
czy naprawdę jestem nieśmiertelna
|
|
199
|
|
no to idźże jeszcze raz i dobrze poszukaj
|
|
200
|
|
dzieci powitały go radośnie
|
|
201
|
|
ty to rozumiesz przyjacielu mostowy i zrobisz jak ja proszę
|
|
202
|
|
jak wam się udało zepsuć latarnie pyta się maciuś
|
|
203
|
|
przestań mówiła topani
|
|
204
|
|
nie mogę zdać sobie sprawy z odległości z jakiej je oglądam
|
|
205
|
|
damian zauważył że biegnie sam
|
|
206
|
|
to ty pomóż mnie
|
|
207
|
|
dziwożona łasa jest na miut i pz czoło m go stale wyjada
|
|
208
|
|
w końcu zaświtał przed nami wylot sieni
|
|
209
|
|
i drzewo żyje
|
|
210
|
|
lekarz zasępił się
|
|
211
|
|
czyż mnie tak cały nie posiadasz
|
|
212
|
|
publicznie spotkamy się ponownie
|
|
213
|
|
tak to dowód oczywisty zgodzili się jednomyślnie słuchaczy
|
|
214
|
|
gniewa się pan uśmiechnął się kapitan
|
|
215
|
|
w końcu obraz zaczyna wirować już znikł
|
|
216
|
|
postanowił pisać o morzu o jechaniu okrętem bo uważał że to też była wycieczka
|
|
217
|
|
nigdy nie umrę
|
|
218
|
|
siedząc o zmroku nad stawem i słuchając jak powie wiatru wzdycharzałośnie
|
|
219
|
|
nie oglądam tele wizi
|
|
220
|
|
kłamstwo ma krótkie nogi
|
|
221
|
|
nie odpowiadała czas dłuższy utkwiwszy przerażone oczy w drzwi
|
|
222
|
|
on doznał wrażenia że stopy jego opuszczają korzonki że jest wrośnięty w ziemię
|
|
223
|
|
to też istota ograniczona
|
|
224
|
|
kulawiec końcem kijazmacał pogięty jak fala kark zwiniętej w kłębek dziwożony
|
|
225
|
|
ona już spała a onsłuchał czy oddycha czy nie umarła
|
|
226
|
|
w takim razie odpowiedział cicho poniósłbym poraszkę
|
|
227
|
|
to była robota
|
|
228
|
|
a jak wyglądasz spytała dziwożona
|
|
229
|
|
i właśnie tego cudu zaniedbało się obejrzeć
|
|
230
|
|
ja także nalegał dalej
|
|
231
|
|
koleżanki mi opowiadały
|
|
232
|
|
bo pewnych rzeczy nie należy nazywać
|
|
233
|
|
podejdź
|
|
234
|
|
jedną mi dłoń wypuści na swobodę napierała się zerkając błagalnie na podlasiaka
|
|
235
|
|
to komiczne że mama miała siedemnaście lat
|
|
236
|
|
one wyglądają jak cygara i ela była znów niby do rosła poważnia
|
|
237
|
|
a jeśli boję niech się w torbie prześpi i sił dla nas na wieży
|
|
238
|
|
dzisiaj na obiad ha borgery
|
|
239
|
|
czy pamięta pani moment wprowadzenia kim nazw już z perspektywy nauczyciele
|
|
240
|
|
począł zapadać wczesny i zimowy wieczór
|
|
241
|
|
ku niemiłemu zdumieniu zauważył że nie jest sam miał towarzysza podróży
|
|
242
|
|
śmiało niech pani mówi
|
|
243
|
|
przez chwilę chciał jej to wytłumaczyć
|
|
244
|
|
ona klęka
|
|
245
|
|
ten sok mógłby zaszkodzić pannie karolinie
|
|
246
|
|
weź felku ten pierścień
|
|
247
|
|
nachylić się nisko do ziemi
|
|
248
|
|
od miasta do miasta
|
|
249
|
|
skorzystaj z tego jeśli ci życie miłe
|
|
250
|
|
na mnie no to odprowadź mnie
|
|
251
|
|
wybuchała z nich wtedy nienawiść
|
|
252
|
|
oto jest twoja myśl o śmierci
|
|
253
|
|
nie wspomniałem że nagle na szybie żywą muchę dostrzegłem
|
|
254
|
|
i ewa była zazdrosna że nie płakał
|
|
255
|
|
drugie że każą im dawać dobry przykład
|
|
256
|
|
jednak zawsze już bliżej końca
|
|
257
|
|
co tu się stało
|
|
258
|
|
mogłem mu się doskonale przyjrzeć
|
|
259
|
|
a dla moją przyzna życie jest sztuką gdzie większość z nich zaledwie istnieje
|
|
260
|
|
co mówiąc uwagę skierowałem na konia widocznie tracącego resztki sił
|
|
261
|
|
radek sam wyglądał jak obrazek
|
|
262
|
|
muzyka i śpiew nieustanne uczty i grzyska zapełniały jego życie
|
|
263
|
|
dlaczego bo ty nie leżysz nad nie moża
|
|
264
|
|
wyciągnięta odruchem ręka chciała wstrzymać wroga lecz spętana opadła z powrotem
|
|
265
|
|
zgromadzenie ogólne apeluje do rodziców i indywidualnie do mężczyzn i kobiet
|
|
266
|
|
tak dokładnie opisywałeś jak lubisz kiszkę kaszaną
|
|
267
|
|
płóć nasza bardzo ucierpiała odrzekł dan
|
|
268
|
|
miała piętnaście lat
|
|
269
|
|
szkło się łatwo tłucze
|
|
270
|
|
przyczyna leży zdaje się w wyczerpaniu nerwowym
|
|
271
|
|
a widzę wyraźnie jakby wczoraj dopiero
|
|
272
|
|
a bo dziś jest pierwszy śnieg a wy nie uważacie
|
|
273
|
|
węże w pustynnych źródłach
|
|
274
|
|
proszę pana tylko na parę godzin
|
|
275
|
|
ja ci kazik powiem jak jestem katolik
|
|
276
|
|
zanim zdołaliśmy przyjść z pomocą nieszczęśliwy uległ
|
|
277
|
|
nie już nie kochałem siostry janka
|
|
278
|
|
zbyt długo milczałem korzeniąc się w ziemi i szumiąc ponad nią ciągnął dalej podlasiak
|
|
279
|
|
tak naprawdę to chciałbym pojechać do hagi
|
|
280
|
|
masz już prawo jazdy
|
|
281
|
|
posłyszano ciche kwilenie jak gdyby zranionego zwierzątka
|
|
282
|
|
proszę zamknij okna i zasłoń rolety
|
|
283
|
|
a skąd
|
|
284
|
|
adam czyta po łacznie i grecku tak jak emil te
|
|
285
|
|
gram pierwszy temat zupełnie po pijasku zupełnie zataczając się
|
|
286
|
|
i mam iść do kancelarii
|
|
287
|
|
emil nie odpowiedział
|
|
288
|
|
patrz tak aby nie zauważył tego
|
|
289
|
|
stój po strzelę
|
|
290
|
|
oto co otrzymałem
|
|
291
|
|
jednoręki postrzegł ów rumieniec
|
|
292
|
|
myślę że on nie bardzo pragnie bym żył
|
|
293
|
|
bo by od razu poznali bo się zrobiłem czerwony
|
|
294
|
|
nie wiedziała co teraz się z nim stanie
|
|
295
|
|
dziś musiałem cię zmienić wprost w piosenkę
|
|
296
|
|
idealna pogoda na rower
|
|
297
|
|
na torepce górą przyciska do boku widać kolorową na lepkę
|
|
298
|
|
ale to przecież śmieszne zabobon halko
|
|
299
|
|
jak to jest ze zdaniami powstałem na podstawie indukcji pytasz to nie ma znaczenia
|
|
300
|
|
masz rację w chwili gdy usłyszałam dźwięk jego głosu złudzenie prysło
|
|
301
|
|
gdy zawibrało trefon wszyscy zamilkli
|
|
302
|
|
przeglądam i segreguje wiersze pisane dla tych których nie ma
|
|
303
|
|
wejść szoteczkę i mydło i wyszeruj ręce jak należy mówi mama
|
|
304
|
|
ludzie z gumowymi wężami
|
|
305
|
|
na ulicy
|
|
306
|
|
lecz sługa nie dała zbić się z tropu
|
|
307
|
|
ostatnie minuty przed wschodem słońca to na zimniejszy moment w ciągu doby
|
|
308
|
|
przecież powiedziałeś że nie chcesz tam iść
|
|
309
|
|
i w niedzielę jak lunatyczka poszła
|
|
310
|
|
o piątej możecie wrócić do domu
|
|
311
|
|
niech ta dorzucił machając dłonią kulawiec
|
|
312
|
|
nie wspominała o nich ani razu w ciągu krótkiej upalnej nocy
|
|
313
|
|
nie brat
|
|
314
|
|
zamknął jej usta pocałunkiem
|
|
315
|
|
najczęściej jednak gramy dla siebie
|
|
316
|
|
jechaliśmy jeszcze dość długo głębokim wąwozem lub brzegiem rzeki
|
|
317
|
|
powiedzieli że będą za pięć minut
|
|
318
|
|
opuścił powoli swoje przezroczyste oczy i jego usta stały się jeszcze bardziej wąskie
|
|
319
|
|
eh zarehotało coś w drugim kącie przedziału
|
|
320
|
|
depesza pewną gdzieś tu leży
|
|
321
|
|
mógłbyś spróbować naprawić mi komputer
|
|
322
|
|
mimo wszystko d janka pachniało lekko jakimś obcym zapachem
|
|
323
|
|
ja jeszcze nie skończyłem
|
|
324
|
|
tak się cieszę
|
|
325
|
|
zawahała się zakołysała na miejscu nie mogąc iść dalej
|
|
326
|
|
chodzi mi o parte górny
|
|
327
|
|
w taką pogodę nawet pies z kulawą nogą nie chciałby wyjść na dwór
|
|
328
|
|
no to zgoda
|
|
329
|
|
latka lekarz rozmawiał najpierw zwartego a emil się ją go taka mo miał tratasty piekoefaso mają
|
|
330
|
|
bachory pasowe na jezdnię były oczy bladła złośliwe i mądre
|
|
331
|
|
pan naczelnik podkreślił z przekocem żartuje
|
|
332
|
|
lecz wszystko ma swój koniec
|
|
333
|
|
zamykam oczy przy zapalonej lampie
|
|
334
|
|
muszę się jeszcze okolić
|
|
335
|
|
a jednak stało się i nic na świecie faktu nie odmieni
|
|
336
|
|
z powodu grożącej burzy dyrektor mój wcześniej skończył naukę i zamknął szkołę
|
|
337
|
|
właśnie wyłączyłem ten przełącznik
|
|
338
|
|
za nic w świecie krzyknęła tupiąc nogą
|
|
339
|
|
może to coś ważnego
|
|
340
|
|
nie wywołuj wilka z lasu
|
|
341
|
|
to jest błędne koło z którego nie ma wyjście
|
|
342
|
|
ale dlaczego właściwie pan mi to wszystko przypomina
|
|
343
|
|
czytał dużo szybko często powierzchownie
|
|
344
|
|
drobnostka kochany panie
|
|
345
|
|
a może u nich tylko taki już zwyczaj
|
|
346
|
|
zdawało mi świeże twarz łoże zanurzoną wy krwi
|
|
347
|
|
kto skierował po krętku i gościnnym wybrzeżam plaski
|
|
348
|
|
szła patrząc w ziemię i wydała się bardzo zacisków
|
|
349
|
|
pozwól mamo to jest mój kolega
|
|
350
|
|
matka była przerażona
|
|
351
|
|
nikt na to nic powiedzieć nie może
|
|
352
|
|
poblasiak ze wzrastającą dumą spojrzał na obydłu przyjaciół
|
|
353
|
|
tu się pożywiał szepnął
|
|
354
|
|
przynajmniej barwy świąt udało nam się zachować
|
|
355
|
|
to sięgało w samo dzieciństwo ta niemożność urwania w środku zatrzymania się skończenia
|
|
356
|
|
pewnego razu spotkała anię
|
|
357
|
|
z kim sama bosfretkiem
|
|
358
|
|
lubię go
|
|
359
|
|
nie dostrzegam w tym com powiedział nic niegrzecznego
|
|
360
|
|
uczyli się na ganku gdzie cuchnęło ale oni nie zauważali tego
|
|
361
|
|
dla kogo dobry dla tego dobry
|
|
362
|
|
ostatecznie zdecydowali się na ślub cywilny
|
|
363
|
|
jaka praca taka płaca
|
|
364
|
|
lubił spać przy otwartym oknie
|
|
365
|
|
a młynarz stoi obok
|
|
366
|
|
tego było za wiele
|
|
367
|
|
w każdym razie
|
|
368
|
|
w tym miejscu całuje mnie już usły chłopak
|
|
369
|
|
podlasiak nie zaprzeczył
|
|
370
|
|
chcę tylko powiedzieć że przeżyliśmy wiele okrutnych dni
|
|
371
|
|
gdzież to po do wyryty
|
|
372
|
|
słyszę zawołał krzysiek zarumieniony z radości
|
|
373
|
|
lecz co to było
|
|
374
|
|
na górach spokojnie żerowały stade reń ferów i jaku
|
|
375
|
|
dała mi kot powiedziała że się wszystkim zajmie
|
|
376
|
|
staliśmy oboje na tym maleńkim skrawku ziemi a wokół nas wszystko pokryła woda
|
|
377
|
|
tak i inne graty
|
|
378
|
|
nie powinno ono być przedmiotem handlu w żadnej formie
|
|
379
|
|
chyba poszli grać w piłkę
|
|
380
|
|
to jest na miarę lat siedemdziesiątych
|
|
381
|
|
dziecka nie wolno w żadnym razie zmuszać ani upoważniać do wykonywania jakiegokolwiek zawodu
|
|
382
|
|
nie mówiąc już o rozkoszy którą mi to daje
|
|
383
|
|
otworzył drzwi szedł wolno w piżamie wzdłuż korytarza wykładanego zielonym linoleum
|
|
384
|
|
wtem w krzakach tuż obok niesamowity pisk
|
|
385
|
|
rzadka to zupa
|
|
386
|
|
tysiące kierunków dziesięć tysięcy niepotrzebnych ruchów kroków i chwytów
|
|
387
|
|
stała odziana szlafroczek z rękami założonymi na piersi
|
|
388
|
|
bałam się zawsze że przyjdą na mnie takie ciężkie chwile
|
|
389
|
|
zając pokręcił się po podwórzu ale psy z obu stron zachodzą
|
|
390
|
|
przeszło dwa lata
|
|
391
|
|
ala waliła go batem
|
|
392
|
|
palto krzywo zapięte
|
|
393
|
|
doszedł wkrótce do palisady otaczającej cały domek
|
|
394
|
|
wyglądał jak zawsze
|
|
395
|
|
pójdziemy tam z samego rana
|
|
396
|
|
chce czegoś bardzo tylko na razie nie wie czego
|
|
397
|
|
i właśnie w tym widzę najpiękniejszy motyw tej historii
|
|
398
|
|
ja je lubię i one mnie lubią
|
|
399
|
|
późno już i strażnik wzywa do puszczyna cmentarza
|
|
400
|
|
oto urywki tego co jej odpowiadano s pląsających łodzi rybackich
|
|
401
|
|
usiadł na fotelu ona usiadła na poręczy
|
|
402
|
|
w łóżku próbował sobie przypomnieć jak wygląda
|
|
403
|
|
był zgorszone
|
|
404
|
|
obie strony licytują się w obojętności
|
|
405
|
|
ona która go zrozumiała zbyt wąsko o tak
|
|
406
|
|
to oni przeszli obok niej
|
|
407
|
|
bo cóż się właściwie z nami stało
|
|
408
|
|
panie protestował inspektor
|
|
409
|
|
ewa wyjdzie ze szkoły
|
|
410
|
|
nad nimi wieruje i unosi się nigdy i śnieg
|
|
411
|
|
było to lekkomyślne
|
|
412
|
|
jakże się wtedy sebastian pienił ze złości
|
|
413
|
|
skąd się to wzięły skał wierbotna
|
|
414
|
|
co to za człowiek
|
|
415
|
|
a teraz najlepiej zrobisz jak pójdziesz do łużką
|
|
416
|
|
wrócił do pensjonatu który nazywał się złocień
|
|
417
|
|
wyprostowała się dumnie
|
|
418
|
|
przez pewien czas udawali że nic nie czują
|
|
419
|
|
i tak nic nie czuję
|
|
420
|
|
jestem tego samego zdania zgodził się muł widocznie mamy wspólne upodobania
|
|
421
|
|
ogarnęło go uczucie dziwnego strachu
|
|
422
|
|
pianista dlatego nie może grać bo zdaje sobie sprawę że może nie móc
|
|
423
|
|
czemu tak trzaskasz drzwiami
|
|
424
|
|
wtedy mówiła nie bawia się albo nie potrzebuje
|
|
425
|
|
powinien był się cieszyć jak gdyby się po raz drugi urodził
|
|
426
|
|
i zaciągnąwszy się parę razy dymem z papierosa wrócił do stachy
|
|
427
|
|
siedzieli milcząc zanurzeni w zapachu kobiety która stąd odeszła
|
|
428
|
|
mefisto idzie cudownie
|
|
429
|
|
wyjaśnię ci kiedyś później
|
|
430
|
|
zobaczyłem jakąś lalkę która miała być poprzednio moją mamą
|
|
431
|
|
wyprzedziłem go by rozświetlać drogę latarką
|
|
432
|
|
fredek zwisał jak worek
|
|
433
|
|
zaszedł tedy do starego sklepikarza na starym mieście
|
|
434
|
|
pewna deformacja przez trze na przy otwartych oczach
|
|
435
|
|
chodź zawołał go ewy
|
|
436
|
|
to samo tutaj
|
|
437
|
|
cieszę się że m okaleczą tego łotra
|
|
438
|
|
co innego jest fikcja w powieści a co innego rzeczywistość
|
|
439
|
|
upiór poprawił go niewczesny kulawiec
|
|
440
|
|
jej nozdrza drgały
|
|
441
|
|
przecież tego nie wyrzucę
|
|
442
|
|
i to jest wspaniałe dzieło o którym mówiłaś
|
|
443
|
|
chcę umrzeć leżąc na tobie tak właśnie tak
|
|
444
|
|
i teraz oto szli znikąd donikąd
|
|
445
|
|
ściany pochylają się nade mną i wyginają jak widziane przez wodę
|
|
446
|
|
klobka
|
|
447
|
|
i cóż o tym myślicie panie kolego
|
|
448
|
|
czego mamy zazdrościć
|
|
449
|
|
w głosie jej drgnęły dźwięki przyobiecanego płaczu
|
|
450
|
|
dzień przeciął oświetlony prostokund
|
|
451
|
|
ty jesteś narcyzem ja też
|
|
452
|
|
kiedyś byłem zapalonym podróżnikiem
|
|
453
|
|
pa janek
|
|
454
|
|
kiedy ostatnio z nią rozmawiałaś
|
|
455
|
|
zły jestem
|
|
456
|
|
zapewne dlatego organizatorzy postawili na jeszcze większą promocję wydarzenia
|
|
457
|
|
bardzo ładnie
|
|
458
|
|
śmiertebrzmiał w uszach w chwili peni bieg krwawa o belka
|
|
459
|
|
chwilowy zawrót głowy
|
|
460
|
|
synu nie czołgaj się po podłodze
|
|
461
|
|
przy tujemią do siebie i tak szliśmy czas jakiś
|
|
462
|
|
skinął mi głową i skierował się ku drzwiom mieszkania
|
|
463
|
|
tak nie kocham go lecz nie chcę z nim drywać
|
|
464
|
|
ze zaczą tylko wizję nie wdaj si krzybowy opis
|
|
465
|
|
obecnie wybrał się na polowanie pozostawiając swym więźniem żywność
|
|
466
|
|
rozmyślałem nad tym że społeczeństwo ludzkie to jedne ogromna sieć pomyłek i głupstw
|
|
467
|
|
wol najwidoczniej siedział na trawie
|
|
468
|
|
e jakież ulicha mom prawo zajmować się kościołem świętego barnady
|
|
469
|
|
długo radzili co czynić żeby się jak najbezpieczniej o wszystkim przekonać
|
|
470
|
|
spięliśmy z niego szodło i ty wa
|
|
471
|
|
cmentarz zamykają tu wcześnie
|
|
472
|
|
u mnie będzie pan całkowicie bezpieczny
|
|
473
|
|
nie powiedział prędko
|
|
474
|
|
nie ważne na jakim
|
|
475
|
|
dorośli nie lubią się sami schylać bo ich kości bolą
|
|
476
|
|
jednoręki przybiegł pospiesznie jakby się bał karygodnego w danym razie opóźnienia
|
|
477
|
|
ale w głębi ducha postanowiłem zrezygnować z tego zaszczytu
|
|
478
|
|
niestety stosunki meksykański utrudnienia bardy dostanie prawdziwego preparatu
|
|
479
|
|
teraz tatko coś dołożył i kupili ower
|
|
480
|
|
nie jest gryzoniem ale gryzie
|
|
481
|
|
kasia stała przy mamie a mama ją czesała
|
|
482
|
|
mnie się wydaje że ona wyjechała
|
|
483
|
|
puść to jeszcze raz
|
|
484
|
|
usiedli przodem do wnętrza koła na złość
|
|
485
|
|
wtedy właśnie zaprzyjaźniła się z kuzynką jałanną starszą o siedem lat
|
|
486
|
|
ale skąd znów taranga i mundur naczelnika
|
|
487
|
|
zgadzam się na to że jesteśmy pokraczni rzekł tymczasem zatrwożony nieco podlasiak
|
|
488
|
|
nie sprawiało to jednak żadnego szczerku w moim zapale
|
|
489
|
|
polata jak one na skrzydłach
|
|
490
|
|
gra z nami w góry planszowy w niedzielę
|
|
491
|
|
mówi do mnie dziecinko
|
|
492
|
|
a zaraz na drugi dzień było nowe przedstawienie
|
|
493
|
|
wojna będzie wielka a może i nie tak bardzo
|
|
494
|
|
przestań
|
|
495
|
|
często używa się wyrażenia żyje w innym znaczeniu
|
|
496
|
|
i przyłożyłem ucho do piersi nenzarza
|
|
497
|
|
w czoraj czytała po raz pierwszy rym była auda statek pijany i wellajne pieśń dzesienną
|
|
498
|
|
było ich dwóch prawy kulawiec a lewe jednoręki
|
|
499
|
|
wolę zadać standardowe pytania a potem poprostu słuchać
|
|
500
|
|
była to tylko gra przed tym drugim wysokom zarazem komedia nieunikniona i podniecająca
|
|
501
|
|
widzę wielki gmach z czerwonej siekły zwrócony do mnie kantem
|
|
502
|
|
ot co wymyśli
|
|
503
|
|
byłem jeszcze dzieckiem ale wiedziałem z ówna to widziałem ze skonale
|
|
504
|
|
mój pan takiej wędliny nie robi
|
|
505
|
|
nie znają nieszczęśni tamtego
|
|
506
|
|
szukałem odpowiednich produktów oznaczonych z efipitami ale nic nie znalazłem
|
|
507
|
|
jak długo trwało jej osłupienie
|
|
508
|
|
na wysłach polinezyistniej piękna legenda po pochodzeniu śmierci
|
|
509
|
|
nie daj się skusić tej dobroci i rżnąć dalej oto zadanie
|
|
510
|
|
dokąd poszły
|
|
511
|
|
maciuś spojrzał zmukłnamu królowi prosto w oczy
|
|
512
|
|
wojna nie będzie trwała długo
|
|
513
|
|
to co pan mówi jest bardzo logiczne ale w swojej logiczności
|
|
514
|
|
i jak to praroctwo się sprawdziło
|
|
515
|
|
jak tylko pomyśla że masz przyjść
|
|
516
|
|
a tamten jakby na umyślnie wystawiał się na wciąż nowe ciosy
|
|
517
|
|
podskoczył na jednym korzeniu na drugim
|
|
518
|
|
jakże mu było na imię spytał ciekawie jednoręki
|
|
519
|
|
czyż to nie charakterystyczne że trupie głowy są zawsze uśmiechnięte
|
|
520
|
|
zawiązała sobie na ręku niebieską tasienkę dla pamięci
|
|
521
|
|
pisali je w domu i przynosili na spotkania pisali je nawet czasem na spotkaniach
|
|
522
|
|
mam ochotę iść z jakimś gówniarzem na wodę sodową
|
|
523
|
|
kupił za dziesięć groszy
|
|
524
|
|
ale nigdy żadnej śmierci nie zrozumiem
|
|
525
|
|
oj jak śmieszna jest a nadęta buzia
|
|
526
|
|
policzyłem dni i zrobiło mi się nie swoje
|
|
527
|
|
kto wie czy nie będziemy przyjaciółmi
|
|
528
|
|
na tym zbiegł cały dzień
|
|
529
|
|
bez
|
|
530
|
|
nie wiem czy mogłabym się obyć bez niego
|
|
531
|
|
pójdę sobie w świat
|
|
532
|
|
rozstawiony daleko od siebie
|
|
533
|
|
pani i panowie mogą liczyć na pewną dyskrecję
|
|
534
|
|
cudno było sobie wyobrazić
|
|
535
|
|
przypominam że prosiłem aby maciusia nie nazywać królem
|
|
536
|
|
o piątej po południu zapaliłem bez wielkiej przyjemności pierwszego papierosa
|
|
537
|
|
do czego się śmiejesz
|
|
538
|
|
bał się jej mimo że była naprawdę grzeczna
|
|
539
|
|
oswobodziłem siebie i was od hańby rzekłem
|
|
540
|
|
to znowu zwyciężał bug
|
|
541
|
|
próbował wszystkiego co mu strzeliło do głowy
|
|
542
|
|
ale czy książki mówią prawdę pomarszczą wbrew zapytał pan ryszard
|
|
543
|
|
miał minę wesołą
|
|
544
|
|
ona krzyknęła jaki ładne suknie i podeszła do wystawy
|
|
545
|
|
rzeczywiście przyznał towarzysz
|
|
546
|
|
a a to z pewnością tylko szczublub coś podobnego pod podłogą
|
|
547
|
|
nie prawda
|
|
548
|
|
bez nas nie było bywojny
|
|
549
|
|
był to wprostej lini dziad seweryna baryki
|
|
550
|
|
oszczędź mi pan swych dowcipów
|
|
551
|
|
co jest
|
|
552
|
|
poza saniami biegło trzydziestu ludzi upojonych świltera
|
|
553
|
|
dwadzieścia no powiedzmy trzydzieści tysięcy
|
|
554
|
|
a może nie czekać
|
|
555
|
|
lecz powrócę jeszcze kiedyś bchwały dzień
|
|
556
|
|
muszę sobie wyrobić nowy poszło
|
|
557
|
|
serce ani drgnie
|
|
558
|
|
ładny indyk nie ma co mówić
|
|
559
|
|
co za zagadkowy splot wydarzeń
|
|
560
|
|
ha haha
|
|
561
|
|
oni tu będą za chwilę
|
|
562
|
|
nawet nie wiesz o co im idzie
|
|
563
|
|
skądże mam wiedzieć
|
|
564
|
|
zapytaliśmy o redaktora
|
|
565
|
|
proszę odparł po chwili podając mu cegaro
|
|
566
|
|
życie przechodzi nam ponad głowami
|
|
567
|
|
musimy trochę zaczekać aż któraś podpłynie
|
|
568
|
|
podbiegał do tego kogo się bał aby już szybko był z tym koniec
|
|
569
|
|
ale biada temu kto da się przeważyć
|
|
570
|
|
po co ten tłum
|
|
571
|
|
to było świństwo że mu niekupiono psa
|
|
572
|
|
chodziliśmy od drzwi do drzwi z pustymi żołądkami i spieraliśmy podpisy
|
|
573
|
|
żyjący jest umarłym
|
|
574
|
|
zgromadzenie ogólne proklamuje niniejszą deklarację praw dziecka
|
|
575
|
|
byłem pewny że kłamie
|
|
576
|
|
co się odwlecze to nie uciecze
|
|
577
|
|
przykra misja objaśnił po chwili
|
|
578
|
|
spałam z nią zawsze mimo że miała młodniejsze
|
|
579
|
|
miasto przechodziło z rąk do rąk przez biegi
|
|
580
|
|
czytam i nudzę się
|
|
581
|
|
pięść mój kochany to za ordynarny argument
|
|
582
|
|
łóżko sen śmierć miłość na rodziny
|
|
583
|
|
obrazy leżą we mnie zastygłe wyschnięte jak rośliny w zielniku
|
|
584
|
|
o coś się złościł
|
|
585
|
|
nie chcę mi się z nikim wychodzić ani tańczyć ani spacerować
|
|
586
|
|
i wyciągnął rękę ku mej papierośnicy
|
|
587
|
|
a potem psa i krowę
|
|
588
|
|
temperamenty spala się w każdym zdaniu napisanym czy wypowiedzianym i odradza się w następnym
|
|
589
|
|
gdy opuszczałem restaurację była godzina druga
|
|
590
|
|
już niech będzie
|
|
591
|
|
okresy kiedy się leży na samym dnie
|
|
592
|
|
wracam tu i tu
|
|
593
|
|
bardzo chcę
|
|
594
|
|
próbowałeś restartować
|
|
595
|
|
znajomy jest wiatr woń zgniły chryb wodorostów i musli
|
|
596
|
|
tak tak nie wiesz o tym nawet
|
|
597
|
|
potem zaczęła je bić po tyłku i biła je długo
|
|
598
|
|
może wpadniemy do mojej siostry na spawietti
|
|
599
|
|
jeśli nie śpisz to znaczy że ją znalazły
|
|
600
|
|
idzie nie sie koszyk
|
|
601
|
|
nie brak potwierdził jednoręki posłusznie biegnąc wzrokiem zadłonił podlasiak
|
|
602
|
|
bardzo mi smakuje wyciskany sok zjabłek kiwi i mango
|
|
603
|
|
on nie jest podobny innym nigdy nie widziałem takiego jak on
|
|
604
|
|
miała dużo koleżanek nie miała przyjaciółek
|
|
605
|
|
nic więcej
|
|
606
|
|
jednoręki nie wypuszcza ze zbolałej lewicy krwawo zdobytego skarbu
|
|
607
|
|
nikt nie odpowiedział
|
|
608
|
|
potem tego z wieczora dostałem zaproszenie na występ w prywatnym mieszkaniu
|
|
609
|
|
byłoby to dla mnie zbyt pochlebne
|
|
610
|
|
przez okno leje się woda i kapie na dnie
|
|
611
|
|
i mama miała dzwonić jako koleżanka
|
|
612
|
|
kto rano wstaje tem pan bóg daje
|
|
613
|
|
a może pod wpływem skruchy
|
|
614
|
|
i oto jak się te nieprzytomne marzenia ziścił w nieprzytomnym losie
|
|
615
|
|
nic z tego rzekł siadając w fotelu
|
|
616
|
|
sądząc że nie zaśnie wolał oczekiwać w łóżku
|
|
617
|
|
echo rozległo się po całej łące
|
|
618
|
|
i wyprowadziłem go przez ogród na ulicę
|
|
619
|
|
jeszcze nie mój synku
|
|
620
|
|
usiedli i ławka była jeszcze ciepła
|
|
621
|
|
tak byłoby najciekawiej najlepiej
|
|
622
|
|
nie wolno takich rzeczy pamiętać
|
|
623
|
|
łaskawie przyjął ich spojrzenia i wydostawał się uroczyście
|
|
624
|
|
janek przyszedł pewnego razu z miną którą oznaczała coś się stało
|
|
625
|
|
gdy teresa ta prawdziwa jest w warszawie
|
|
626
|
|
to niebyły nogi żywej dziewczyny
|
|
627
|
|
zmieniłem zamiar i jadę do stacji końcowej na tej linii
|
|
628
|
|
jeden z chłopaków znalazł naszą przyczepę a raczej jej szczątki
|
|
629
|
|
od przybytku głowa nie boli
|
|
630
|
|
pochwaliła mnie pani że dobrze
|
|
631
|
|
chcę tylko dostać tataraku lub ją tatarak
|
|
632
|
|
przepraszam nie mogą tego teraz zrobić
|
|
633
|
|
ale ona była uparta
|
|
634
|
|
te jej dziwne cechy
|
|
635
|
|
emil patrzył przez okno
|
|
636
|
|
wdrapał się na okno i zajrzał do środka
|
|
637
|
|
to dziwne muszka mogła wruwać a człowiek nie
|
|
638
|
|
na całe życie dość mam tej jednej nocy
|
|
639
|
|
od zawsze jeździłem na nartach ale może w tym roku spróbuje nas nęubordzia
|
|
640
|
|
mój mąż dokończyła z dziwnym nieznanym mi dotychczas uśmiechem
|
|
641
|
|
podlasiak zamilkł i palcem po potarł sek nad prawym okiem
|
|
642
|
|
zero szacunku dla wykształconego człowieka
|
|
643
|
|
czyj to nos
|
|
644
|
|
mówił takie to porządki że wszystko leży ułożone i niczego nie można znaleźć
|
|
645
|
|
skąd panu przyszło to na myś właśnie w tej chwili
|
|
646
|
|
łokowali panie w ogromnej dziurze
|
|
647
|
|
markowi jak pan jeste tremu dostało się największe wymyśnanie
|
|
648
|
|
ustawodactwo i inny sierodki stworzą mu wszelkie możliwości
|
|
649
|
|
ręce ze szybą i grysik którym go karmiła służące marysia
|
|
650
|
|
siedziałem i rozmyślałem długo
|
|
651
|
|
podlasiak skrzyżował dłonie na żołędnych wzorach zbryzganej słońcem kamizeli
|
|
652
|
|
lubiłem wygarnąć po nocy
|
|
653
|
|
ewa odskoczyła
|
|
654
|
|
niby nic się nie zmieniło
|
|
655
|
|
miała katar pęcherza zmarzła na ławce w parku i chciało się bardzo siusiu
|
|
656
|
|
coraz więcej gorąca napływało mu do twarzy i zasłaniało oczy
|
|
657
|
|
to jest chodzenie po ostrzu brzytwy fantastycznie wąska wiamedia
|
|
658
|
|
w jednej z nich było dwóch żołnierzy w drugiej trzech
|
|
659
|
|
cóż tam u ciebie słychać
|
|
660
|
|
już ja jej to wybiłem z głowy
|
|
661
|
|
niektórzy szoferzy zdali ją już
|
|
662
|
|
przybył tutaj jak o zbiega
|
|
663
|
|
jutro będę u was znowu
|
|
664
|
|
włókien majowy pojechałem w góry
|
|
665
|
|
no i przypuszczam też dzielny człowiek
|
|
666
|
|
i one pewnie piersia odpadno
|
|
667
|
|
wyrasta ze mnie powoli jak roślina żywie go napycham go sobą
|
|
668
|
|
wszyscy chodzili uśmiechnięci
|
|
669
|
|
zauważyła nauczycielka ale myśli że się przyzwyczają
|
|
670
|
|
najbardziej jednak niepokoiła go ewentualna zmiana konduktorów
|
|
671
|
|
wiecie co jest najsmutniejsze w tej całej sytuacji
|
|
672
|
|
ze jesteś taki jak ja chcę
|
|
673
|
|
w każdym razie dość dziwne powtórzenie
|
|
674
|
|
krzyczała płakała nie dawała się uczesać
|
|
675
|
|
ponowne wizje miniaturowych twarzyczek
|
|
676
|
|
jaki gatunek filmu lubiż najbardziej
|
|
677
|
|
nie wolno mi powiedzieć powieście się ja chcę żyć
|
|
678
|
|
pierwszych wierszy nie można było pochwycić uchem
|
|
679
|
|
sięgnął ręką po piersi które począł pieszczotliwie gładzić
|
|
680
|
|
zobaczymy się jutro na przeglądzie
|
|
681
|
|
właściwie tego nie warto mówić
|
|
682
|
|
obydwaj zrozumieli że bójka którą toczyli przed chwilą stała siły zbyteczna
|
|
683
|
|
stacja jest domkiem z małym ogródkiem
|
|
684
|
|
kara boska kara boska
|
|
685
|
|
nic innego nie zdążył powiedzieć na odlotnem
|
|
686
|
|
lecz ostrożność nie zawadzi
|
|
687
|
|
próbujemy zakrzyczeć prawdę
|
|
688
|
|
groź do grosza a będzie kokosza
|
|
689
|
|
odpoczęła zaczerpnęła powietrza
|
|
690
|
|
pałza
|
|
691
|
|
wtem poczuł że coś się niedostrzegalnie zmieniło w nim albo poza nim
|
|
692
|
|
no dogodził mu jak się należało
|
|
693
|
|
zmieniłaś opony w samochodzie
|
|
694
|
|
idź luty potkój buty
|
|
695
|
|
może o dwunastej
|
|
696
|
|
znaleźli duże balon sylwestrowy na środku pustej jezdni
|
|
697
|
|
jak gwiazdy
|
|
698
|
|
hehe cóż mi dacie za wyjawienie sekretu
|
|
699
|
|
spaceruje po lesie z duszą na ramieniu
|
|
700
|
|
cała historia zaczęła się niewinnie
|
|
701
|
|
żyjący i umarły
|
|
702
|
|
więc prawdopodobnie zamieszka w paryżu
|
|
703
|
|
jest wykończony dopasowany i martwy
|
|
704
|
|
wtem otworzyły się drzwi i wyszła matka emila mówiąc jak ładnie graż dzisiaj
|
|
705
|
|
dziękuję ci
|
|
706
|
|
jak przy londowaniu samolotu
|
|
707
|
|
do widzenia do jutra
|
|
708
|
|
te trzy książki czytał ne zmianę
|
|
709
|
|
jeżeli będę mógł to ja się też będę stara
|
|
710
|
|
zapewne jedziecie zwiedzić skarbyc królewski zapytała nas
|
|
711
|
|
potem następujeł zasadnienie jak zwykle przekonujące ale nieprawdziwy
|
|
712
|
|
zazdrosna jako kochanego mężczyzny
|
|
713
|
|
zacząłem mieć wątpliwości
|
|
714
|
|
łatwo spytać a trudno odpowiedzieć rzekł jednoręki i pokiwał głową bezradnie
|
|
715
|
|
opowiedz mi o swojej rodzinie
|
|
716
|
|
autor jan baptysta porta
|
|
717
|
|
nie przeczuwał jakie huragany zawiera w sobie to wezwanie
|
|
718
|
|
już nie mu
|
|
719
|
|
ogień natychmiast zaczął szybko posuwać się z łóżka na łuku niże kro cenił
|
|
720
|
|
gdyby było inaczej nie okazałby pan ty falebnej przezorności
|
|
721
|
|
zapadło na chwilę milczenie
|
|
722
|
|
zosiu przestań krysz mamę
|
|
723
|
|
dnie zaprzestania palenie trzeba wywać odpowiednio chwile
|
|
724
|
|
po tylu tylu latach cieszę się że śnieg że biało
|
|
725
|
|
chcesz pokażę ci teraz króliki
|
|
726
|
|
na przykład ten dorocznie psychologicznie i rozprawa szumana o poniotko
|
|
727
|
|
emil odczuwał strach i opór przed posuwaniem się dalej janek ani strachu ani oporu
|
|
728
|
|
ciekawym tylko co wiadomo spytał kulawiec i splunął w stronę jednorękiego
|
|
729
|
|
przykro mi ale nie mogę ci w tym pomóc
|
|
730
|
|
potem przepraszam cię
|
|
731
|
|
takie które nawet w inkubatorze nie miałyby szans
|
|
732
|
|
siedzieli tak i nie myśleli o niczym
|
|
733
|
|
rodzina halszki spietyzmęm usiłowała podtrzymać jego wierbotny charakter
|
|
734
|
|
otóż i wpadliśmy w sedno sprawy
|
|
735
|
|
komary latały dokoła nich
|
|
736
|
|
za pozwoleniem wstrzymałem go gestem nie miałem zamiaru częstować cię
|
|
737
|
|
prawdopodobnie przez owe trzy dni nie spał wcale
|
|
738
|
|
mały napad pracy choroba lenistwa
|
|
739
|
|
byłyśmy dawnej tak osamotnione zziemnięte i zbłodniałe a teraz
|
|
740
|
|
nie wiedział
|
|
741
|
|
gdy znalazł się u siebie położył się natychmiast na tapczanie
|
|
742
|
|
dzieci i ryby głosu nie mają
|
|
743
|
|
o tych pod ziemiach chodziły po mieście tylko głuche wieści
|
|
744
|
|
brunatny księżyc pełzał po zboczu
|
|
745
|
|
to sypianie pod dachem wybiliło się jak migdał
|
|
746
|
|
chciałbym być jakimś takim dzikim kotem
|
|
747
|
|
nie chcę odparła z dąsem dziwożona
|
|
748
|
|
uważałem to podniecenie za zdenerwowanie wskutek oczekiwania mających nadejść wizji
|
|
749
|
|
bilet wręczył panu dopiero później
|
|
750
|
|
a raczej nic nie czuję
|
|
751
|
|
ona popatrzyła na jego twarz i przestraszyła się była tak zmieniona upiorna
|
|
752
|
|
gróźno chłopak namawiał i za uzdę ciągnął i w łózek popychał
|
|
753
|
|
tutaj wyją dziwne wiatry
|
|
754
|
|
potem obróciłam się do ściany i chciałam spać
|
|
755
|
|
można tu wyczuć pewne jakby stopniowanie
|
|
756
|
|
no a teraz panienko czas wstawać
|
|
757
|
|
czy widziałeś kiedyś prywatny wagon
|
|
758
|
|
niespodzianka
|
|
759
|
|
mała jest biedna i potwornie ambitna
|
|
760
|
|
tak panie oznajmił major uroczyście
|
|
761
|
|
ot z jej czoła lał się strumieniami
|
|
762
|
|
będę się opierał o ciebie i o ścianę i podejdę do okna
|
|
763
|
|
odmy w prawym pół cudoc
|
|
764
|
|
duszno pochwyciła pośpiesznie dziwożona
|
|
765
|
|
czasem obiecuje sobie że go wyrzucę że go w ogóle nie wpuszczę
|
|
766
|
|
milczenie pod ciśnieniem
|
|
767
|
|
zbliża się do szafy gdzie wiszą suknie i płaszcz
|
|
768
|
|
po chwili furtka już była otwarta na oścież
|
|
769
|
|
waszek wecki ności jeszcze niekalwic
|
|
770
|
|
twierdzą że ze mnu tesz
|
|
771
|
|
apollo chcąc objąć dawne objął krzew laurowy
|
|
772
|
|
ale bo jasny pan lekki jak pióro
|
|
773
|
|
na zewnątrz trzeba być w nocy
|
|
774
|
|
i wydaje się że już nigdy nie można się będzie stamtąd wydobyć
|
|
775
|
|
skąd nie wiadomo odpowiedział podlasiak
|
|
776
|
|
jestem w nędzy
|
|
777
|
|
ludzie dobrzy zawołał znowu życzliwie kiwając głową i uśmiechem popierając każde kiwnięcie
|
|
778
|
|
będziemy się tak dalej spotykać jak dotychczas
|
|
779
|
|
przed świtem mróz brał coraz większy
|
|
780
|
|
z chwilą przyjścia na świat dziecko ma prawo do nazwiska i obywatelstwa
|
|
781
|
|
wyrzekłem się jej dobrowolnie
|
|
782
|
|
lipcowe słońce przypiekało
|
|
783
|
|
dąży do szczęścia i czasem jest szczęśliwa
|
|
784
|
|
mój ojciec oszczędził na to czas gdy się obudziliśmy
|
|
785
|
|
aż pojaśniało od sztandarów i chorągwi
|
|
786
|
|
mimo całej baczności nie spostrzegłem powrotu nieznajomego myśliwca
|
|
787
|
|
nasyciwszy oczy widokiem własnej krasy zaczęła z powrotem ubierać się
|
|
788
|
|
ludzie pomykali tymi chodnikami
|
|
789
|
|
i wtedy zaczęła powstawać przepaść między nimi
|
|
790
|
|
na wilka się nie nadają nie ten charakter
|
|
791
|
|
czemu się tak wpatrujesz we mnie
|
|
792
|
|
ćwicz dalej
|
|
793
|
|
to było przyjemnie nie konsekwentne bo postanowił się stąd wyprowadzić ze względu na małą
|
|
794
|
|
wreszcie słońce zsunęło się nisko
|
|
795
|
|
to nie urągaj
|
|
796
|
|
mając lat siedem czuł już jak należy postępować z lekarzami
|
|
797
|
|
cudna kobieta pomyślałem przystępując bruk sali
|
|
798
|
|
pewnego wieczoru zdarzyło się tak że emil odprowadzał ewę do domu
|
|
799
|
|
niech nie ginę by zasługi
|
|
800
|
|
niektórzy lepiej inni gorzej ale wciąż gramy wszyscy
|
|
801
|
|
papier jest bezczelnie biały
|
|
802
|
|
i kasia przystawała piszczeć
|
|
803
|
|
to była najpiękniejsza piosenka jaką kiedykolwiek słyszałem
|
|
804
|
|
obaj twórcy odbrali nagrody z rąk prezydenta miasta
|
|
805
|
|
twierdzi że wraca za trzy miesiące
|
|
806
|
|
wyrazy te przeszyły cezarego do szpiku kości
|
|
807
|
|
i kolega adama strach
|
|
808
|
|
pracował dla agencji z którą mamy rozmawiać
|
|
809
|
|
byliśmy w udawaniu naprawdę dobrze
|
|
810
|
|
co to za napuj
|
|
811
|
|
jest to tak zwane w magi powrotne uderzenie
|
|
812
|
|
człowiek nawet się wyspać nie może
|
|
813
|
|
wiedziałem też od lat dziecięcych że ludzi tych zjednywać sobie trzeba podarkami
|
|
814
|
|
widziane zbliska zakrywały połowę mostu kolejowego
|
|
815
|
|
albo być nadal chłopcem na posyłki i czekać
|
|
816
|
|
potem wyciągnął się wygodnie na składanym łóżku
|
|
817
|
|
ile kosztuje wysłanie przelewu
|
|
818
|
|
skąd jak i dokąd ma uciekać
|
|
819
|
|
dlaczemu on robi błędy jak nas uczy
|
|
820
|
|
do jalu zaftulował jednoręki
|
|
821
|
|
było nam śpieszno
|
|
822
|
|
szczęście że był park przez który ona musiała przejść
|
|
823
|
|
czemu zawdzięczam takie zainteresowanie się moją osobą
|
|
824
|
|
wie gdzie mieszkają lisy wydry borsuki
|
|
825
|
|
równocześnie wiórąłjebraz całym globem dokoła słońca
|
|
826
|
|
wreszcie już nie może
|
|
827
|
|
u wszystkich coś szwankuje
|
|
828
|
|
spuszczono mnie do wnętrza
|
|
829
|
|
po co ja się z nim w ogóle zadaje
|
|
830
|
|
no puść już póść
|
|
831
|
|
wiem że jestem holerykiem
|
|
832
|
|
nie ma wśródna sprawa i sprawiedliwości
|
|
833
|
|
ach widzę obłok sunie ku księżycowi
|
|
834
|
|
pewnie nie będą jeszcze prześladować ale mój naczelnik mnie obroni
|
|
835
|
|
przewidziało ci się stacha
|
|
836
|
|
siedzę więc w kącie na łóżku jak osaczony kot
|
|
837
|
|
może zależą tyle możliwych żywotów tyle różnorodnych
|
|
838
|
|
potem kłótnie przypominające sceny małżeńskie
|
|
839
|
|
ależ to są wszystko dzieciństwa najdroższe uspakajałem
|
|
840
|
|
ty się mylisz
|
|
841
|
|
a gdyby ci było przyjemnie to bym była zadowolona że poszłam
|
|
842
|
|
znać oddawna już nigdy nie używał tej ścieżki
|
|
843
|
|
ale był jeden robotnik stary
|
|
844
|
|
po deszczu na ulice i chodniki wychodzą ślimaki
|
|
845
|
|
mężczyzna ów nazywał się filip brand
|
|
846
|
|
upiór z wolna prostował sy drgające jeszcze rozpęnnymi pośpiechem przeobrażań członki
|
|
847
|
|
dla mnie brzmi dobrze
|
|
848
|
|
a tu dzieci z domu wybiegły do ogródka
|
|
849
|
|
a więc byłem aresztowany
|
|
850
|
|
milczenie
|
|
851
|
|
w celu zdobycia dalszy wskazówek zachęcam do kontakt tolefonicznego
|
|
852
|
|
dopiero na końce tego rozdziału będzie mowa o szlachetności michała
|
|
853
|
|
więc aż cały miesiąc leżałem w malignie
|
|
854
|
|
a jak ty się nie przeprosisz to trudno
|
|
855
|
|
dowie się pan po południu
|
|
856
|
|
ale nie chodzi o to
|
|
857
|
|
to ja się zaraz sprowadzam
|
|
858
|
|
ale pomysł soba było odłożyć bo zdawał maturę
|
|
859
|
|
rzecz rozciąga się na długie lata odpowiedział z mocniejszym rumieńcem
|
|
860
|
|
znów tereso w dziewczynę się zmieni
|
|
861
|
|
sara spostrzegła że było ich szejść
|
|
862
|
|
nagle zauważył że dochodzi siódma godzina spotkania z jankiem
|
|
863
|
|
ale ona się denerwuje widać w sposób specyficzny i zamknęła oczy
|
|
864
|
|
dokąd płyniemy zapytałem ślizgając się spojrzeniem po rozlewisku wód
|
|
865
|
|
wszyscy żywili dlań jak największą cześć
|
|
866
|
|
nagroda przystawana jest jedynie zachytuły przytłumaczone na język polski
|
|
867
|
|
wszystkimi ulicami załukami i placami sunęły barwne tłumy ludzi
|
|
868
|
|
czy widział kto wronie gniazdo na głowie dziewczynki
|
|
869
|
|
szli przez miasto
|
|
870
|
|
a ona napisała
|
|
871
|
|
długo tak tu czekacie
|
|
872
|
|
przecież jest na szygerkach
|
|
873
|
|
właśnie chcę ci wstydu narobić
|
|
874
|
|
powinniśmy inwestować więcej w szkolnictwo i edukację
|
|
875
|
|
po tym smutno ja wcale nie mam własnej duszy
|
|
876
|
|
koło drugie nad ranem wyczerpana usnąłami na piersi
|
|
877
|
|
czy wszelka twórczość nie pochodzi z tych źródeł
|
|
878
|
|
oblałbym go wrzącą oliwą powiedział z bigniew
|
|
879
|
|
w ścisłym znaczeniu może być prawdziwe tylko zdanie i to w sensie logistyki
|
|
880
|
|
widzi go ze wszystkimi szczegółami
|
|
881
|
|
wtedy uczułem drży cała i słania mi się w uścisku
|
|
882
|
|
nie mogę nie mogę zawołała dziwożona tuląc do piersi obydwie dłonie
|
|
883
|
|
będą go szukali może już szukają cichaczem
|
|
884
|
|
dźwięk tego imienia szept tego imienia jego zapach
|
|
885
|
|
a filip nie miał innego wyboru
|
|
886
|
|
nazwisko
|
|
887
|
|
gdzieś w pobliżu przejechał w tej chwili baron
|
|
888
|
|
mój brat mówi że mnie mianowali na harćmistrza
|
|
889
|
|
odczuwał niezrozumiały niepokój i wiedział że jutro albo po jutrze zrozumie go
|
|
890
|
|
wstał i wyszedł z pokoju omijając elę szerokim łukiem
|
|
891
|
|
usiadłem i mechanicznie obracałem w palcach jakiś przedmiot leżący na stole
|
|
892
|
|
i ona jest tu zawsze w dokładnie określonym miejscu w dołku
|
|
893
|
|
jestem gotów do pomocy
|
|
894
|
|
jak się masz
|
|
895
|
|
jeden z moich ludzi padł trupem
|
|
896
|
|
zatelefonował do alinki ale nie było jej w domu
|
|
897
|
|
musi pan tylko zgłosić do pate konduktorowi
|
|
898
|
|
z początku nie chciał wierzyć ale uwierzył
|
|
899
|
|
poza tym w niektórych miejscach akompaniament o tyle tylko
|
|
900
|
|
ostrożnie idzie w kierunku głosu
|
|
901
|
|
tysiąc razy lepszy
|
|
902
|
|
winien jestem w ten czy inny sposób poświęcić swe życie dla jurczyzny
|
|
903
|
|
sara zaśmiała się przyjaźnie i położyła rękę na jej ramieniu
|
|
904
|
|
a nie waśpiewasz nam na pożegnanie
|
|
905
|
|
muszę zawiązać listy w ceratę
|
|
906
|
|
rozpusta umysłowa jest potrzebna aby wyładować racjonalne części naszego intelektu
|
|
907
|
|
wilki ledwo dyszały bartek również goniło statkiem sił
|
|
908
|
|
nie była ani trochę ordynarna ani trochę nieprzezwoita
|
|
909
|
|
więc spuściłem milcząco głowę i słuchałem dalej
|
|
910
|
|
była tylko w koszuli
|
|
911
|
|
jak powinien wyglądać świat
|
|
912
|
|
ewa patrząc na pantofle zupełnie serio zobaczysz one się jeszcze zrobią ładniejsze
|
|
913
|
|
czego nie powiesiłeś tego nie masz mój woźny
|
|
914
|
|
no tak ale on mieszka tam z jedną panienką
|
|
915
|
|
rozmowa była tak haotyczna że nic nie można było zrozumieć
|
|
916
|
|
ne tak more
|
|
917
|
|
nie w stać się ja też nie bardzo umiem
|
|
918
|
|
oczywiście nie w chwili samego gimnastykowania się
|
|
919
|
|
opowiedz im całą historię mości ryszardzie wtrącił się bóg
|
|
920
|
|
dziwny przypadek powiedział poprzez wiatr emil
|
|
921
|
|
zwłaszcza że tak długo mówiły mi lowi prawdę
|
|
922
|
|
cóż może mieć wspólnego z człowiekiem wolny naród wilków
|
|
923
|
|
i wychodzi na złe albo na dobre
|
|
924
|
|
ona nas ocali
|
|
925
|
|
nie ma mowy o zjadaniu we właściwym znaczeniu odparł
|
|
926
|
|
znajdowali się we własnem oszołomieniu ty i ja
|
|
927
|
|
niechże matka ma rozum
|
|
928
|
|
słodkawo gorzki potwierdził z głęboką zadumą jednoręki pilnie i nabożnie zajęty niespodzianą wyżerką
|
|
929
|
|
to nie ulega wątpliwości
|
|
930
|
|
to przecież dawno mi nio na przeszłość
|
|
931
|
|
co ty się dziś nie obrażasz
|
|
932
|
|
nie nazywali nigdy po imieniu tego co było między nimi
|
|
933
|
|
trzeba stam odjeżdżać
|
|
934
|
|
pragnę uratować te odrobine ziarna jaka jeszcze pozostała pomiędzy kamieniami młyńskimi
|
|
935
|
|
ale dziewczęta go znają
|
|
936
|
|
dan wciąż popłakiwał przy sterze
|
|
937
|
|
tylko w najbliższej przegrodzie coś się poruszyło
|
|
938
|
|
bądź spokojny potrafię
|
|
939
|
|
bolała go głowa i oczy
|
|
940
|
|
uśmiechnął się przez sen
|
|
941
|
|
uśmiecha się raz jeszcze i znika w głębi mieszkania
|
|
942
|
|
mój pies notorycznie mi ucieka goniąc zwierzyny
|
|
943
|
|
nic nie mówi
|
|
944
|
|
nie bo od samego rana już pokrywały chmury a około dziesiątej zaczął padać silny deszcz
|
|
945
|
|
a miała ta przejażdżka pomiędzy kamienicami szczególny urok
|
|
946
|
|
bawiła go ta gra w ciuciubabkę z nieprzeczuwającym nic przeciwnikiem
|
|
947
|
|
o jedenastej znowu poszedłem do niej
|
|
948
|
|
nalał etel na chustkę i wdychał go powoli
|
|
949
|
|
powinniśmy się rozdzielić
|
|
950
|
|
opowiadanie swoje objaśniła rysunkiem
|
|
951
|
|
wiesz o tym i wiesz też że ona cię kocha
|
|
952
|
|
nie bójcie się śmierci
|
|
953
|
|
dwa lata temu z górą koło zielonych świątek szczezł bez śladu
|
|
954
|
|
kazik na starość przestał myśleć samodzielnie i zajął się polityką
|
|
955
|
|
wszyscy zrywają się motto
|
|
956
|
|
albo jankę co nosi krótkie suknie albo hle co nie do si stanika
|
|
957
|
|
tymi ojcami byli wielki pisarz filozofioahim i cielesny ojciec emila
|
|
958
|
|
spróbuj jeszcze raz
|
|
959
|
|
chyba zewsząd bo i leśna jest iruczajna i gorska i wszelaka
|
|
960
|
|
potem podniósł ją cicho i oddalił się bez pożegnania
|
|
961
|
|
czy wiesz że zmieniłaś się wiem o tym dobrze
|
|
962
|
|
przed nim stał długi długi szereg mrówek
|
|
963
|
|
bo po co pani ma mieć przeze mnie przykrości
|
|
964
|
|
co mi dasz tamten odpowiada na senio i poważnie
|
|
965
|
|
nie mogę jęczał przewodnik
|
|
966
|
|
pięwsza sesja przed nim wsparcie mu się przyda
|
|
967
|
|
ludzie są bardzo sceptyczni na ten temat i poniekąd mają rację
|
|
968
|
|
jedno oko tak zbielało że aż zgasło
|
|
969
|
|
natknąłem się na wariata
|
|
970
|
|
uspokojony nieco tą oczywistością zaczął się rozbierać
|
|
971
|
|
tak to się nazywa
|
|
972
|
|
ponieważ był gruntownie pijany więc nie mógł uciekać
|
|
973
|
|
upijała się tą swoją wyższą muzyką niczym pijak gorzałką
|
|
974
|
|
zapamiętał rozbawiony wyraz oczu ojca gdy docierał do nich
|
|
975
|
|
chciałabym pójść na studia plastyczne i zostać sławną malerką
|
|
976
|
|
pani i panowie oto moment na który czekaliście
|
|
977
|
|
stan wojenny bywał dla mnie zagadką
|
|
978
|
|
czasem udaje mi się pochwycić niektóre wibracje ludzkiej psyche odpowiedział skromnie
|
|
979
|
|
ale ani to ani tamto
|
|
980
|
|
więc i dorosły czuje się sierotą
|
|
981
|
|
jeszcze raz nas obejrzyj dziewulinko płochliwa szepnął nieśmiało
|
|
982
|
|
i duch jego unosił się samotny i cierpiał z powodu swojej samotności
|
|
983
|
|
nie chcę żebyś aportował jak pies
|
|
984
|
|
mogłaby wymrzeć w trochę piękniejszych i potężniejszych formach trudno
|
|
985
|
|
jestem na marteh
|
|
986
|
|
anna odchodzi do emila który ma osiemnaście lat
|
|
987
|
|
niebezpieczeństwo zbliżało się szybko
|
|
988
|
|
był to duży tłusty samiec
|
|
989
|
|
to jemu wolno
|
|
990
|
|
miłość
|
|
991
|
|
czekali jeszcze przez pewien czas
|
|
992
|
|
gdzie uciekł maciuś nie wiemy
|
|
993
|
|
pomogam pamięci ciągnąłem poprawiając się na krześle
|
|
994
|
|
tam są anka i rena i one go poznają
|
|
995
|
|
muszę iść
|
|
996
|
|
położył się na brzegu lejka i czekał
|
|
997
|
|
i dlatego właśnie przyjemnie się bawić sameny bez dorosłych
|
|
998
|
|
przechodziły koło niego kobiety jak komedy ciągnęły za sobą smugi zapachów
|
|
999
|
|
nowak nie robił nam żadnych wymówek po powrocie z cyrku
|
|
1000
|
|
drugi z kolei kulawiec zauważył wszystko co się stało
|
|
1001
|
|
zachmurzyła się dumnie
|
|
1002
|
|
cichutko podkradł się do dziewczynki i rzucił jej pierścionek na sukienkę
|
|
1003
|
|
jesteś dziecko
|
|
1004
|
|
przyszło mi neo myślemy o chwili obecnie
|
|
1005
|
|
z kim ja nie lubię w klasy
|
|
1006
|
|
możemy się mówić będziemy walczyli przy świadkach
|
|
1007
|
|
praktyka czyni mistrza
|
|
1008
|
|
będzie plotkować na całą szkolą
|
|
1009
|
|
czy mogłem napisać coś więcej skoro nic więcej nie wiedziałem
|
|
1010
|
|
zamartłą ciszą rownika
|
|
1011
|
|
jedna dwie powtarza lała
|
|
1012
|
|
czemu kobiety nie zbuntują się przeciw tym strojom
|
|
1013
|
|
zbrzydnimi to bardzo prędko i całkiem przestaną się lom zajmować
|
|
1014
|
|
na powitanie krócej na pożegnanie dłużej
|
|
1015
|
|
wracaj do przedziału
|
|
1016
|
|
i wtedy zobaczyłem ją po raz pierwszy
|
|
1017
|
|
słyszałem że od najbliższego nowiu zacznie tutaj polować
|
|
1018
|
|
wiosłował powoli z odpoczynkami żeby się nie zmęczyć tak bardzo
|
|
1019
|
|
chcesz ze mną dalej gadać to zachowu się przyzwoicie
|
|
1020
|
|
niestety rzeczy nie do zacytowania
|
|
1021
|
|
przypuszczam że sztuczne zrobione z jakiejś masy
|
|
1022
|
|
oni nie przestają mówić o tym ile kosztuje marmolada
|
|
1023
|
|
słyszałem że grasz na harmonice
|
|
1024
|
|
ten solidny wyzuty zupełnie zaobraźni pan
|
|
1025
|
|
dowód ten był odwróceniem jednego z dowodów istnienia boga świętego
|
|
1026
|
|
wytyczne mówiły że raz ogłoszone pogotowie bojowe nie powinno być odwołane
|
|
1027
|
|
w torbie przerzucone je przez plecy ma zapasy na cały dzień
|
|
1028
|
|
zwłaszcza jej epilok nad ranem
|
|
1029
|
|
chociaż bardzo lubiło leżeć w łóżku wstawała od razu i buch do łazienki
|
|
1030
|
|
opowiadał szeroko o jej piersiach w swoich wykładach na uniwersajtu- perwersji
|
|
1031
|
|
wiedział że drzwi nie będą zamknięte
|
|
1032
|
|
po chwili wrócił ze schodów
|
|
1033
|
|
ale burza nadeszła gromadziła się wiekami i naraz wybuchła
|
|
1034
|
|
szkoda ręki odpowiedziała z woru dziwożona
|
|
1035
|
|
samo się bawi
|
|
1036
|
|
patelnia
|
|
1037
|
|
odeszła cofając się wolno tyłem jak teatralny paś
|
|
1038
|
|
biedny biedny biedny maciuś
|
|
1039
|
|
m nic nie wiemy mówia dozorcy więzienni
|
|
1040
|
|
w głębi pomiędzy filarami przechadzało się kilku mnichów
|
|
1041
|
|
ja też zrobię świnkę zawołał
|
|
1042
|
|
i z jej życia zaczynało rozwijać się dzieło sztuki
|
|
1043
|
|
skąd pan jedzie
|
|
1044
|
|
wykładam mu dziesięć razy dziennie jak się ma zachowywać
|
|
1045
|
|
zobaczyłbyś jakby cię ona przepraszała
|
|
1046
|
|
wybór wybór przeczeźmiała go dziwożona porzucając ramionami
|
|
1047
|
|
raz zasną na przyrodzie
|
|
1048
|
|
udawało mu się czasem cięte opowiedzi ponieważ dużo czytał
|
|
1049
|
|
oczy płonęły mu dziwnym blaskiem
|
|
1050
|
|
przeszedł szybko przez berna i maja do powieści kryminalnych
|
|
1051
|
|
witkiewicz nazywa to napięciem kierunkowym w malarstwie można domyślić się ładnych utw
|
|
1052
|
|
nie tylko musiałem starać się o własne utrzymanie ale również zadbać o matkę
|
|
1053
|
|
od początku widzimy że z listonoszem coś jest nie tak
|
|
1054
|
|
spójść do połowy masz tu
|
|
1055
|
|
dlaczego właśnie tam
|
|
1056
|
|
a muszę się ukrywać bo im nie wolno
|
|
1057
|
|
muzyka i gramofon z dołu psują powagę wizji
|
|
1058
|
|
przez pięć minut nie mógł znaleźć w szawie kapelusza
|
|
1059
|
|
bachor wrzeszczał
|
|
1060
|
|
w sumie to nie wiem na ile to naprawdę googl
|
|
1061
|
|
wcale nie parsknął kim
|
|
1062
|
|
chciałbym jej dotknąć podobnie jakby my dotykać małe koty i psy
|
|
1063
|
|
tak tak rzekł hipolit
|
|
1064
|
|
trzeba wycierpieć i coś stracić żeby zyskać więcej
|
|
1065
|
|
niech się wygada bo go tęsknota jak holera trapi
|
|
1066
|
|
on się zmieszał i powiedział mogą być to wszelki wypady
|
|
1067
|
|
zresztą jeśli nie wierzysz papacz sama z poza firem
|
|
1068
|
|
uderzył ją w ramię
|
|
1069
|
|
chmury są wyjątkowo piękne przez zachodem słońca
|
|
1070
|
|
przeleciał przez mur zawołała maria śledząca lot ptaszka
|
|
1071
|
|
to naprawdę było przyjemne
|
|
1072
|
|
co idź przyprować mamę
|
|
1073
|
|
i wcale przez drzwi nie wchodziłem
|
|
1074
|
|
prawda wyjdzie zawsze na jaw
|
|
1075
|
|
ludzie wchodzili i wychodzili i emil myślał o krestynie o zdarzeniu przy śniadaniu
|
|
1076
|
|
pojrzałem przez okno
|
|
1077
|
|
nie widziałaś moich skarpetek
|
|
1078
|
|
i będzie za późno
|
|
1079
|
|
jeszcze się poskarżysz że sam wziąłem
|
|
1080
|
|
roboty chyba nie brak
|
|
1081
|
|
w oczach rosły niebieskawe jodły
|
|
1082
|
|
u niej widoczne tak
|
|
1083
|
|
rozmowa
|
|
1084
|
|
spojrzałem na nią z wdzięcznością
|
|
1085
|
|
noc była parna księżycowa
|
|
1086
|
|
nie stało się chyba nic złego szepnęła hanna
|
|
1087
|
|
rozumiesz
|
|
1088
|
|
kobiety w moim wieku są coraz starsze
|
|
1089
|
|
lecz w takim razie skąd się tu wzięła
|
|
1090
|
|
jesteś patetyczny mój piękny małżonku
|
|
1091
|
|
wzięła polnego świerszcza i na piersiach skryła
|
|
1092
|
|
dopiero teraz rozumiem
|
|
1093
|
|
na po dwóch konie wychodzę tylko czekam żeby się wałcza skończyła
|
|
1094
|
|
otóż chce byś dał schronienie
|
|
1095
|
|
dziękuję odparł pokrywając zdumienie wymuszony o śnie
|
|
1096
|
|
śmiech i groza szczególne połączenie
|
|
1097
|
|
powiesił jej płaszcz w przedpokoju
|
|
1098
|
|
szczur wodny to niby rybak co
|
|
1099
|
|
czytali je najczęściej na spotkaniach rzadziej w domu
|
|
1100
|
|
pamięta doskonale kiedyś przeziębił się przyszło zapalenie płuc
|
|
1101
|
|
może ona to przeczuwa i dlatego boi się stanowczego kroku
|
|
1102
|
|
o dobrotliwy nasz panie
|
|
1103
|
|
weście pod uwagę ilostrz popularyzujących dział w niemczech
|
|
1104
|
|
nie daj mi znormalnieć bo to jest śmierć
|
|
1105
|
|
chory pokpiwa sobie z lekarza
|
|
1106
|
|
śmieszliwe są śmieszliwe zauważył pośpiesznie kulawiec i palcem oszczegawczo pogroził w powietrzu
|
|
1107
|
|
na pewno nie
|
|
1108
|
|
tym razem ani podlasiak ani jednoręki nie powitali nowej obietnicy radosnymi okrzykami
|
|
1109
|
|
czy tą ziemią która teraz do nas należy
|
|
1110
|
|
kamień węgielny organizacji państwowej mieści się w znoszeniu msty rodowej
|
|
1111
|
|
coś w ten deseń uśmiechnął się zjadliwie
|
|
1112
|
|
kto wiedzie te hordy ku krwawemu dziełu zbrodni zemsty lub kary
|
|
1113
|
|
zamilknął na chwilę pan ryszard i uśmiechnął się smutno
|
|
1114
|
|
tak biegły dni szczęśliwe nie zmącone niczym
|
|
1115
|
|
oto chłopak jakiego pragnął całym sercem
|
|
1116
|
|
co tobie stasiu
|
|
1117
|
|
weszliśmy do świątyni
|
|
1118
|
|
i doskonale tłumaczy sny
|
|
1119
|
|
zaczął z cicha spuściwszy głowę
|
|
1120
|
|
a buteleczka od razu benc
|
|
1121
|
|
wkrótce znów żeglowaliśmy gondolą polagunie
|
|
1122
|
|
w pogoni za dziewczakiem odbił się zbytnio od ziemi i odleciał bezpowrotnie
|
|
1123
|
|
była przyzwyczajona do ukrywania się nawet wtedy gdy była sama
|
|
1124
|
|
chyba jeszcze głośniej i pani się rozgniewała
|
|
1125
|
|
pomóc ci
|
|
1126
|
|
ja będę musiał powiedzieć mama umarła chyba tak co ona milczała
|
|
1127
|
|
wie działem że się taż złapać
|
|
1128
|
|
młodziesz nie jest łatwym żury ocenia każdy krok i każdy ruch
|
|
1129
|
|
stój pan szepnął emil
|
|
1130
|
|
a tu nagle już zapomniałeś nawet i nagle znalazłeś
|
|
1131
|
|
jest pan wzorowym narzeczonym
|
|
1132
|
|
ja go słyszałem bardzo dawno tak dawno
|
|
1133
|
|
kulawiec zaw czasu nachylił się ku dziwożonie
|
|
1134
|
|
s chęci pieszczenia
|
|
1135
|
|
osobista współbraca zbyteczna recydował ogłoszenie którego się nauczył na pamięć
|
|
1136
|
|
co dzień tu przychodzić będę oświadczył radek
|
|
1137
|
|
czuję dokoła siebie złe wrogie mi wiry
|
|
1138
|
|
usa się jak pies
|
|
1139
|
|
naturalnie że zapłaci odpowiedział tymczasem ojciec nieznoszącym wątpliwości tonem
|
|
1140
|
|
ciemność i morze gotują się
|
|
1141
|
|
teraz neurolok po raz pierwszy popatrzył na emila
|
|
1142
|
|
mowa jest srebrem a milczenie złotem
|
|
1143
|
|
w każdym razie coś pokrewnego
|
|
1144
|
|
w atelie zapadło głuche milczenie
|
|
1145
|
|
zaczerwienili się
|
|
1146
|
|
o przez długie lata byłem nieobliczalnie słutną ofiarą nieustannej i niestrudzonej wstydliwości
|
|
1147
|
|
tu nikt nie ma racji
|
|
1148
|
|
powtarzam niech politykom zajmują się przynajmniej specjaliści
|
|
1149
|
|
zresztą lepiej się myśli w drodze
|
|
1150
|
|
ktoś goni po przedpokoju
|
|
1151
|
|
on znał każdy labiryncie kiej psychiki i równocześnie odkrywał coraz nowe
|
|
1152
|
|
ale oczywiście wystarczy to aby głupiemu chłopu zabić ćwieka w głowie
|
|
1153
|
|
i po co było tak bić szczeniaka krzywi się felcher
|
|
1154
|
|
to musiało się tak skończyć
|
|
1155
|
|
dla siebie odciął również spory kawałek który pożarł na surowo
|
|
1156
|
|
chory zmarł jeszcze przed jego przybyciem
|
|
1157
|
|
pierwszy chyba raz w życiu odważyła się ostrzej odpowiedzieć ojcu
|
|
1158
|
|
skończone
|
|
1159
|
|
przeżywam całe tygodnie w ciągu kilku minut
|
|
1160
|
|
owszem polecenia ma od najpotężniejszych prorektorów odpowiedział opat stanowczym tonem
|
|
1161
|
|
ona wie że my chodzimy razem
|
|
1162
|
|
od czytano jego los
|
|
1163
|
|
gęsiej skórki wywołanej imponującym wstępem nie można filmowi odmówić
|
|
1164
|
|
żebracy leżeli w słoneczne dni na trotuarze i spali
|
|
1165
|
|
ulice były wilgotne błotniste śliskie przesłonięte zimno a posępną mgłą
|
|
1166
|
|
odpowiedziała dobrze
|
|
1167
|
|
nie mam określonego tytułu
|
|
1168
|
|
kolejka panie łaskawy wielka rzecz
|
|
1169
|
|
jadł pił spał i pracował od świtu do nocy
|
|
1170
|
|
banki nie wydawały złożonych kapitałów i nie wypłacały procentów
|
|
1171
|
|
cisnąłeś miękku uderzyła i rozpadła się
|
|
1172
|
|
po co tam pojedzie z takimi nowinami
|
|
1173
|
|
wessała emila kompletnie i bez żadnego trudu
|
|
1174
|
|
czegóż pan chce więcej
|
|
1175
|
|
małe lalki nie zamykają
|
|
1176
|
|
zaśmiała się
|
|
1177
|
|
nie wiem jak długo jeszcze zdołam w pobok was przebywać
|
|
1178
|
|
dziesięć po siódmej
|
|
1179
|
|
czas dłużył się okropnie
|
|
1180
|
|
aby być zdrowym powinieny sieść więcej owoców i warzyw
|
|
1181
|
|
muszę dzisiaj kupić karmę dla kota
|
|
1182
|
|
żaden nie wpadł w sidła żaden ran ciężkich nie odniósł
|
|
1183
|
|
jak ty umiesz zawsze uspokoić mnie jur
|
|
1184
|
|
zdawało się z gnieciemu żebra z druzgoce klatkę piersiową
|
|
1185
|
|
to tylko jedno co śpiewał poeta było prawdą czystą
|
|
1186
|
|
nie jestem wegeterianinem ale nie jem mięsa codziennie
|
|
1187
|
|
i wzięto nas za małżeństwo
|
|
1188
|
|
rzucił się na łeb
|
|
1189
|
|
już je widzę o już je mam
|
|
1190
|
|
na razie jednak musiałem czekać
|
|
1191
|
|
mam was krzyknął archibald
|
|
1192
|
|
z drugiej strony przychodzi reflekcja żeśmy się jednak trochę zagalopowali
|
|
1193
|
|
tak to on
|
|
1194
|
|
naskoczył góry prześpiony w skałę stał pensjonat
|
|
1195
|
|
a jednak ona go tuli
|
|
1196
|
|
oczywiście in wiek późniejszy tym bardziej charakter komurah jest inny
|
|
1197
|
|
wszedł na salę operacyjną bez słowa jakby jeszcze spał
|
|
1198
|
|
szum wchodził wierzchem lasu nie przenikając do głębi
|
|
1199
|
|
m szczególna szczególna
|
|
1200
|
|
i tych bram i domów
|
|
1201
|
|
albo il o ile mnie to obchodzi rzekł kima
|
|
1202
|
|
moment był tragiczny wszyscy oczekiwali katastrofy
|
|
1203
|
|
he intrus nadstawił uszu
|
|
1204
|
|
gdy znaleźli się w rytualnem miejscu w którym żegnali się zawsze podali sobie ręce
|
|
1205
|
|
jak pani przeczytała w mamu się o zakże śpiąca
|
|
1206
|
|
na czym polega w pańskie bogactwa
|
|
1207
|
|
no wesela się zagoi
|
|
1208
|
|
ale chce się cofnąć
|
|
1209
|
|
nasze mieszkaniu są wszyscy
|
|
1210
|
|
i zaczęliśmy stępować ze schodów śpiewając bohaterów
|
|
1211
|
|
bez dna
|
|
1212
|
|
a miałeś jakiś wybór
|
|
1213
|
|
śmiało rzec można że w rewolucji francuskiej pan się odrodził
|
|
1214
|
|
okej jaka jest pogoda dzisiaj
|
|
1215
|
|
jajko mo drzejsze od góry
|
|
1216
|
|
ja myślę że czterdzieści dwie rozległ się dzięki głosik spozabórty
|
|
1217
|
|
jestem pomocnikiem nauczyciela w nędznej prowincjonalnej szkółce
|
|
1218
|
|
o ale nie z jednej strony tylko jak natych jabłąkach
|
|
1219
|
|
potem ty wyjdziesz
|
|
1220
|
|
wzruszyłem ramionami i umyślnie przeszedłem do innego tematu
|
|
1221
|
|
na świecie trwało jeszcze ciemne rano
|
|
1222
|
|
pańskiej polsce zaczął mówca
|
|
1223
|
|
po takim przeżyciu dostaje zawsze ataku histerycznego
|
|
1224
|
|
metoda moja jest czysto psychologiczna
|
|
1225
|
|
tysiące turbiń nerwowy gdy ktoś już jest chory
|
|
1226
|
|
prawa te rozciągają się na wszystkie dzieci bez żadnego wyjątku i bez żadnej różnicy
|
|
1227
|
|
było wstawią jednej ze swych słynnych ucieczek
|
|
1228
|
|
zawsze jest jakiś wybór
|
|
1229
|
|
nie płakał od ósmego roku życia
|
|
1230
|
|
kim lubisz być zbójem czy policjantem lubię być policjantem
|
|
1231
|
|
urządzała go cały rok wszystkie pieniądze wydawały na maskotki same koty tylko jedna małpa
|
|
1232
|
|
przyjść musisz po chleby
|
|
1233
|
|
ale poza tym nie była wstydliwa
|
|
1234
|
|
pomijam ją z daleka
|
|
1235
|
|
nacisnęło mu coś lekko oddech i serce zęby zaczęły mu szczękać
|
|
1236
|
|
wiem
|
|
1237
|
|
policzki mu pobladły
|
|
1238
|
|
w drzwiach stała ela
|
|
1239
|
|
anna ma dwadzieścia cztery
|
|
1240
|
|
byłby może zasnął gdyby nie powtórne zjawienie się starego
|
|
1241
|
|
z pomocą swej busoli filip kontrolował przez godzinę kierunek ich jazdy
|
|
1242
|
|
powłóczy się wygłodzi i wraca
|
|
1243
|
|
siadł na ławce zamknął oczy
|
|
1244
|
|
królowie mieszkają w hotelu ja wynająłem mały pokoik w rybacki chacie
|
|
1245
|
|
ale łazienki trzeba też umieć używać
|
|
1246
|
|
jest miasto kręcąca się bękocłońce
|
|
1247
|
|
chociaż besta na waszemu będzie rus
|
|
1248
|
|
były nastawione ku północnemu zachodowi gdzie jeszcze niebo jaśniało dość pogodnie
|
|
1249
|
|
ciebie już nie
|
|
1250
|
|
twierdzenie że w polsce rządzi burżoazja nie jest prawdą
|
|
1251
|
|
dziwny mi się wydawało że mam z chłopakami się gonić
|
|
1252
|
|
powoli przyrzuca swoją przeszłość swoje rozmowy z dziećmi
|
|
1253
|
|
fortuna kłam sie tocz
|
|
1254
|
|
co musisz tam chodzić
|
|
1255
|
|
może jakaś lekcja odpadnie
|
|
1256
|
|
ma to być kara
|
|
1257
|
|
czytałem to przez całą noc
|
|
1258
|
|
nie byliśmy nigdy w życiu pracy bogaci
|
|
1259
|
|
dwanaście
|
|
1260
|
|
ciałkiem zapomniał o swojej biedzie i niebezpieczeństwie
|
|
1261
|
|
w ten sposób zmieniano swoje ja
|
|
1262
|
|
zadaje mi niemal fizyczny ból
|
|
1263
|
|
przez cały dzień przewalały się chmury jakby gotując chidowalnej rozprawy
|
|
1264
|
|
śmieje się do mnie
|
|
1265
|
|
zapal światło robi się ciemno
|
|
1266
|
|
nie lubią przesądnych mężczyzn
|
|
1267
|
|
stanąłem o parę kroków przed nim i zacząłem go usypiać
|
|
1268
|
|
mówisz dobrze po francusku więc możesz pomagać w nauce młodszym dziewczynko
|
|
1269
|
|
nienawidzę dnia złego snu gdy zanurzam się w noc jak w wodę
|
|
1270
|
|
a więc pano klementyna
|
|
1271
|
|
on też był pierwszym i ostatnim rektorem uniwersytetu
|
|
1272
|
|
zaczęli biedz gdy spadły pierwsze krople
|
|
1273
|
|
w miarę zbliżania się nocy zrastała zaciekłość huraganu i rozłaziła deszcz
|
|
1274
|
|
zdziwiony sanitariusz stanął
|
|
1275
|
|
przeszła mi mo jak symbol cierpienia i śmieszności splecionych w tragiczny węzeł
|
|
1276
|
|
bo to nie moje odparła marta z godnością
|
|
1277
|
|
co pani zamówi zapytał gdy przyszedł kelner
|
|
1278
|
|
była to godzina przedwieczorna milcząca nieruchoma
|
|
1279
|
|
ot zwyczajny żort i tyle
|
|
1280
|
|
lecz dochodzenia spełzły na niczem sprawcy mordu nie wykryto
|
|
1281
|
|
trzeba będzie samej wyjechać na wakację
|
|
1282
|
|
możesz być tym i tym albo tam i tam
|
|
1283
|
|
pomimo przygotowania do podpalenia gmach nie został zniszczą
|
|
1284
|
|
czy nie zauważyłeś tego papo
|
|
1285
|
|
ja tu sama gospodyni
|
|
1286
|
|
szereg komnat który zmieniają się w cyrk podziemne
|
|
1287
|
|
pójdziesz się bawić
|
|
1288
|
|
prawda to że stary zjada tre dzień młodego
|
|
1289
|
|
ale ona nie weszła
|
|
1290
|
|
czy być może
|
|
1291
|
|
nie bój się wora dziewczyco już nie powrócisz do niego pocieszył ją jednoręki
|
|
1292
|
|
nie wątpiłem że i ona poznała mnie także
|
|
1293
|
|
mój współlokator i jego gość grają w karty
|
|
1294
|
|
uścisnęli się w milczeniu
|
|
1295
|
|
do słyszę odpowiedział radośnie
|
|
1296
|
|
to dziecko teraz było ładniejsze
|
|
1297
|
|
obudził się i spojrzał przytomnie
|
|
1298
|
|
uderzył się w kolano
|
|
1299
|
|
na chwilę tylko ale zrobiła
|
|
1300
|
|
sara z wolna zaczęła uspokajać się w płaczu
|
|
1301
|
|
dziwożona przebiegła obok niego myśląc że zajęty bójką nic nie widzi
|
|
1302
|
|
w mych oczach oczach mego barbarzyńcy piękność niewiele znaczyła
|
|
1303
|
|
i bawią się w zabijanie czasu
|
|
1304
|
|
dom z lukami marokański trochę
|
|
1305
|
|
i jakie jeszcze wykrztusiła w końcu poziomkowe
|
|
1306
|
|
gdym się tam znalazł postać jakaś nadbiegła od strony przeciwnej
|
|
1307
|
|
dik usiadł na piętach jak marta gdy czyściła kominek
|
|
1308
|
|
nie mogę tak powiedzieć bo to nie jest prawda
|
|
1309
|
|
leje jak scebra
|
|
1310
|
|
jest to tylko niepotrzebne rozdrażenie skóry i strata czasu
|
|
1311
|
|
jeden z nich tam zdaje się mieszka
|
|
1312
|
|
tak młynarz przeżył bez wątpienia bardzo ciężki okres
|
|
1313
|
|
ale sama wtedy nie spała
|
|
1314
|
|
księżyc wchodził po mału jak aktor na scenę
|
|
1315
|
|
bo pod tym względem kokaina jest jeszcze większą złudą niż alkohol
|
|
1316
|
|
zapach łajna jest zapachem życia
|
|
1317
|
|
tańczyli wprawdzie na palcach po cichutku lecz do upadłego
|
|
1318
|
|
nie chcę ci się ruszać nogami
|
|
1319
|
|
dziwożona wstrząsnęła złocistą grzywą i schyliwszy głowę na bok kolejna spojrzała na wszystkich
|
|
1320
|
|
podszedł do drzwi i wyjrzał na pole
|
|
1321
|
|
z drugiej strony hm co się tyczy twojego odejścia stąd
|
|
1322
|
|
urodziłam dwójkę dzieci ale wraz mężem chcieliśmy mieć trójkę
|
|
1323
|
|
nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
|
|
1324
|
|
skąd tu tyle ludzi
|
|
1325
|
|
nie mógł się pożegnać
|
|
1326
|
|
od kilku lat korzystanie z cmentarza było zabronione ze względu na podtopienia
|
|
1327
|
|
wisła odra warta i bóg to cztery najdłuższe rzeki w polsce
|
|
1328
|
|
tak czas wracać przyznała zamyślona
|
|
1329
|
|
dlaczego pan nie kupił na stacji
|
|
1330
|
|
ale on umie pieścić
|
|
1331
|
|
po chwili do pokoju weszła jakaś chinka
|
|
1332
|
|
nie bardzo miłe sąsiedztwo
|
|
1333
|
|
pałac branickich jest zabytkiem wartym o wejrzenia
|
|
1334
|
|
masz ładną skórę
|
|
1335
|
|
chce panu zrobić niespodziankę
|
|
1336
|
|
pamiętam odparł biorąc skwapliwie do ręki woskowy odlew
|
|
1337
|
|
nastąpiła chwila ponownego wyczekiwania
|
|
1338
|
|
zacina owych uczyczek pozostała nigdy nie wyjaśniono
|
|
1339
|
|
ale nie mógł prowadzić rozmowy której przedtem nie obmyślił szczegółowo
|
|
1340
|
|
w takiej sytuacji są one kluczowe do zrozumienia całej sprawy
|
|
1341
|
|
spałem do dwunastej
|
|
1342
|
|
dolina małej łąki statrak w zimię
|
|
1343
|
|
pierwszy raz jestem na gżaglówce
|
|
1344
|
|
nie bardzo go to obchodziło ale można było na ten temat rozprawiać długo
|
|
1345
|
|
tylko na tematy teoretyczne
|
|
1346
|
|
drugi też opadł
|
|
1347
|
|
to było skończone
|
|
1348
|
|
pan pójdzie tam ze mną nieprawdaż
|
|
1349
|
|
przespałeś bez mała całą dobę młody smyku brzmiało powitanie
|
|
1350
|
|
z podniesioną do strzału bronią wszedłem
|
|
1351
|
|
dowie się podoba ten las
|
|
1352
|
|
podlasiak i jednoręki nic na rzeki
|
|
1353
|
|
ale nie ma po równania
|
|
1354
|
|
potem emil zeszedł bardzo blady i uśmiechnął się moja mama umukła
|
|
1355
|
|
zawsze znajdowałem przyjemność w czytaniu dwuznacznych wierszy i jednoznacznych kwin
|
|
1356
|
|
i znów wywołuje kto wies kogo nie ma kto się spóźnił
|
|
1357
|
|
coraz to nowe fale ciemności opadały na nich jak czarny śnieg wolno pruszyła ciemność
|
|
1358
|
|
gdy wziął podzis do ryki wydał mu się strasznie ciężki
|
|
1359
|
|
nicość jest nieskończonością
|
|
1360
|
|
i wyszedł z sypialni
|
|
1361
|
|
miłość i łaskę spływały z pała suchana zamienionego w świątynie szczęścia
|
|
1362
|
|
wyglądam w niej trochę postałe świecku lecz że tak sobie życzyłeś
|
|
1363
|
|
powoli stary tylko aby nie za prędko
|
|
1364
|
|
świetnie a nade wszystko zgrabnie siedziała na koniu
|
|
1365
|
|
na tym tle nastąpił ogromny rozwój rękodzieła
|
|
1366
|
|
nic nie szkodzi
|
|
1367
|
|
po ich właściwym brzęku znać było iż bronią zaskarbionych w dębie miodów
|
|
1368
|
|
i już cały drętwieje
|
|
1369
|
|
pani wierzysz te bajeczki z duchami
|
|
1370
|
|
u nas tak nie wolno
|
|
1371
|
|
chciałem tylko stwierdzić prawdziwość swoich domysłów
|
|
1372
|
|
kobieta rozejrzała się nerwowo i zmrużyła oczy
|
|
1373
|
|
szczęśliwy człowiek pracuje z prawnie
|
|
1374
|
|
była zupełnie nierzeczywista
|
|
1375
|
|
rozmawialiśmy z nim dość długo
|
|
1376
|
|
ta wyspa jest za blisko lądu gdzie mieszkają murzyni
|
|
1377
|
|
schował rewolwer do kieszeni i chwycił pałkę
|
|
1378
|
|
na ich twarzach malowały się głęboki szacunek i przestrach
|
|
1379
|
|
matematyka to mój ulubiony przedmiot
|
|
1380
|
|
kociołby
|
|
1381
|
|
olbrzymia bez mienna taszcza
|
|
1382
|
|
zaczepiła go pierwsza pod jakimś własym pozorem
|
|
1383
|
|
nie ma żadnej ceremonii ani etykiety
|
|
1384
|
|
z zapadniętej głęboko twarzy sterczały kości policzkowe ostro nie miłosiernie wyzywająco
|
|
1385
|
|
ilość plastika którą produkujemy je zatrważająca
|
|
1386
|
|
kulawiec trawę palcami poczesał
|
|
1387
|
|
chodźmy już
|
|
1388
|
|
co za facet
|
|
1389
|
|
przepraszam obawiam się że nie mam pojęcia
|
|
1390
|
|
ja nie chcę rozpłakała się dziewczynka
|
|
1391
|
|
i mało w to było pozy
|
|
1392
|
|
nie domyślam się
|
|
1393
|
|
hugon również na takie rzeczy nie zważał
|
|
1394
|
|
umawiała się z różnymi chłopcami dawała się czasami całować bez przyjemności
|
|
1395
|
|
nie idzie mi tu oczywiście o walkę z logiką
|
|
1396
|
|
nieznajomy ocknął się z zamyślenia i spojrzał nań przytomnie
|
|
1397
|
|
a teraz ty sam zginiesz a ja razem z tobą
|
|
1398
|
|
do strumienia pochwycił jednoręki
|
|
1399
|
|
głupia się stało
|
|
1400
|
|
w komplecie z tym multimedialnym zestawem komputerowym dostanie pani głośniczki i kamerę
|
|
1401
|
|
co się z nimi stanie
|
|
1402
|
|
nie popsuła spytał kulawiec
|
|
1403
|
|
lecz istota przejawu pozostaje ta sama zła występna i tajemnicza
|
|
1404
|
|
idę do domu możesz mnie odprowadzić
|
|
1405
|
|
czy tylko możliwy jest bletark trwał tak długo
|
|
1406
|
|
a cóż mamy zrobić odezwał się
|
|
1407
|
|
o matko wączklimę bo umrę
|
|
1408
|
|
na krótką chwilę zapanowała między nami kłopotliwa cisza
|
|
1409
|
|
on załatwił na mnie szybko swojej sprawy
|
|
1410
|
|
a my tylko na skargę
|
|
1411
|
|
wszyscy razem udali się do izby opata
|
|
1412
|
|
i dotrzymała słowa
|
|
1413
|
|
obok siedzi delegat królów i drzemia
|
|
1414
|
|
szła ku mnie
|
|
1415
|
|
i ten nosek co się do góry zadzierał był taki śmieszny
|
|
1416
|
|
dobrze się składa że niczyja pochwycił kulawiec
|
|
1417
|
|
spróbuj czy zdołasz
|
|
1418
|
|
potem ubrał się i wyszedł
|
|
1419
|
|
ale co po tem
|
|
1420
|
|
dzie wie maciuś dokąd idzie co niesie w koszyku
|
|
1421
|
|
szli obok siebie w milczeniu
|
|
1422
|
|
apriuszek mu pęcznieje
|
|
1423
|
|
to jedyny dla ciebie ratunek powtórzył z naciskiem jedyny powtarza on
|
|
1424
|
|
dawno zapomniana teoria jeimselangego a miłość
|
|
1425
|
|
ma żal do mnie
|
|
1426
|
|
nie bądź w gorącej wodzie kampanu
|
|
1427
|
|
mam nadzieje że nie przeszkadza
|
|
1428
|
|
byle był uczciwy
|
|
1429
|
|
nie jestem jeszcze w stanie tego zrobić
|
|
1430
|
|
dlatego pogardza tymi ludźmi czasem nienawidził ich nawet
|
|
1431
|
|
nic panienka nie ma
|
|
1432
|
|
emil zaczął się śmiać histerycznie janek zdziwił się a pola zbladła
|
|
1433
|
|
zrobie to dla was jeszcze gaz pójdę
|
|
1434
|
|
a czego ty chcesz ja nie wiem mnie się nudzi
|
|
1435
|
|
widziałem że ojciec mój okazuje zawsze ogromnej szacunek urzędnikom sądowym
|
|
1436
|
|
gdzie gdyś shemona
|
|
1437
|
|
już nigdy
|
|
1438
|
|
to młoczwiście nie wystarczyło
|
|
1439
|
|
dlatego nie pisali
|
|
1440
|
|
czy coś podobnego jest możliwym wyszeptał przecierając drszącą dłonie czoła
|
|
1441
|
|
ale ja już nie pamiętam hasła
|
|
1442
|
|
cynamonki w kofikadzie to prawdziwy hit zapraszam na nie wszystkich znajomych
|
|
1443
|
|
marcinku trzeba na lekcji uważać upomina pani łagodnie
|
|
1444
|
|
wybrał jedno i zamienił z krzesłem ojca
|
|
1445
|
|
w głowie huczało mi nieznośnie gardło ściskały niewidzialne kleszcz
|
|
1446
|
|
tak moja droga tak
|
|
1447
|
|
co snułem wytrzeszczył na mnie oczy
|
|
1448
|
|
podniosłem się z sofy i zbliżyłem ku niemu
|
|
1449
|
|
był pragnianyk pieniędzy
|
|
1450
|
|
chcę cię mieć wyłącznie
|
|
1451
|
|
nie używałabym takiego określenia
|
|
1452
|
|
na wszelki wypadek wziąłem ze sobą broń
|
|
1453
|
|
dziękuję panu cudowny lekarzu
|
|
1454
|
|
proszę o powiedzieć jak do tego doszło
|
|
1455
|
|
komu w drogę temu czas
|
|
1456
|
|
nie wiem który z danych mi do wyboru domów wariatów bardziej mi odpowiada
|
|
1457
|
|
i powiedział mała
|
|
1458
|
|
wprzód nie czułem ale teraz kiedy siedzę spokojnie i mam zmartwienie
|
|
1459
|
|
emil nie zapytał ewa nie powiedziała mu nic o wynikło blędin
|
|
1460
|
|
musi wyjść na jaw
|
|
1461
|
|
kobiety postępują tak albo inaczej z miłości do mężczyzn nigdy z miłości do rzeczy
|
|
1462
|
|
tak
|
|
1463
|
|
jak kuba bogu tak bóg kubie
|
|
1464
|
|
przepraszam ciężko mi się myśli w tej temperaturze
|
|
1465
|
|
niektórzy z nas nigdy ich nie stracili
|
|
1466
|
|
postanowił na wszelki wypadek czekać podczas wszystkich pałz
|
|
1467
|
|
mamy w domu flep
|
|
1468
|
|
niektórzy zaczynają po południu po pierwszym obfitciu jedzeniu
|
|
1469
|
|
a zatem alaska potem wilki względnie psy i sanki
|
|
1470
|
|
ostatecznie wskazano go na wygnanie do wschodniej syberii na kamczatkę
|
|
1471
|
|
wbrew zakazowi usiadłem na łóżku
|
|
1472
|
|
ja się wobec niej czuję skrępowany i nieśmiały
|
|
1473
|
|
rozłożymy ogniska za namiotem tego wilki się boją uspokoili mnie mogołowie
|
|
1474
|
|
nie dowierzam cudzoziemcom zarówno żywym jak i umarłem
|
|
1475
|
|
domyślam się że dokładny plan wyjazdu dostanę jeszcze przed końcem tygodnia
|
|
1476
|
|
nie tkniesz dziewczycy bo nie z twego chlewu
|
|
1477
|
|
ale pan tutaj u nas zostanie
|
|
1478
|
|
oby wszystko było dobrze
|
|
1479
|
|
niech żyje ruch kolejowy
|
|
1480
|
|
na początku jest zdanie wszystko jest możliwe i wszystko jest prawdziwe
|
|
1481
|
|
w każdym razie spróbuję
|
|
1482
|
|
przyjął mnie z chmurą na czole i wyrzutem w oczach
|
|
1483
|
|
w łóżku pracować mi zbrzydło
|
|
1484
|
|
robię po prostu bilans
|
|
1485
|
|
po prawie ołówkową spudnicę zaczesuje ciemne włosy za ucho
|
|
1486
|
|
tak mu powiedziałam
|
|
1487
|
|
świejnym krokiem zagłębiłem się pomiędzy załuki
|
|
1488
|
|
na ziemi ponie wierały się resztki potłuczonych naczyń kawałki żelaza i szkła
|
|
1489
|
|
chcę stad iść owidziaela
|
|
1490
|
|
w perspektywie zwonił się biały kontur cmentarnego muru
|
|
1491
|
|
usiłował nie wziąć tego na serio
|
|
1492
|
|
kiedy był królem robił to co mu te właśnie człowieczki mówiły
|
|
1493
|
|
cóż miałem mu powiedzieć
|
|
1494
|
|
wtedy zrobiło mu się bardzo sucho w ustach
|
|
1495
|
|
pasterki nie wiedziały ktogra i skąd pieśń dolatuje
|
|
1496
|
|
więc byłam u niego
|
|
1497
|
|
dzielam głosu młodemu królowi
|
|
1498
|
|
lecz najbardziej zdumiał go wyraz twarzy
|
|
1499
|
|
nowym głosem przemówiła natura odezwało się serce
|
|
1500
|
|
listy będę pisał i przez gołębie wysyłał
|
|
1501
|
|
nie mogę ci wszystkiego dokładnie wyłuszczyć gdyż oczekują mnie towarzysze
|
|
1502
|
|
w prawie wrzało od owadów jak w wolnym ukropie
|
|
1503
|
|
lecz spróbuję jest paraliżować choć w części
|
|
1504
|
|
taki idiotyzm
|
|
1505
|
|
tylko że ja znacznie ciężej od was
|
|
1506
|
|
pyskuj zawołał z powziętą z góry na wszelki wypadek urazu
|
|
1507
|
|
dotarli wreszcie do pierwszego jaru
|
|
1508
|
|
to jest stanowczo ktoś inny uspokoił ją wchodząc do wnętrza
|
|
1509
|
|
zupełnie przypomina kształtem kłącza małego człowieczka
|
|
1510
|
|
w dziecinnym głosie brzmiał zawód i powątpiewanie
|
|
1511
|
|
zapytałem go który czy ten emil nie odpowiedział i poszedł
|
|
1512
|
|
ja myślę potra fisz
|
|
1513
|
|
bo na morzu szaruga
|
|
1514
|
|
mnie jest wszystko jedno
|
|
1515
|
|
może nareszcie pozostawi nas w spokoju
|
|
1516
|
|
ale ja mówię o czymś zupełnie innym
|
|
1517
|
|
przytrzymaj mu nogi
|
|
1518
|
|
i nawet zgadłem bo ktoś zastukał ale cicho i tylko raz
|
|
1519
|
|
ona wprost tyje a niedawno wyglądała jak wygłodzony gawron
|
|
1520
|
|
nie była świadoma tego na co się naraża
|
|
1521
|
|
a jeszcze szarpną pchną uderzą
|
|
1522
|
|
a przecież lekko cuchnąć nie jest rzeczą przykrą
|
|
1523
|
|
lekarz kazał mi zmieniać pozycję żeby nie zrobił się zakrzep
|
|
1524
|
|
w końcu pożegnali się umówiła się z nim na jutro
|
|
1525
|
|
zabory długa wojna światowa i powstania to często poróprzane wśród polaków tematy
|
|
1526
|
|
poza tym coraz częstsze były szantarze kolorowych ludzi
|
|
1527
|
|
kto jest obecnym prezydentem
|
|
1528
|
|
była to zresztą przystań na drwiny i wypoczynek na opak
|
|
1529
|
|
chociaż i to zawodzi
|
|
1530
|
|
jesteśmy sam na sam rzekł podlasiak do głębi wzruszony swym obecnym stanowiskiem
|
|
1531
|
|
to był naprawdę pracowity rok
|
|
1532
|
|
gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść
|
|
1533
|
|
może to przyimnej ulice
|
|
1534
|
|
powiem coś co mam do powiedzenia obiecała tajemnicza
|
|
1535
|
|
nie traćmy czasu zatrwożył się nagle jednoręki
|
|
1536
|
|
ktoś ma złość do naszej panienki i rzucił o oki
|
|
1537
|
|
unikam wszelkich poprawek i przeróbek odpowiedział pośpiesznie i niespokojnie podlasiak
|
|
1538
|
|
wydawane w tym celu ustawy powinny mieć na względzie przede wszystkim dobro dziecka
|
|
1539
|
|
usiadłem by się obejrzeć za siebie
|
|
1540
|
|
usłyszał jeszcze za sobą zawstydzony głos filipa przepraszam kolegę na chwilę
|
|
1541
|
|
jędrek siedział na koźle
|
|
1542
|
|
zamknął oczy ze wstydu
|
|
1543
|
|
to wszystko przez ciebie
|
|
1544
|
|
wiem że niedawno do nas dołączył ale wydaje mi się że naprawdę ma potencję
|
|
1545
|
|
cygaro żarzyło się powoli rozpylając po przedziale obłoczki sinawego dymu
|
|
1546
|
|
trzeba przyznać że raz na zawsze nauczył się dużo i dużym kosztem
|
|
1547
|
|
smok nie był poplecznikiem świętego stanu małżeńskiego
|
|
1548
|
|
osoba cezarego zatracała się i niemal rozpływała w łagodnej powłóczystej chmurze
|
|
1549
|
|
przerwał i oczyma w zniesionymi ku sklepieniu śledził ruch dymów
|
|
1550
|
|
zatkała mu usta ręką
|
|
1551
|
|
istne cacko unosił się w dalszym ciągu
|
|
1552
|
|
nie pozwól mi
|
|
1553
|
|
otchłań płciowa z chipopotałem włochatym na bląd
|
|
1554
|
|
przypuszczam że morderca spełniał akt w stanie na półprzytomnym
|
|
1555
|
|
to om zaświtała myśl pewna jak oczywistość
|
|
1556
|
|
emil myślał można od tego zdechnąć
|
|
1557
|
|
pozwól chcę go obejrzeć dokładniej
|
|
1558
|
|
i stało się
|
|
1559
|
|
nic dziwnego jest pan wychowankiemm miasta
|
|
1560
|
|
niech fal dnia przed zachodem słońca
|
|
1561
|
|
zaczęło mi się przewracać w głowie patrzyłem poza nią za okno miałem pół otwarte usta
|
|
1562
|
|
czy możemy od razu przejść do konkretnej ustaleń
|
|
1563
|
|
no cóż zrozumiałeś
|
|
1564
|
|
trudno spróbujemy jeszcze raz
|
|
1565
|
|
bo też co prawda
|
|
1566
|
|
może instynktem kobiety wyczuła przy nim bliskość panioła śmierć
|
|
1567
|
|
o ile się nie mylę przeszedł pan dwukrotnie operacje
|
|
1568
|
|
i jak to wyglądało
|
|
1569
|
|
jego duma nie pozwalała na to
|
|
1570
|
|
na początek muszę zadać pytanie skąd się pani o mnie dowiedziała
|
|
1571
|
|
rezultaty pewne utrzymuje się tylko indukcję
|
|
1572
|
|
jakiś stół ława dwa zydle i łóżko
|
|
1573
|
|
do strumienia ludzie dobrze do strumienia wrzasnął uradowany nową obietnicą podlasiak
|
|
1574
|
|
powróciwszy poddał się okolicznością i zapłacił karę oraz zaległy podatek
|
|
1575
|
|
kładzi się na łóżka i pyta puł serio ostrożnie
|
|
1576
|
|
na ścianie mojej łodzi piszą wiersze dokumenty
|
|
1577
|
|
ja jestem tym wszystkim można było o niej powiedzieć
|
|
1578
|
|
i balon za nim jak pies
|
|
1579
|
|
nie dolewaj o liwy do ognia
|
|
1580
|
|
to trochę patologiczne że siedzimy tu razem i udajemy że to normalne
|
|
1581
|
|
do włoch najlepiej dojechać przez niemcy
|
|
1582
|
|
przede wszystkim prosto przy tym szczerze naj co najważniejsze przyjaźń
|
|
1583
|
|
zrób lepiej tak niech każdy rzuci pięć razy do celu
|
|
1584
|
|
był wypadek na catowicwi
|
|
1585
|
|
najbardziej we wrze świecie lubie drzem porzeczkowym
|
|
1586
|
|
wieczorem ludzie siedzieli przed bramami domów a pary leżały nad rzeką na wyłysiałych łączkach
|
|
1587
|
|
już się gdzieś podziała jego liberia
|
|
1588
|
|
bardzo bym pragnął
|
|
1589
|
|
nie znalazłem nic do włączenia
|
|
1590
|
|
nagle odwróciła się i skierowała kroki ku pie
|
|
1591
|
|
wasze cmentarze muszą mieć wygląd zupełnie odmienny
|
|
1592
|
|
jej spokojny obojętny głos mówił de przepraszam że ręka źle trzymam
|
|
1593
|
|
raz czytałem tę książkę ale będę czytał jeszcze
|
|
1594
|
|
tam byle robociarz wie więcej od naszego niejednego filaru krytyki
|
|
1595
|
|
czy ona jest może u pana w tym domu
|
|
1596
|
|
wtedy ujrzałem jej oczy
|
|
1597
|
|
czy tylko to aby pieniądze
|
|
1598
|
|
sprawiało jej to dużą przyjemność
|
|
1599
|
|
tym się różni genialność życia od genialności twurczości
|
|
1600
|
|
gdzie się oddali dudniły tamwaje
|
|
1601
|
|
jak dadzą lody to mi zastopi
|
|
1602
|
|
niech się pan wystrzega tej brunetki i towarzystwa pijaków
|
|
1603
|
|
czyż mógł wysunąć się na łóżko i wpaść w ręce męża
|
|
1604
|
|
kobieta uśmiecha się i patrzy na mnie w szczególny sposób
|
|
1605
|
|
nie wiem ile
|
|
1606
|
|
spotkali się na korytarzu krystyna uśmiechnęła się przedstawiła go na rzecznemu i powiedziała
|
|
1607
|
|
ktoś otworzył drzwi na platformę i szarpnął sygnał alarmowy
|
|
1608
|
|
marinowe skinęła głową
|
|
1609
|
|
poprawia skrzydełka łebkiem śmiesze kędzi
|
|
1610
|
|
nie myśl że zgubią się w innych
|
|
1611
|
|
dni rozłąki jakże gorzkie jakie złesą
|
|
1612
|
|
co go wstrzymało
|
|
1613
|
|
a potem ryk a potem nic
|
|
1614
|
|
czy ja to transkrypcja to właściwie wcale nie jest transkrypcja
|
|
1615
|
|
bona biła go za to bardzo ale to nie pomagało
|
|
1616
|
|
jeden cukierek zjadła a drugi mnie kazała
|
|
1617
|
|
z tego spotkania można było coś nie coś skorzystać
|
|
1618
|
|
w oczach naszych sosna skonała
|
|
1619
|
|
niewąkpliwie jest to zbiorowy kompleks mniejszej wartości
|
|
1620
|
|
powiedziałem to przy innych mężczyznach
|
|
1621
|
|
ja pierwszy to zauważyłem
|
|
1622
|
|
wyglądają jak dołki i rowki powstałe od nakłucia szpilką
|
|
1623
|
|
była już na lini moich schodów i widocznie chciała tu wylądować
|
|
1624
|
|
a czy bardzo bolą cie ręce
|
|
1625
|
|
zmianę ekspozycji mamy w czerwcu więc na pół roku można obejrzeć dwie wystawy
|
|
1626
|
|
zniosłem tylko okrzyk na cześć naszej skrzydlatej patronki
|
|
1627
|
|
byłem bardzo zmęczony
|
|
1628
|
|
rozmawiają o tym o owym
|
|
1629
|
|
no przyznaj się nastawał wodząc ustami w pojecudnej szyi
|
|
1630
|
|
był wtedy blisko stolicy widział wiedział i rozumiał wszystko
|
|
1631
|
|
owszem odpowiedzie pan i wszedł
|
|
1632
|
|
żeby kózka nie skakała to by nóż nie złamała
|
|
1633
|
|
nie zawsze tak
|
|
1634
|
|
tym razem na portalach poświęconych kinematografi film otrzymał dość słabe oceny
|
|
1635
|
|
jak emil komicznie się zachowywał gdy mu powiedziałem o łące
|
|
1636
|
|
takie poczułem do niego obrzydzenie że tylko splunąć
|
|
1637
|
|
wtedy odpowiem że wolę u strój b ze względu na moją książkę
|
|
1638
|
|
robiły wrażenie zbytecznego dodatku
|
|
1639
|
|
zanim się zdecyduję tam ci dobrą radę
|
|
1640
|
|
ja mogę do niego przychodzić
|
|
1641
|
|
on to szponami wyciska pękające brody
|
|
1642
|
|
cezary musiał przyznać że jest teraz w tych wywodach
|
|
1643
|
|
ale nie nie
|
|
1644
|
|
na szczęście wiatru nie było może zatem nie dokuczał zbytnie
|
|
1645
|
|
ładnie wyglądasz
|
|
1646
|
|
a teraz jest spokój
|
|
1647
|
|
zaraz nie może śmieć
|
|
1648
|
|
to wystraczyło aby emil się nią zainteresował
|
|
1649
|
|
i on to zrobił bez prezerwatywy zresztą mam już miesiączkę
|
|
1650
|
|
a zakotłowało się w głowie
|
|
1651
|
|
zaciągnąłem się w res sinymi i wyprawiano mnie do hacjendy
|
|
1652
|
|
życie jest in niemiłe
|
|
1653
|
|
zbliżcie się teraz trochę do mnie rozkazał
|
|
1654
|
|
żądał żebym tym razem przyszła na całą noc
|
|
1655
|
|
stawia się w słowie
|
|
1656
|
|
wiedział że przyjdzie za pół godziny
|
|
1657
|
|
tu jest zaduch
|
|
1658
|
|
myślał zawsze że on to skończy nie janek
|
|
1659
|
|
zdawał się już nie raz chodzić tą drogą
|
|
1660
|
|
jeżeli natknąłeś się na opisane stworzenie będę wdzięczny za kotakt
|
|
1661
|
|
czy być może
|
|
1662
|
|
chyba mnie na to nie stać
|
|
1663
|
|
co to znaczy nic nie rozumiem
|
|
1664
|
|
właśnie że nie
|
|
1665
|
|
ścisnął głowę rękoma
|
|
1666
|
|
jano wchodzi do kuchni
|
|
1667
|
|
wyrwali protokuł młodego króla podpisali że tak właśnie dobrze
|
|
1668
|
|
w pokoju nie było nikogo
|
|
1669
|
|
co masz na swoją obronę
|
|
1670
|
|
s puchnięcie czasu dochodzi do niemożliwych rozmiarów
|
|
1671
|
|
co to jest
|
|
1672
|
|
nie wierzę antoni
|
|
1673
|
|
nie łamcie przysiąg wobec niewinnej dziewolinki
|
|
1674
|
|
leczenie a dro pina
|
|
1675
|
|
a czasem sypia u mnie
|
|
1676
|
|
gdyby to zrobił nie miałabym pretencji
|
|
1677
|
|
alba trosy nie wrzeszcza i to nie jest ładne wyrażenie rampa
|
|
1678
|
|
tedy rozpoczyna się życie statykawne
|
|
1679
|
|
kojcu wróci
|
|
1680
|
|
nasi bracia są kiści którzy byli daleko na wschodzie
|
|
1681
|
|
no czy pan jest jakub powtórzył ignacy
|
|
1682
|
|
hehe - szydził kolejarz kochany pan zapewne poeta
|
|
1683
|
|
dziewczyna wstała żeby dawać pierdaty
|
|
1684
|
|
to przecież śmieszne żebyśmy się słuchali tego oddydawnego dzikusa
|
|
1685
|
|
nie potrafi być normalny dobra potrafi być tylko sła
|
|
1686
|
|
nie rzekł prawie surowo
|
|
1687
|
|
a ty biłaś futkę
|
|
1688
|
|
czy wy także jesteście książętami księżyczkami
|
|
1689
|
|
hać snu bez wizji
|
|
1690
|
|
nie na gromadzę przeszkód ostrzegał za wczasu kulawiec
|
|
1691
|
|
nie można tego wypluć
|
|
1692
|
|
to wszystko poto aby nic nie słyszeć
|
|
1693
|
|
myć się nie chcieli a w taką wielką wodę lecą
|
|
1694
|
|
jest to poza goleniem się największy wysiłek z tych codziennych programowych
|
|
1695
|
|
akcent słów brzmiał trochę obco
|
|
1696
|
|
emil tego już nie słyszał
|
|
1697
|
|
schudłem cztery kilo
|
|
1698
|
|
za co bycie mieli zabijać
|
|
1699
|
|
to ty stefan
|
|
1700
|
|
odsunął ją miękko aby rościągnąć tę chwilę jak gumę i głaskał sam jej własne ramię
|
|
1701
|
|
ci przy kartak zaczynałem się podniecać i krzyczeć
|
|
1702
|
|
czym bardziej jestem w skórze innych tym wyżej wznosi się moje ja
|
|
1703
|
|
co za ten tam
|
|
1704
|
|
lecz była to noc nieprzyjemna
|
|
1705
|
|
co to za rudera wrzasnął mały chłopiec do dziewczynki
|
|
1706
|
|
hm mruknął staruszek
|
|
1707
|
|
był już wieczór
|
|
1708
|
|
przerwałem przykupniowi potok pochwał na rzecz towaru i zapytałem o cenę
|
|
1709
|
|
siadł po mału gdy nagle odczył nienawiść wobec pokojów ki józi
|
|
1710
|
|
bawią się
|
|
1711
|
|
w każdym razie nie pożyli się przy nich
|
|
1712
|
|
ma słuszność kamo przyznałem biorąc ją za ręce
|
|
1713
|
|
kasia wyszła na podworka
|
|
1714
|
|
nie popsuła odparł jednoręki
|
|
1715
|
|
zamykam oczy
|
|
1716
|
|
i chce mi się pisać
|
|
1717
|
|
do harmonijnego rozwoju swoją sejbołości dziecko potrzebuje miłości i zrozumienia
|
|
1718
|
|
tamten jest trój dzielny odpowiedziałem
|
|
1719
|
|
i od mojego przyjazdu nie odgadujesz więcej
|
|
1720
|
|
to komiczne że wszedł do mnie
|
|
1721
|
|
ruszajcie do roju zawołał i nie powracajcie bez zwycięstwa
|
|
1722
|
|
był piękny w swej barwie rozległości ciszy
|
|
1723
|
|
zrobiłaby teraz wszystko czego by chciał
|
|
1724
|
|
spałam do południa
|
|
1725
|
|
stracił całą ochotę na nią
|
|
1726
|
|
taniec to kręcenie się w kółko
|
|
1727
|
|
nie zaspokoiła ona miej ciekawości owszem podnieciła ją tylko
|
|
1728
|
|
hulaj dusza piekła nie ma
|
|
1729
|
|
on czekał jak prawie zwykle na ewy
|
|
1730
|
|
teorie i plany rozpadają się i czezną
|
|
1731
|
|
wszystkie podlasiaki tak wyglądają jakby zbytecznie na karku gęby co prędzej pozbyć się chcieli
|
|
1732
|
|
wiem żeś mądry na swe lata tedy posłuchaj moich słów
|
|
1733
|
|
lecz nie otworzył oczu i udawał że drzemie w dalszym ciągu
|
|
1734
|
|
społeczeństwo i władze państwowe powinny ułatwić korzystanie z tego prawa
|
|
1735
|
|
ale w domu okazało się że tak nie jest
|
|
1736
|
|
no mam nadzieję że jest w dobrym humorze
|
|
1737
|
|
czy krytyk jest postacią niezwykłą i odmienną od wszystkich śmiertelników
|
|
1738
|
|
rzucała ruchami nąszaladzkimi królewneżuca perły w morze
|
|
1739
|
|
słyszałem że jest brzydki i niegrzeczny
|
|
1740
|
|
maciej był tego pewien
|
|
1741
|
|
między innymi
|
|
1742
|
|
poszedłem naprzód aby się dowiedzieć czy skłonny jesteś go przyjąć
|
|
1743
|
|
nic no nic zagadnął żwawo tamten
|
|
1744
|
|
dostał powideł i wrócił do rysowania
|
|
1745
|
|
dziecko korzysta ze wszystkich praw w niniejszej deklaracji
|
|
1746
|
|
reproducja cyfrowa wykonana przez fundację nowoczesna polska
|
|
1747
|
|
otworzył oczy
|
|
1748
|
|
twarz posępnie słodką pochyliła ku ziemi w palcach przesuwała korale rużańca
|
|
1749
|
|
znała aż za dużo historiek z małymi dziewczynkami
|
|
1750
|
|
skończył i pokój był przesycony zapachem kasztana
|
|
1751
|
|
przekona się pan o tym wkrótce
|
|
1752
|
|
ruso wzywał powróćmy do natury
|
|
1753
|
|
nigdy jeszcze nie panowała taka wesołość w dziecinnym pokoju dużej rodziny
|
|
1754
|
|
stali we troje ale tylko emil patrzył na trupa
|
|
1755
|
|
kupiłem sobie nową konsolę
|
|
1756
|
|
wjechaliśmy w czeluść wodną pomiędzy wyspą świętej heleny o ogrodami publicznymi
|
|
1757
|
|
kama jest ciągle inną niby ta sama a jedna inna
|
|
1758
|
|
do wieczora obalił się jeszcze dziesięć razy albo i więcej
|
|
1759
|
|
nie zastępowali tego gwaru
|
|
1760
|
|
to była własność cudza
|
|
1761
|
|
poszalałe swej zawnętości zoły nie ominęły zbliżonej do nich lepik
|
|
1762
|
|
już od kilku lat w lesie przebywa
|
|
1763
|
|
tutaj paweł i zatrzymał się
|
|
1764
|
|
gadała się jak kot tylnym wejściem aby nie mówiono do niej
|
|
1765
|
|
zapewne nerwowe wyczerpanie wskutek podróży
|
|
1766
|
|
miejcie oczy dokoła głowy
|
|
1767
|
|
miało to oznaczać że bartek wybrał się na polowanie
|
|
1768
|
|
mieszka tu gdzieś w pobliżu
|
|
1769
|
|
w jednej z ty ścian przez otwór sączyło się światło
|
|
1770
|
|
nie bądź śmieszny
|
|
1771
|
|
ojciec nieraz mi wyjaśniał wszystko a ja wam to zaraz powtórzy
|
|
1772
|
|
chcę wymiany ty wciągane przeze mnie ja przez ciebie
|
|
1773
|
|
na tym kończyła się
|
|
1774
|
|
co najmniej drogi syn
|
|
1775
|
|
nadspodziewanie okazuje się że tkwi w kościole sama geneza państwowości
|
|
1776
|
|
horoskopy wcale nie zachęcające odezwał się ktoś z przeciwnej strony
|
|
1777
|
|
czy bawisz się z chłopcami w parku czasem
|
|
1778
|
|
nie widział nic gdyż księżyc skrył się poza chmuro
|
|
1779
|
|
posłuchaj
|
|
1780
|
|
pan wie doskonale jak
|
|
1781
|
|
nie chcę zostawiać tylko cyfry dla satestyki chcę przyszłą historię wzbogacić w dokumenty
|
|
1782
|
|
a to w jaki sposób
|
|
1783
|
|
ten granitowy wykwit gruntu był zagadką
|
|
1784
|
|
obejmujesz mnie
|
|
1785
|
|
ścisłe teraz jego daliśmy seria
|
|
1786
|
|
a może jest to strachu własno portfel jak niektórzy próbują zauważyć
|
|
1787
|
|
masz raku zatracony baw się
|
|
1788
|
|
w tym celu należy zapewnić szczególną ochronę za równodziecku jaki malice
|
|
1789
|
|
czasem czuję się zapomniana
|
|
1790
|
|
proszę zatem podać mi rękę i sprowadzić się do gondoli
|
|
1791
|
|
na szczęście istnieje
|
|
1792
|
|
to co mam zrobić
|
|
1793
|
|
i słusznie
|
|
1794
|
|
jak zwykle
|
|
1795
|
|
bo jej mama kazała w gnieście posprzątać
|
|
1796
|
|
posłuchała z ociąganiem się i ostrożnie wyjrzała
|
|
1797
|
|
bierzcie czym prędzej siekiery i pędźcie na lewo na górę
|
|
1798
|
|
a u żadnych z lalek nie spotkałam takiego spojrzenia
|
|
1799
|
|
dziękuję i przepraszam za przerwanie topru zmyśleń
|
|
1800
|
|
stary jest uroczej komiczny
|
|
1801
|
|
stan normalny tylko lekkie ogłupienie i dezorientacja wprzestrzeni
|
|
1802
|
|
hm westchnął dan
|
|
1803
|
|
jej życie biegło ostrymi gwałtownymi skrętami
|
|
1804
|
|
e już znamy już wiemy
|
|
1805
|
|
symbole siedmiu planet
|
|
1806
|
|
sposób w jaki ania opowiada o malowaniu zaintrygował nawet mnie
|
|
1807
|
|
trzeba coś zrobić z czasem
|
|
1808
|
|
teraz ala da ołówek bo trzeba narysować latarnię będzie ładny obrazek
|
|
1809
|
|
kulawiec przemilczał coraz zapalczywiej oddając się namysłu
|
|
1810
|
|
nie mam czasu na twoje wymówki
|
|
1811
|
|
równocześnie zabrzmiała trąbka i pociąg ruszył
|
|
1812
|
|
czasem stawia na przemian raz duży raz mały krok
|
|
1813
|
|
oddał by oddał na pewno bo chciałby pozostać uczciwym
|
|
1814
|
|
chodził z kąta w kąt i coś tam mruczał pod nosem
|
|
1815
|
|
prawda liza spytała siostrę
|
|
1816
|
|
więc żeby się po tem i gniewali
|
|
1817
|
|
nie mogę być inna
|
|
1818
|
|
ale stawianie diagnos nie leczy jeszcze
|
|
1819
|
|
nie czekając na deser zszedł wolno ze schodów
|
|
1820
|
|
tymczasem i na drugim posterunku także wszystko było skończone
|
|
1821
|
|
na człeka ta kle dwo ledwo za krawasz jakbyś go na precej odbiedy jeno zmaupował
|
|
1822
|
|
poczekaj jeszcze daj mi dokończyć
|
|
1823
|
|
a bo prawda
|
|
1824
|
|
uczynił jeszcze jedną próbę która wiedział o tym mogła tylko zaszkodzić
|
|
1825
|
|
krystyna zostaje tu na całe życie
|
|
1826
|
|
pierwszy bowiem warunek jednorękiemu a drugi kulawcowi by nie odpowiadał
|
|
1827
|
|
a teraz mamy dosyć z zabawy
|
|
1828
|
|
to przecie dziw
|
|
1829
|
|
emil obmacał wszystkie krzesła na których w wierzchu siedziała skóra a w środku mieszkały sprzężeniem
|
|
1830
|
|
cóż sprzeciwia się pan stanowczo
|
|
1831
|
|
dwudziestego dziewiątego czerwca i mieniny obchodzą piotr i paweł
|
|
1832
|
|
okropny uścisk nie zelżał
|
|
1833
|
|
zasnęłam zapytała rumieniec się jak poczeka
|
|
1834
|
|
a więcej nie wiemy nic
|
|
1835
|
|
jesteśmy otoczeni wrogami
|
|
1836
|
|
dziś są moje urodziny
|
|
1837
|
|
musiała czyć dotyk rączki wiolączeli na policzku
|
|
1838
|
|
zimy w polsy są trudne dla obywateli gdyż jest ciemno i zimno
|
|
1839
|
|
dziś tortury są czymś nieprawdopodobnym ale jutro
|
|
1840
|
|
poeta wyraziłby się że zachowała niezatarte ślady piękności
|
|
1841
|
|
ja chcę czuć pewien opór pewną walkę
|
|
1842
|
|
jak wrażenia po przedwczorajszym filmie
|
|
1843
|
|
wytrzymałem nie spokojnie przez chwilę
|
|
1844
|
|
lecz co ci to właściwie szkodzi
|
|
1845
|
|
niech jej wysokość wraca do domu
|
|
1846
|
|
szybko narzuciłam ubranie i poszłam do pokoju wilhelma
|
|
1847
|
|
i przerzuciwszy ten ciężar na ojca uciekł
|
|
1848
|
|
kto pani powiedział szepnęła
|
|
1849
|
|
mam ochotę na zupę szczawiową
|
|
1850
|
|
żyła więc w półśnie
|
|
1851
|
|
czy ona sama
|
|
1852
|
|
pielkszym ukląkł przy kracie bijąc się w piersi
|
|
1853
|
|
kłamię
|
|
1854
|
|
jakby człowiek miał cztery ręce
|
|
1855
|
|
ja na to pozwolić nie mogę
|
|
1856
|
|
przyszła z plaży w dziewczynkowatej sukni którą nosiła gdy miała piętnaście lat
|
|
1857
|
|
znasz to jakąś dobrą knajpkę
|
|
1858
|
|
odebrać i oddać natychmiast w moje ręce
|
|
1859
|
|
przeciwko niemu kierowali wszystkie te straszliwe historia i swój śmiech bezitosny
|
|
1860
|
|
błyszczące ucho od filiżanki
|
|
1861
|
|
tak to włosy z warkoczomej narzeczonej
|
|
1862
|
|
zanim kulawiec zdążył powstać z upadku znikła w rozbłyskanej słońcem zieleni
|
|
1863
|
|
a teraz nie chcę
|
|
1864
|
|
przepuszczenie twoje rzekł ma dużo cech prawdopodobieństwa
|
|
1865
|
|
dziecko ma prawo do odpowiedniego wyżywienia i mieszkania rozrywek i opieki lekarskiej
|
|
1866
|
|
czy mogę go zachować
|
|
1867
|
|
i jednej chwili zamilkł tłum cały
|
|
1868
|
|
wiem czego nam brak zawołał uderzając się dłonią w czoło
|
|
1869
|
|
powiedz lepiej
|
|
1870
|
|
zwierzę któremu tkwiła strzała w grzbiecie tara się biega rycwczy pluje krew zalewa
|
|
1871
|
|
wystarczy zbudować drewniany barek dla maciusia i straży
|
|
1872
|
|
była też bardzo ciekawa co z tego wyniknie
|
|
1873
|
|
naturalnie nie powiesz mi o tym
|
|
1874
|
|
jak wygodnie jestem mały jak wygodnie tom duży
|
|
1875
|
|
pan zaczął ją z lekka ruszać i całować ale był to widać początkujący pan
|
|
1876
|
|
patrzyła jakie to na nim robi wrażenie
|
|
1877
|
|
a jednak nawet za królestwo niebieskie nie oddałbym jednej chwili pełnej świadomości
|
|
1878
|
|
ach tak teraz rozumiem to też rodzaj wróżby
|
|
1879
|
|
i wskazała mi miejsce w łodzi
|
|
1880
|
|
lubię filmy dokumentalne
|
|
1881
|
|
emil dziwił się że janek tyle mówi
|
|
1882
|
|
leżał w półmroku bo bał się ciemności
|
|
1883
|
|
emil ma stosunkowo małego
|
|
1884
|
|
kto się boi jest bity
|
|
1885
|
|
otoczyliśmy ją kołem
|
|
1886
|
|
czarna burza krąży jak jastrząb nad miastem uderza skrzydłami o domy o niebo
|
|
1887
|
|
emil czuł że się dusi
|
|
1888
|
|
lecz sen nie spływał na powieki od jego pieśni monotonnej
|
|
1889
|
|
ale teraz nie chciał przestać
|
|
1890
|
|
tak jak to możliwe wyszeptał
|
|
1891
|
|
powiedział do mnie z zamkniętymi oczami przynieś swój pamiętnik
|
|
1892
|
|
była w dalszym ciągu bardzo grzeczna bardzo ciecinna
|
|
1893
|
|
podszedł do mnie z miną czarnoksiężnika dotknął mi sutki i też strzeliła iskra
|
|
1894
|
|
złóż się pisknął kulawiec i pięścią powahał w powietrzu
|
|
1895
|
|
ładny dziewczak rzekł podsmokując ze znawstwem wargami
|
|
1896
|
|
to nic pocieszał się
|
|
1897
|
|
kogo nie chcą słuchać dorośli tam idzie do dzieciaków
|
|
1898
|
|
pół czaszki oddziela się
|
|
1899
|
|
oglądam w lustrze wygniecioną twarz
|
|
1900
|
|
nagle zerwał się z posłania i gorączkowo zaczął szukać zapałek
|
|
1901
|
|
gotowi są wasi
|
|
1902
|
|
czy nie mógłbyś i ty chodzić do szkoły
|
|
1903
|
|
raz jeszcze zamroczyły się oczy kalifa
|
|
1904
|
|
ale przestał bo po co
|
|
1905
|
|
z pociągu niewolno strzelać
|
|
1906
|
|
szybkim krokiem pośpieszyła do pokoju męża
|
|
1907
|
|
ona musi być inna od innych lalek mówiła sara
|
|
1908
|
|
i wiele przebaczyć możemy jeżeli widzimy dobroć i szczerość
|
|
1909
|
|
więc za to się domyślić dlaczego właśnie jego wybrano żeby odprowadził maciusia
|
|
1910
|
|
podniosła głowę
|
|
1911
|
|
w który piękny i sierpniowy wieczór wracali znowu razem do czerska
|
|
1912
|
|
przeciwnie zdaje się być dla niej wrogo usposobionym
|
|
1913
|
|
podobne stworzenie nie umie stawiać dęba i wykonywać skoków
|
|
1914
|
|
zerwała się z miejsca i nachyliła nad cezarym
|
|
1915
|
|
czy od dawna tu leżę
|
|
1916
|
|
więc ja ci udowodnię
|
|
1917
|
|
tak nakazuje prawopuszczy
|
|
1918
|
|
ale twój tato musi mieć kupę pieniędzy
|
|
1919
|
|
otóż dziś prawie mimo woli wiedziono jakimś tajemnym przeczuciem spróbowałem
|
|
1920
|
|
emil był tak mały że poręcz fotela się dała dużo wyleźnszego głowa
|
|
1921
|
|
ocalał guzik i część drupi rozpiętego na parkanie
|
|
1922
|
|
jak kamień w wodę
|
|
1923
|
|
ale nie zdo zgodne sprawą
|
|
1924
|
|
gdzie ma być rąk napisany rak
|
|
1925
|
|
ten człowiek wciąż jeszcze stoi na korytarzu
|
|
1926
|
|
podlasiak struchlał i zbladł jak przyłapany na gorącym uczynku winowajca
|
|
1927
|
|
pański bank raczej nie stoi frontem do klienta
|
|
1928
|
|
a potem przestaje się nawet za tym tęsknić
|
|
1929
|
|
co za myśl co za koncepty
|
|
1930
|
|
pogoda li siaj będzie mroźna i wieczna należy się ciepło ubrać
|
|
1931
|
|
no już nie powiem
|
|
1932
|
|
a teraz boli że kradną
|
|
1933
|
|
po prostu przestało dlatego że emil przestał
|
|
1934
|
|
prawdą jest wszystko
|
|
1935
|
|
i barty coraz gwałtowniej coraz silniej tęsknił za głosem ludzkim
|
|
1936
|
|
kiedy niezielę
|
|
1937
|
|
niech żyją cukierki i czekolada
|
|
1938
|
|
była złana niego zawiedziona że nie sprawił jej przyjemności
|
|
1939
|
|
nie wrócę do domu
|
|
1940
|
|
czy przewidziane są z niczki dla student
|
|
1941
|
|
i tyle razy się to zdarzało
|
|
1942
|
|
oblicza z dwóch stron mej głowy
|
|
1943
|
|
wiem co mówię odparł jednoręki i spojrzał na dziwożonę
|
|
1944
|
|
wzruszony dopuszczono miesko głową wyszedłem
|
|
1945
|
|
powiem ale szeptem i każdemu na osobności
|
|
1946
|
|
chyba udajesz moja kochana
|
|
1947
|
|
o ile się nie myle jesteśmy starzy znajomi
|
|
1948
|
|
ciepło nie zagorąca
|
|
1949
|
|
szli ulicą
|
|
1950
|
|
łzy napełniły oczy słuchaczy a mury budynku zadrżały od okrzyków zachwytu
|
|
1951
|
|
usta nasze spotkały się a ciała splotły w miłosną szale
|
|
1952
|
|
gdzieś daleko na moczarach kleko taubocion
|
|
1953
|
|
fałszywy to przyjaciel
|
|
1954
|
|
połów był przeciwny
|
|
1955
|
|
milczał
|
|
1956
|
|
w tym momencie doszedł mnie złowrogi trzask przy palonych belek pułapu
|
|
1957
|
|
ten bieg wciąż jeszcze wzmagał się odsiarczystych razów
|
|
1958
|
|
czytałem pisałem robiłem różne rzeczy ale ciężaru z serca zrzucić nie mogłem
|
|
1959
|
|
co za skromność
|
|
1960
|
|
kocham ciebie jak nigdy nie kochałam nikogo
|
|
1961
|
|
bo mi nie dałeś znać że przyjeżdżasz
|
|
1962
|
|
trzem takim jak ja dałby rady
|
|
1963
|
|
milczeli obaj
|
|
1964
|
|
emil patrzył na nią i był czerwony
|
|
1965
|
|
myszki nie robią takiego hałasu zauważyła żoneta
|
|
1966
|
|
stosunek z nim nie sprawia mi w ogóle żadnej przyjemności
|
|
1967
|
|
gdy kochamy mężczyzn wiesz
|
|
1968
|
|
trzecim przepisem które muszą podać jest półkanie pewnego mojego znajomego dentysty
|
|
1969
|
|
prawda że się chce wymiotować emil poruszył głową w nieokreślonym kierunku
|
|
1970
|
|
zaczyna żyć jak ciotka tancerka tylko lukiem o wiele wyższym i innym
|
|
1971
|
|
czego chcesz ode mnie
|
|
1972
|
|
w co się bawisz jeszcze w kolej
|
|
1973
|
|
a po co mi moja noga i byzniej się obejdzie zgrobił ją kulawiec
|
|
1974
|
|
no no niech się błąka
|
|
1975
|
|
filip na wpół nieprzytomny od dymu kicha potężnie i budzi się
|
|
1976
|
|
strach przed światłem
|
|
1977
|
|
oni żyją dla demokracji
|
|
1978
|
|
ktoś szarpnął mnie silnie za rękaw
|
|
1979
|
|
nastrój w wartowni był błędny i niewyraźny
|
|
1980
|
|
źle mówi pani nauczycielka
|
|
1981
|
|
podczas kolacji w sali jadalnej było cicho bo jedzono kurczęta to wymagało skupienie
|
|
1982
|
|
królu proszę o turniej
|
|
1983
|
|
moje kuchawki przestały działać
|
|
1984
|
|
twarz ta nie żyła i nie myślała
|
|
1985
|
|
i na cóż potrzebna ba była woda pytano mowa ka
|
|
1986
|
|
wzdrygnąłem się jak pod ukoszeniem węża
|
|
1987
|
|
na zwiady powiedział pan
|
|
1988
|
|
wielce się uradowoł podstarzały pan gajowiec
|
|
1989
|
|
kukułka przez sen kukała w głębi nie leśnej
|
|
1990
|
|
ile kosztuje bilet ulgowy a ile normalny
|
|
1991
|
|
ostatkim siłą zwahał ołomną nogę i niby potwornym taranem uderzał nią w przeciwnika
|
|
1992
|
|
jednego dnia przyszedł policjant z wielkim niebieskim papierem
|
|
1993
|
|
kim zawahał się na chwilę
|
|
1994
|
|
przepraszam pana wziąłem rzecz wzbyt osobiście
|
|
1995
|
|
domagali się od niego by im wyjaśnię co mają czynić
|
|
1996
|
|
przerzucał karty i odczytywał urywek
|
|
1997
|
|
wtedy emil zrobił nieokreśloną minę i rozbeczał się
|
|
1998
|
|
trzymał się kurczowo świadomości
|
|
1999
|
|
jedna stanęła nad jego łóżkiem i pochyliła się
|
|
2000
|
|
czyżby coś podobnego było możliwem
|
|
2001
|
|
już nie rozmawialiśmy więcej
|
|
2002
|
|
ona jest miła i dość ładna kokotka
|
|
2003
|
|
może zawrócę a może nie
|
|
2004
|
|
dziwożona z rozpaczą załamała dłonie
|
|
2005
|
|
myślałem że dzieci są dobre tylko nieszczęśliwe
|
|
2006
|
|
byłem w jego gabinecie urągał mi
|
|
2007
|
|
przez szyby dojrzałem wkrótce białe czoło brwi ciemne wiśniowe usta
|
|
2008
|
|
dalej ruszaj się
|
|
2009
|
|
do domu i na dziedzinie z osady zaczęły zalatywać kule
|
|
2010
|
|
jakie basz plany na dziś
|
|
2011
|
|
u stąpnie duża myślało nad własnym stanami
|
|
2012
|
|
poza tym jest skąpy
|
|
2013
|
|
miała komiczne wargi górną wysuniętą nad dolną
|
|
2014
|
|
wszystko mi się pomieszało
|
|
2015
|
|
zaprosił ją na lody
|
|
2016
|
|
problem nie do rozwiązania
|
|
2017
|
|
dżungla oddaje to co zabrała
|
|
2018
|
|
zresztą wszystko jedno
|
|
2019
|
|
czekanie przyprawiało go zawsze o lekki ból brzucha i potrzebę oddania moczu
|
|
2020
|
|
dwaj przyjaciele milcząc spojrzeli wzajem po sobie
|
|
2021
|
|
jednoręki z widoczną troską o wniosek a kulawiec z niedowierzenim pogrączyli się w zadumie
|
|
2022
|
|
na leśno i na polanie
|
|
2023
|
|
źródłem wszelkiego zła jest świadomość
|
|
2024
|
|
miał uczucie nie smaku niemal wstrętu
|
|
2025
|
|
nie rozumiem czemu mimo tej szybkości widzę wszystko wyraźnie
|
|
2026
|
|
to nie ważne czy ja będę o tym wiedziała czy nie
|
|
2027
|
|
szczegóły oczywista nie wchodzą w zakres naszych rozważań
|
|
2028
|
|
jednoręki spoważniał
|
|
2029
|
|
dla dwu ludzi znalazło się jeszcze miejsce
|
|
2030
|
|
nie poruszą się gdy weszła matka pokojów kajanka i zdru szantami
|
|
2031
|
|
zapal światło mamie
|
|
2032
|
|
zamiastem odbyło się wszystko według programu
|
|
2033
|
|
niedokońca są w swoim środowisku
|
|
2034
|
|
nie zbytkuj pogroził jej palcem na nosie kulawiec
|
|
2035
|
|
inspektor zdjął płaszcz i rozpiął parę guzików przy obcisłej urzędowej bluzie
|
|
2036
|
|
wielki pies chciał mnie ukąsić
|
|
2037
|
|
czy widzi ich też ktoś inny prócz mnie na moście
|
|
2038
|
|
halszka wzbraniała się rusząc o zwłokę
|
|
2039
|
|
opuściła włosy gwałtownie także zakryły jej twarz
|
|
2040
|
|
wy nie znacie miasto
|
|
2041
|
|
ja jestem tylko człowiekiem
|
|
2042
|
|
siłą się wziąć nie dam
|
|
2043
|
|
wór milczał uparcie
|
|
2044
|
|
po wybuchu śmiechu zacinało się coś w niej zegar który przestał nagle chodzić
|
|
2045
|
|
ty mnie do tego zmusiłaś
|
|
2046
|
|
ślady nieznajomego wiodły właśnie przez wzgórze
|
|
2047
|
|
spojrzenie ani
|
|
2048
|
|
życie składa się z samych niedziel
|
|
2049
|
|
śnieg padał
|
|
2050
|
|
przeszli szyb ko naty
|
|
2051
|
|
gondola odbijała od brze
|
|
2052
|
|
prawda że jest przyjemny
|
|
2053
|
|
dość duszo czytałem w tej materii
|
|
2054
|
|
strachu i wściekłości bełkotał tylko ja
|
|
2055
|
|
czy nie jesteś głodna
|
|
2056
|
|
znajomość była zawarta
|
|
2057
|
|
to trudno nie jestem tak delikatny jak ty
|
|
2058
|
|
do południa powtórzył do południa
|
|
2059
|
|
on mi zesłał tę nieznajomą kobietę
|
|
2060
|
|
emil przechodził zwykle o pięć minut wcześniej i czekał
|
|
2061
|
|
tylko zdaje mi się nosił pan to niedawna jeszcze inny mundur
|
|
2062
|
|
o walce myśleć nawet nie było można
|
|
2063
|
|
dziecko powinno zawsze mieć pierwszeństwo do ochrony i pomocy
|
|
2064
|
|
koleje kopalnie tartaki i przedsiębiorstwa krętowe
|
|
2065
|
|
ja ci powiem czego się boisz boisz się stężenia śmierci jak wosk tężeje
|
|
2066
|
|
no na upór nie ma lekarstwa może was inni przekonają
|
|
2067
|
|
do jutra wystarczy oświadczył jednoręki i po na myśle dodał do południa
|
|
2068
|
|
każdy z nich miał niezmierną ochotę pogadać szczerze
|
|
2069
|
|
są to stany poprzedzające omdlenie spowodowane nad miarem narkotyku
|
|
2070
|
|
jak obojętny jest na pozór listianka
|
|
2071
|
|
nieszczęście chodzą parami
|
|
2072
|
|
dlaczego się nie bawisz maciusiu
|
|
2073
|
|
używasz menaże ra haseł
|
|
2074
|
|
przykra to była przygoda z pomylonym panem
|
|
2075
|
|
to jest jasne
|
|
2076
|
|
możeci powiedzieć coś złego jak tamtej pani
|
|
2077
|
|
pompuje się woda robi się studnie podziemne
|
|
2078
|
|
złomocącym głośno sercem zapytałem sługę czy panienka w domu
|
|
2079
|
|
ja je nienawidzę tego bydlęcia
|
|
2080
|
|
nie wyobrażam sobie tego inaczej
|
|
2081
|
|
sekretarz wyjął natawnik i w ołówek z kieszeni chin duta
|
|
2082
|
|
ona cię przecież kocha mówisz mimo że się do tego nie chce przyznać
|
|
2083
|
|
pozdrów pana swego jak na cię przystało
|
|
2084
|
|
więc wojna nareszcie się skończy zawołałem głośno
|
|
2085
|
|
śmieje się wydając jakieś rozkazy
|
|
2086
|
|
drzewa krzewy i trawe służące za jedyne schronienie też nie ułatwiają w przetrwania
|
|
2087
|
|
zamiar nasz mieliśmy wyrawizować zaraz nazajutrz po południu
|
|
2088
|
|
dziewczyna pyta z niedowierzaniem
|
|
2089
|
|
gdzie trzymacie mopa
|
|
2090
|
|
popatrz
|
|
2091
|
|
słysz ić do kina na hotel do nort nic nie chcę
|
|
2092
|
|
przypuszczam że nowak przepędził po południe na gorzkich rozmyślaniach
|
|
2093
|
|
tatarak wkrótce zjedzono do szczętu
|
|
2094
|
|
wódka była bez smaku jak woda
|
|
2095
|
|
balon chodził za nimi jak pies
|
|
2096
|
|
dlatego większość kobiet które mają mało przyjaciół jest niemożliwie ograniczona
|
|
2097
|
|
stan jest wybitnie samobójczy
|
|
2098
|
|
starczyło wy sił na gonitwę santwóżbe
|
|
2099
|
|
rozumiem odpowiedział podlasiak i z dumnym poczuciem rozbudzonej niejasno nadziei spojrzał na wezwane chęci
|
|
2100
|
|
wszystko bierze do słowy
|
|
2101
|
|
z ja wystałem się coraz bardziej nieprzyjemne
|
|
2102
|
|
temu człowiekowi została tylko biblie
|
|
2103
|
|
było już koło piątej po południu gdy otworzyłem ociężare powieki
|
|
2104
|
|
pamiętaj o oznaczeniu odpowiednich elementów
|
|
2105
|
|
to nie tylko wartości naszej firmy ale i nasze
|
|
2106
|
|
nie miał zabija rom to ewa ma za swoję jaki miesiąc
|
|
2107
|
|
z jakiego to przytułku wypuszczono tego jegomościa
|
|
2108
|
|
byłem wtedy jak nieprzytomny
|
|
2109
|
|
łagodnie ująłem go za ramiona i posadziłem w fotelu
|
|
2110
|
|
dać mu za żonę najpiękniejszą pannę
|
|
2111
|
|
oni po nożnie uważali tej kobiety za dobrą opiekunka
|
|
2112
|
|
ja w ogóle nie wiem co on robi jak żyje
|
|
2113
|
|
sytuacja zaczęła być zajmująca
|
|
2114
|
|
czy skończyłaś już robotę
|
|
2115
|
|
brzydkich nóg nie da się ukryć cąkowicie
|
|
2116
|
|
obłapę potem robili na nas cały okolicy
|
|
2117
|
|
obejrzał je dokładnie odkładając te które stępiały
|
|
2118
|
|
jestem przemoczona do suchej nitki przeziębiona i głodna śmiertelnie
|
|
2119
|
|
niestety wzgórza już opustoszały a ludek górski wywędrował z tych okolic
|
|
2120
|
|
ale jakże wydaje się prawdziwe
|
|
2121
|
|
wszyscy myśleli że jestem szalony
|
|
2122
|
|
był to strach
|
|
2123
|
|
ale wierzaj mi że ci zabalsamowani ludzie są mało podobni do żywyk
|
|
2124
|
|
dziwożona stropiła się na chwilę
|
|
2125
|
|
muszę tłumaczyłem się niezgrabnie
|
|
2126
|
|
chyba lodówka tam się popsuło
|
|
2127
|
|
oglądam się curano w lustrze
|
|
2128
|
|
w chwilkę po wypowiedzeniu tych słów odłożył motykę powstał
|
|
2129
|
|
to okropna nuda nic nie robić tylko wciąż iść do budy
|
|
2130
|
|
zresztą można czasem śnić i na jawie wtrącił niby od niechcenia
|
|
2131
|
|
bardzo bardzo źle
|
|
2132
|
|
jak można sprzeciwiać się pani
|
|
2133
|
|
możesz chcieć
|
|
2134
|
|
ledwie usiadł ledwo pani weszła nowe nieszczęście
|
|
2135
|
|
widziałeś tego gestra
|
|
2136
|
|
hej w czym mogę ci pomócł
|
|
2137
|
|
niczyja odparł hardo podlasiak
|
|
2138
|
|
a tak była czarna że prawie niebieska
|
|
2139
|
|
może autor uznał że nie ma potrzeby zagłębiać się w temat
|
|
2140
|
|
przecież sama oparłaś się że z nim pójdziesz
|
|
2141
|
|
usłuchałem pełen sprzycznych uczuć
|
|
2142
|
|
dobra i cierpliwa mama traci wreszcie cierpliwość i daje córeczce klapsa
|
|
2143
|
|
jeden z nauczycieli musiał dla bezpieczeństwa budynku mieszkać w pobliżu szkoły
|
|
2144
|
|
otoczyły go nieprzeniknione ciemności
|
|
2145
|
|
e to niczego nie dowodzi odrzekł tom
|
|
2146
|
|
a jemu pewnie też serce mocno ze strachu biło
|
|
2147
|
|
należało wcześniej pomyśleć o tym
|
|
2148
|
|
odpytał jak szło stok przy z miasto dziewczy go moda milczała rozpinała płaszcz
|
|
2149
|
|
słodki sierpniowy zachód całował ich szczyty
|
|
2150
|
|
nagle ryknął jej tuż nad samym uchem sygnał parowozu
|
|
2151
|
|
czy strach na wróble jeszcze nie wstał
|
|
2152
|
|
znałeś go spytał jednoręki upiora
|
|
2153
|
|
łażą w wzdłuż bulwarów ale nie pomaga
|
|
2154
|
|
boisz się siebie samej tak
|
|
2155
|
|
lecz nie oddałbym zanie wszystkie ani jednej z naszych nocy
|
|
2156
|
|
chcę wiedzieć ile dokładnie
|
|
2157
|
|
paweł spojrzał na zegarek
|
|
2158
|
|
krew na książkach i papierach
|
|
2159
|
|
może to zabrzmieć żałośnie ale to mnie uspokaja
|
|
2160
|
|
pod prysznicem wpadają mi do głowy najlepszy pomysł
|
|
2161
|
|
może nie ma w głowie człowieczków ale czy nie wszystko jedno
|
|
2162
|
|
ten nabożny wysiłek potwierdził w bacznych oczach kulawca wartość zdobyczy
|
|
2163
|
|
wyższe narkotyki dają wściekłe reakcje zaraz widać ich szkodliwość
|
|
2164
|
|
tak głęboko wpadł
|
|
2165
|
|
jeżeli się lubi nauczyciela to nawet najmniejsza uwaga boli
|
|
2166
|
|
lecz tam ten jakby nie słysząc naciskał już sprężynę
|
|
2167
|
|
włóczenie się w niepokoju ulicami które odpoczywają jest rzeczą dobrą prawie religijną
|
|
2168
|
|
każdy człowiek powinien korzystać ze wszystkich praw i swobód wymienionych w deklaracji
|
|
2169
|
|
towarzysz rozpytywał ciekawie o stosunki w cukrowni i w okolicy
|
|
2170
|
|
tak dorzucił sennie zapłacę
|
|
2171
|
|
ciągnęła się samotna i naga
|
|
2172
|
|
kobiety o zbyt grubych nogach w kostce wyglądają na plaży całkiem dobrze
|
|
2173
|
|
emil musiał głęboko oddychać co parę minut
|
|
2174
|
|
wśród funkcjonariuszy s tacyjnych podobno nastrój dla władz nader nieprzychylny
|
|
2175
|
|
niech bóg ma pana w swej opiece
|
|
2176
|
|
trzeba szukać nowej gospody póki jeszcze brzuszek pełen
|
|
2177
|
|
opuścili nas
|
|
2178
|
|
ukradła ci mózg
|
|
2179
|
|
no co jeśli ja wyjdę to nie zabijesz mnie nie
|
|
2180
|
|
podchodzi do niego właśnie ten rysownik
|
|
2181
|
|
a kiedy ją będę widział za kilka dni
|
|
2182
|
|
zdaje się jednak że nie wszystkie osobniki podległy tej klątwie
|
|
2183
|
|
sierżant zaczął śmiać się wreszcie z naszego zachwytu
|
|
2184
|
|
plękne
|
|
2185
|
|
ot zamiast tych głupi żartów przyślijcie mi ją tutaj na noc
|
|
2186
|
|
to moja tajemnic
|
|
2187
|
|
czyż można by udowodnić jego winy
|
|
2188
|
|
ale są świetnie wycelowane
|
|
2189
|
|
a chleba nie wyżarła spytał znowu kulawiec
|
|
2190
|
|
należy być praktycznym jestem pozytywistą mój panie
|
|
2191
|
|
zapytuje mnie co robi w tej chwili doktor tadeusz sokołowski
|
|
2192
|
|
fredek miał się dobrze bawić ale był godne pogardy
|
|
2193
|
|
ewa potrafiła być nadzwyczajna tylko w sobie samej
|
|
2194
|
|
stół emila maszyna do pisania bałagan papiery
|
|
2195
|
|
ojciec przyjdzie tu za jakieś pół godziny
|
|
2196
|
|
pierś była jędrna i uda
|
|
2197
|
|
biały ogier arabski
|
|
2198
|
|
bo pies też lubi towarzystwo
|
|
2199
|
|
cztery dni temu budowałem schron z całym systemem sznurków i zamykających prymitywne klapy i zasłony
|
|
2200
|
|
masz pendrajwa którego ci dałem
|
|
2201
|
|
tam o jutrzni we mgłach odpływają małe statki rybackie
|
|
2202
|
|
niech dusza powraca do ciała
|
|
2203
|
|
pokarm wchodzi w nas gdy jemy i sprawia to nam przyjemność
|
|
2204
|
|
tak go lubią
|
|
2205
|
|
dusza w twa należy do nas
|
|
2206
|
|
przysiągłem sobie wtedy że widzę ją po raz ostatni
|
|
2207
|
|
ewa jest chora na głód świata ty jesteś wory na ewę
|
|
2208
|
|
lekarz oświadczył że to apopleksja
|
|
2209
|
|
przez oka mgnienie zdawał się upajać zdobytą nagle wiedzą
|
|
2210
|
|
emil zaczął czarować żeby choć odwrócić rolę
|
|
2211
|
|
i już nie zobaczę
|
|
2212
|
|
mogę
|
|
2213
|
|
ja twoich pieniędzy nie potrzebuję
|
|
2214
|
|
karykaturalne typy męskie w kostiumach
|
|
2215
|
|
cześć jak mogę ci pomóc
|
|
2216
|
|
czy widziałeś kiedyś potem tych dwoje
|
|
2217
|
|
dziecinny jest człowiek dojrzały dojrzałe jest dziecko
|
|
2218
|
|
ja nie strzelam
|
|
2219
|
|
żądam jego zwrotu
|
|
2220
|
|
nie mam go jeszcze
|
|
2221
|
|
skrzywił twarz w grymasie i zaczął się śmiać wesoło
|
|
2222
|
|
patrzą na młodego króla on nic
|
|
2223
|
|
z kim bądź ale zaraz i za wszelką cenę
|
|
2224
|
|
przygotowałem ci niespodziankę
|
|
2225
|
|
z przeciwnej strony zarzeki nadchodził wolnym krokiem jakiś mężczyzna
|
|
2226
|
|
nie wiem dla czego tak cię to bawi
|
|
2227
|
|
niech sobie przechodzi jeden dzień po drugim
|
|
2228
|
|
no to chciej
|
|
2229
|
|
pojawiają się zjawy zwierzęce morskie potwory jakiś jakby znanymi brodacz
|
|
2230
|
|
tylko niech mnie pan na tej stacji nie pozdrawia
|
|
2231
|
|
dziwna rzecz ta ewa
|
|
2232
|
|
na trzeci dzień noel zaczął kichać i kaszleć
|
|
2233
|
|
bliżej ona drapała
|
|
2234
|
|
on cię bardzo polubił z mojego opowiadania
|
|
2235
|
|
po drodze mrużył oczy które wydawały się jak wprawione
|
|
2236
|
|
wyłażą robaki różowe nieprzyzwoite i rosą dalej jak trawa do góry
|
|
2237
|
|
nauczyciel nigdy nie powie czy lubi ale się to czuje
|
|
2238
|
|
znaj pras smutny jestem świat aż do śmierci
|
|
2239
|
|
tutaj wyjaśniono sprawę w oka mgnieniu
|
|
2240
|
|
ja nie przez ciekawość
|
|
2241
|
|
jestem wielkim przeciwnikiem rozbyczenia sportowego które się w ostatnich latach rozwinęło
|
|
2242
|
|
poleciał wiatr w górę goni cię błoki
|
|
2243
|
|
na pewno widzę się z uśmiechem na twarzy
|
|
2244
|
|
ale mało kto dzisiaj to robi
|
|
2245
|
|
szkoda że tu w hotelu nie ma nocników
|
|
2246
|
|
tamten uśmiechnął się blado i zmarszczył czoło jakby coś sobie przypominając
|
|
2247
|
|
to była jedyna rzecz o potrzeby no to na znaczą uwagę
|
|
2248
|
|
ano kichnął dwa razy
|
|
2249
|
|
ja sama wyszłam i udałam się do domu swego mistrza
|
|
2250
|
|
szybko spojrzałem na duży wechadłowy zegar nad sofo
|
|
2251
|
|
siedzę w kącie
|
|
2252
|
|
posadził ją na kolanach
|
|
2253
|
|
nie zależało jej na tym a jednak nic nie już poza niem
|
|
2254
|
|
spójrz w oczy moje ksiące
|
|
2255
|
|
to naruszałoby przecież logikę i ekonomią natury
|
|
2256
|
|
i otworzył oczy
|
|
2257
|
|
kilka osób rzuciło się nawet w pogoń za zbiegłą
|
|
2258
|
|
ze zdziwieniem zauważyła że w jej domu mieszka dwóch starszych chłopców
|
|
2259
|
|
z jakiego nie gniewaj się żeby tę przykry
|
|
2260
|
|
a jeśli ona nie wsiądzie podrodze
|
|
2261
|
|
słońce krąży wokół ziemi
|
|
2262
|
|
i moje wspomnienie jest mętne i jak bezetarty
|
|
2263
|
|
całuj ryknął do minająca brychotę w znawców
|
|
2264
|
|
to rzeczywistość to straszliwa swej prostocie rzeczywistość
|
|
2265
|
|
to była moja ulubiona postać
|
|
2266
|
|
ale nie trzeba było mi pozwalać
|
|
2267
|
|
tylko zachowanie
|
|
2268
|
|
kręgouste ryby strzelającej zielonymi neonowymi światłami płynęły sennie przez granatową gęstą wodę
|
|
2269
|
|
wolałbym wstrzymać się od wróżby
|
|
2270
|
|
słyszałem tylko o tym dziwnym człowieku
|
|
2271
|
|
widziałem jak mu ręce drżały
|
|
2272
|
|
dzisiaj po długich długich latach porzuciła ową ziemię śniącą życiem i słońcem
|
|
2273
|
|
może to i dobrze że tam nie pojechaliśmy
|
|
2274
|
|
kogo pan szuka
|
|
2275
|
|
jakaś wyższa moc lata coraz zwarciej dotychczas rozbieżne tory naszych losów
|
|
2276
|
|
najbliższy tydzień upłynął niemal cały na przygotowanie
|
|
2277
|
|
to jest coś całkiem innego
|
|
2278
|
|
co nas obu może łączyć ze sobą
|
|
2279
|
|
ale na cóż tyle zachodów
|
|
2280
|
|
między ogródkami działkowymi biegnie wąska ścieżka
|
|
2281
|
|
będziesz miał wolną drogę
|
|
2282
|
|
inaczej duchy śmierci zemstą się na posów
|
|
2283
|
|
a niech i tak będzie
|
|
2284
|
|
od ostatniego zajścia upłynęły trzy tygodnie
|
|
2285
|
|
zapytała idziesz też do miasta czekam na ciebie
|
|
2286
|
|
wszystko oglądał na nowo jakby dawno nie widziane jakby na nowo odkrył
|
|
2287
|
|
ale pozostanie pan chyba na wieczerzy
|
|
2288
|
|
wraca i mówi to był telefon s kliniki
|
|
2289
|
|
spojrzał mi głęboko w twarz
|
|
2290
|
|
i złączyli się w długim przeciągłym pocałunku
|
|
2291
|
|
a to dlatego że teraz już jesteś rybakiem
|
|
2292
|
|
wygląda na to że nic nie pasuje do twojego zapytania
|
|
2293
|
|
widzisz tłumaczył zatrzymując się przede mną
|
|
2294
|
|
nad jej oczami zwisały pojedyńcze kłosy traw
|
|
2295
|
|
ciekawe co z tego wyniknie
|
|
2296
|
|
gdy jej powiedział chcę spotkać się z tobą odpowiedziała dobrze
|
|
2297
|
|
zdjęła ją zgroza
|
|
2298
|
|
gdzie pyta się
|
|
2299
|
|
bram usłyszał wołanie nie przystaną jednak tylko przyśpieszył jeszcze bieg
|
|
2300
|
|
stał przy mikroskopie na biurku leżał stos otwartych książek
|
|
2301
|
|
mamy tu tylu prowokatorów i szpiegów
|
|
2302
|
|
tak głęboko weszła w swój trans
|
|
2303
|
|
tymczasem na płocie przy tupnęła wrona
|
|
2304
|
|
a pomiątki szanują nie tylko królowie
|
|
2305
|
|
po lewej nad brzegiem urwiska zamajaczył dom chata
|
|
2306
|
|
w kogoś ty się udał rzekł z niesmakiem podośćmi trężnym namyśle
|
|
2307
|
|
wsadził głowę między jego liście i to mu przyniosło ulgę bo męczył się bardzo
|
|
2308
|
|
i cóż że ze szkocji
|
|
2309
|
|
cel uświęca środki
|
|
2310
|
|
jak ces zaraz
|
|
2311
|
|
niech wypije szklankę wody
|
|
2312
|
|
na każde pytanie jedno tylko powtarza
|
|
2313
|
|
i zaproponował abyśmy spróbowali naśladować
|
|
2314
|
|
ja tego nie odpuszczę
|
|
2315
|
|
czy wola ciebie kąsa żartowała z niego danusia
|
|
2316
|
|
nie mam nic przeciwko
|
|
2317
|
|
pobaw się z nami
|
|
2318
|
|
nie mogę się dalej wać
|
|
2319
|
|
i nie przypuszczasz kto pad ofiarą
|
|
2320
|
|
wąski sierp ubywającego księżyca siał słabe światło
|
|
2321
|
|
mamy kwiaty do uczty rzekła patetycznie zdejmując wianuszek
|
|
2322
|
|
lecz nie znalazłem teraz już nikogu
|
|
2323
|
|
zrobi się awantura
|
|
2324
|
|
uchowaj bozo od takiej niedoli wtrącił z zadumą jednoręki i westchnął na wszelki wypadek
|
|
2325
|
|
co zostawił po sobie
|
|
2326
|
|
wygnać go z granic państwa i nigdy nie puścić z powrotem
|
|
2327
|
|
znalazłem nareszcie punkt zaczepienia
|
|
2328
|
|
za telefonowałem do niego pierwszy raz od wyjazdu
|
|
2329
|
|
emil wykładał spokojnie teorię absurdologii jak zwykle zbyt serio
|
|
2330
|
|
teraz szedłem powoli umyślnie zwolni przy kroku by się wewnętrznie opanować
|
|
2331
|
|
zaprosił mnie do siebie jeszcze tegoż wieczora na skromną kolację
|
|
2332
|
|
detale na ten temat później
|
|
2333
|
|
czy tego właśnie chciałeś
|
|
2334
|
|
ale kołysała się bez przerwy
|
|
2335
|
|
oczy te bezwiednie stroniły od przepychu zdziwienia jak od niedostępnych bram zamkniętego pałacu
|
|
2336
|
|
to pewniejsze niż stary jeleń
|
|
2337
|
|
jasno włosy był jak ty
|
|
2338
|
|
na złość bym jej zrobił
|
|
2339
|
|
tu chyba znowu rozbijamy się o nieuchwytność zawodu
|
|
2340
|
|
wtem on odwraca głowę
|
|
2341
|
|
chodzę po całym mieście i wypożyczam do niej płyty
|
|
2342
|
|
jeszcze nie widzę związku z naszą rozmową
|
|
2343
|
|
środek był tuż jak gdyby na wierzchu
|
|
2344
|
|
proszę być spokojnym zapewnił tamten badając wylot
|
|
2345
|
|
i w dodatku temu brakręki a owe mu nogi
|
|
2346
|
|
znając ciebie na pewno zrobiłeś wszystko w porządku
|
|
2347
|
|
ruszaj natychmiast brzmiała gniewna odpowiedź
|
|
2348
|
|
nie kupuj mu tyle zabawek ma ich już dość
|
|
2349
|
|
zaraz zaraz
|
|
2350
|
|
parę minut po dziewiątej byłem mieszkaniu
|
|
2351
|
|
któż może powiedzieć ile biedny asceta w tych strasznych dniach wycierpiał
|
|
2352
|
|
był w męczącej sytuacji
|
|
2353
|
|
tyla rażenia
|
|
2354
|
|
zajmiemy się tym
|
|
2355
|
|
precz z nikotyną alkoholem i wszelkimi białymi obłędami
|
|
2356
|
|
trzyma się za tem cieką nić
|
|
2357
|
|
a ich eskimosi bardzo obchodzą
|
|
2358
|
|
poranek był jasny majowy
|
|
2359
|
|
dom publiczny
|
|
2360
|
|
czy nie można z tobą mówić po ludzku
|
|
2361
|
|
próbuję zajść z jednej strony z drugiej
|
|
2362
|
|
kto wie czy zostawszy twoją żoną nie przestałabym cię kochać
|
|
2363
|
|
na bok reszta krzyknął podlasiak podniecony otrzymanym uśmiechem
|
|
2364
|
|
to też musi opustoszeć a wówczas nikt nam nie będzie przeszkadzał
|
|
2365
|
|
pęt panie kochany pęt i ruch
|
|
2366
|
|
otóż jakie zdaniem pańskim mogą być zamiary takiego psychicznego rekonensansu
|
|
2367
|
|
jano krzyknął marysiu otwarła oczy zanużone w śnie
|
|
2368
|
|
w czasie pod wieczorku mówiliśmy mało
|
|
2369
|
|
tego lata zaczną uczyć się grać na gitarze
|
|
2370
|
|
skłaniałbym się bardziej do tego żeby na tym co jest stworzyć coś lepszego
|
|
2371
|
|
obaj odetchnęli głęboko
|
|
2372
|
|
cofając się zostawiliśmy trzech zabitych przyjaciół
|
|
2373
|
|
lepiej sprawdź to w słowniku
|
|
2374
|
|
i zabijają go na wiele sprytnych sposobów
|
|
2375
|
|
kim był wierusz
|
|
2376
|
|
ja sam do trzystego roku życia nie piłem prawie nic
|
|
2377
|
|
tatarakiem go widać przegry zała domyślił się kulawiec
|
|
2378
|
|
tu nie ma sensu przekonywać tłumaczyć
|
|
2379
|
|
biegł za nimi również hałas kawiarni lecz oni byli poza nim
|
|
2380
|
|
tu jest kim a tam są oni
|
|
2381
|
|
jeżeli się pan woźny nie zgodzi to niech sam go wyrzuci
|
|
2382
|
|
rzeczywiście ceny mogł być dla niektórych zbyt wysokie
|
|
2383
|
|
dokąd mam zatem wystawić bilet
|
|
2384
|
|
ruchome masy gadów porcelanowych
|
|
2385
|
|
nie wolno wyrzucać zużytych baterii do zwykłych śmieci
|
|
2386
|
|
gdy była chora leżała na brzuchu rozkrzyżowana czasem do miała miesiączkę
|
|
2387
|
|
przeważa członek
|
|
2388
|
|
jak gdyby obawiało się że mogę zapomnieć
|
|
2389
|
|
stał jeszcze chwilkę ściskając nerwowo pałkę w dłoni
|
|
2390
|
|
naturalnie spaliły się też dawno
|
|
2391
|
|
ktoś spoza pół ciennej ściany namiotu bardzo silnie trącał mnie w bok
|
|
2392
|
|
dostałem właśnie twojego meile dotyczącego nosko wyjazdu służbowego do paryża
|
|
2393
|
|
w tej chwili wszedł filip zupełnie tak jakby wchodził po raz pierwszy
|
|
2394
|
|
zresztą nie chciałam może może żebyś ty się zajmował brudną robotą
|
|
2395
|
|
zatoczyłem się tylko jak pijany i poszedłem dalej
|
|
2396
|
|
i w domu sierot różne były dzieci
|
|
2397
|
|
więc co jest w naczyniu
|
|
2398
|
|
skończyło się na gadach
|
|
2399
|
|
znowu pochody egipskiej asyryjskie
|
|
2400
|
|
potem zachowywał się całkiem zwyczajnie
|
|
2401
|
|
było też dużo rzeczy do jedzenia jakbyśmy mieli przez tydzień nie wychodzić z pokoju
|
|
2402
|
|
podszedł do fortepianu dziwnie miękko
|
|
2403
|
|
czuję się jak ryba w wozie
|
|
2404
|
|
przepadłem ja i moja rodzina
|
|
2405
|
|
nie dziwię się wcale że wywołuje taki popłoch wśród dzieci
|
|
2406
|
|
kto się czubi ten się lubi
|
|
2407
|
|
zamiast harcerze podnieśli nose napisane harcerze podnieśli nos
|
|
2408
|
|
nie kupuj kata warku
|
|
2409
|
|
baska nie za pana psy kim oli pieździ
|
|
2410
|
|
miała panienka rację rzekł
|
|
2411
|
|
zapalił małą lampkę
|
|
2412
|
|
w postaci kolejarza zaszła w tej chwili zagadkowa metamorfoza
|
|
2413
|
|
stanęli przed nią i zawahali się
|
|
2414
|
|
więc kto nie chce żebym chodził do szkoły niech podniesie rękę
|
|
2415
|
|
potem zawrócił po mału i poszedł w stronę parku
|
|
2416
|
|
sara spełniła rozkaz
|
|
2417
|
|
zdaje się że się uderzył
|
|
2418
|
|
miasto rozprysnęło się
|
|
2419
|
|
te pierwsze miałem kiedyś czytać ludziom którzy wierzyli w przetrwanie
|
|
2420
|
|
ślicznie to powiedziałeś
|
|
2421
|
|
emil stał zadużą palmą i oglądał księcia
|
|
2422
|
|
trochę by pomieszkać między skimo sami między murzynami albo indianami
|
|
2423
|
|
spotykam ją czasami
|
|
2424
|
|
więc chyba śniłem
|
|
2425
|
|
czekaz góry obiecuje spełnić wszystko codoioty jak przyjdzie ona po ja
|
|
2426
|
|
ryby pływały wystawiając nad wodę płetwę widocznie rozkoszując się ciepłem słoneczne
|
|
2427
|
|
emil zbladł prawie tak bardzo jak wtedy w klozecie zrobiło mu się niedobrze
|
|
2428
|
|
wreszcie zobaczyłem jak na dłoń cały klasztor
|
|
2429
|
|
o placki kartoflane
|
|
2430
|
|
moja babcia zaczęła mi wysyłać memy
|
|
2431
|
|
wszystko co działo się dotąd odbywało się jakby przed jakąś kurtyną
|
|
2432
|
|
wspaniały w proporcjach
|
|
2433
|
|
dałem wam naukę
|
|
2434
|
|
bo leżału taki pułeczko od zegarka czy czego
|
|
2435
|
|
zostawało tylko ciało jako jedyny środek wyrazu
|
|
2436
|
|
tobie zawdzięczam wszystko bo moja młodość moje życie jest twoim dziełem
|
|
2437
|
|
na skinienie stryja wyszedł ponownie zostawiając ich samych
|
|
2438
|
|
od tej chwili nie mogłem skupić uwagi na żadnym zajęcie
|
|
2439
|
|
i w tym może jej szczególny urok
|
|
2440
|
|
to mi dopier radby chce się zony
|
|
2441
|
|
a do tego to piekielne wprost wykończenie wykonania
|
|
2442
|
|
ile minut dzień nie powinien trenować
|
|
2443
|
|
ja wiem że właśnie postąpilibyście tak a nie inaczej
|
|
2444
|
|
usiedli razem na łóżku i oparli głowy o ścianę
|
|
2445
|
|
w ten sposób osłaniali się wzajemnie tarczami noszonymi na lewym przedramieniu
|
|
2446
|
|
a może by spróbować
|
|
2447
|
|
wtedy kiedy ty ze stanisławem
|
|
2448
|
|
i znajdowali się blisko gimnazjum do którego chodziła
|
|
2449
|
|
odpowiedziało mi wściekłe ujadanie czterech ogromnych psów
|
|
2450
|
|
miała szeroko otwarte oczy
|
|
2451
|
|
to są stosy papierów i nic więcej
|
|
2452
|
|
polityka nigdy nie była bilskimmi tematem
|
|
2453
|
|
wyprężona ręka lewa wskazywała coś uparcie w dali
|
|
2454
|
|
proszę pana czy ja mogę pana pocałować
|
|
2455
|
|
ale coś poruszyło się w ramieniem niby nieznacznie
|
|
2456
|
|
żłobią coś w ranach tej czaszki
|
|
2457
|
|
poznam i
|
|
2458
|
|
znowu zaległo milczenie
|
|
2459
|
|
nasze rakcje są oczywiste i nie wynikają tylko z tego że boimy się zmian
|
|
2460
|
|
a na drugi dzień miał już maciuś cały plan złożony
|
|
2461
|
|
ale zapłaciliśmy za to drogą
|
|
2462
|
|
byle głupstwo ich zamie ale tylko na krótko
|
|
2463
|
|
uzbrojony w krótki i ciężki kij czekałem na zdobycz
|
|
2464
|
|
ewa podeszła jak lunatyczka
|
|
2465
|
|
więc pieniędzy nie przyjęła
|
|
2466
|
|
mają po kilka set metrów długości
|
|
2467
|
|
moje czekanie jest napięte i wytężony
|
|
2468
|
|
to się zdarzało bardzo rzadko i dlatego była niespokojna
|
|
2469
|
|
dokuczamy jej czasem ale dzielna z niej dziewczyna
|
|
2470
|
|
podczas kolacji hm prawda pytasz
|
|
2471
|
|
po prostu zmiana ról wytrąciła cię z równowagi
|
|
2472
|
|
czego też iść po mamę była ogromna biała ciepło buchało od niej
|
|
2473
|
|
czy jest możliwe żeby po dwudziestu rzutach munetom za każdym razem wyszedł orzeł
|
|
2474
|
|
ależ naturalnie że mi zależy nawet bardzo bardzo zależy zapewnią gorąco
|
|
2475
|
|
ale nie zamierzałam tego powiedzieć
|
|
2476
|
|
emil przełknął mu wargamie toż koło ust
|
|
2477
|
|
obydwaj z godnym krokiem ruszyli w jednaką zawsze drogę
|
|
2478
|
|
padał deszcz gdy wyszli ze szkoły
|
|
2479
|
|
może kto dla kawało puścił
|
|
2480
|
|
w wolnym czasie wielbią chodzić z przyjaciółmi na spacery
|
|
2481
|
|
kruk przelatujący nad lasem zakrakał nagle na śmierć temu właśnie dębowi pod którym siedzieli
|
|
2482
|
|
rany boskie wykrzyknął sierżant siadając ciężko na łóżku
|
|
2483
|
|
kiedy mu położono złoty zegarek zobaczył orła
|
|
2484
|
|
jakim byś był gdybyś tego nie robił nie dowiesz się nigdy
|
|
2485
|
|
tu odbywały się te rozmowy ta wiedza historyczna wspomnienia
|
|
2486
|
|
nikt odrzekła jego małżonka
|
|
2487
|
|
nikt ale to nikt nie może sobie zdać sprawy z czyjej śmierć
|
|
2488
|
|
lecz przede wszystkim postawi ci jeden zasodniczy warunek
|
|
2489
|
|
wtedy nawet byłem zły i nie podobało mi się
|
|
2490
|
|
na uto stracie utwarzył się długi korek przez co wiele osób spóźniło się do pracy
|
|
2491
|
|
ze ścian sączyła się struszkami woda i wsiąkała w grunt
|
|
2492
|
|
co miałem widzieć odezwał się sennym głosem
|
|
2493
|
|
i przy miłej pomocy zeszło na marmurowy sakónakim
|
|
2494
|
|
co ma ci od razak
|
|
2495
|
|
nie mogą jej niczym zastąpić
|
|
2496
|
|
nad mojge przyjaciel mi wyglądał z bohaterstwo pozbujestu
|
|
2497
|
|
od czego zaczniemy
|
|
2498
|
|
było po deszczu parowała rozmokła ziemia parku ławki już wysychały
|
|
2499
|
|
on przychodzi do mnie jak do kurwy
|
|
2500
|
|
wszyscy ciebie nie cierpią
|
|
2501
|
|
nad płonącym ogniem stała pochylona sylwetka jakiegoś mężczyzny
|
|
2502
|
|
na wpół obłąkany ze strachu jano budzi marysię
|
|
2503
|
|
a dziś jedzie ze mną w tym samym przedziale
|
|
2504
|
|
jak tylko spojrzał na dziecko zaraz wiem co no warte
|
|
2505
|
|
już tylko jeden drugiemu w ręka ją ostrożnie żeby nie uciekła
|
|
2506
|
|
na miłość boską
|
|
2507
|
|
wszystko drgało w tym szczególnym rytmie
|
|
2508
|
|
więc czy ja mogę się o tym zapytać możeś
|
|
2509
|
|
od sprawy małkowskiego bierarsz tyńskiego ratusza budzi mieszane z pojerzenia
|
|
2510
|
|
ja w ten sposób nie myślałem
|
|
2511
|
|
na niskiej i niby należa ostrzyżonej murawie przyleśnej stał domb ustronny i rozłożysty
|
|
2512
|
|
inżyniera przeszłomrowie
|
|
2513
|
|
brat zaprosił mnie na absolutorium
|
|
2514
|
|
to była ela o jasnych włosach i oczach w piżamie
|
|
2515
|
|
chciałabym mieć piękne duża lustra
|
|
2516
|
|
ale nade wszystko o ile pali powinien jednocześnie absolutnie przestać palić
|
|
2517
|
|
wtedy padł strzał
|
|
2518
|
|
szybko upływały maciusiowi godziny
|
|
2519
|
|
czy można tą ścierką to wytrę
|
|
2520
|
|
w lesie stale wrzało życie
|
|
2521
|
|
właściwie cóż by nam przyszło z tego gdybyśmy wreszcie go odnaleźli
|
|
2522
|
|
przywarłem ustami do jej ręki na długą chwilę
|
|
2523
|
|
a teraz poślij no kogo by mi kupił materiału na turban
|
|
2524
|
|
złota nam brakło
|
|
2525
|
|
dzieci idą do sklepu i kupują gotowe masło nie widziały nigdy jak ono powstaje
|
|
2526
|
|
pomagał jej zapiąć biustonosz
|
|
2527
|
|
postanowił iść do niego
|
|
2528
|
|
nienaturalne podniecenie wzrasta do południa
|
|
2529
|
|
nagłe jego przejście na świat nie wywarło na nich głębszego wrażenia
|
|
2530
|
|
i w obecnej chwili był w stanie jakby zbliżonym do transu
|
|
2531
|
|
chciałbym dojść do tego by móc sobie pozwolić tym zakończyć koncept
|
|
2532
|
|
ale on nie może dlatego że ja go nie kocham
|
|
2533
|
|
pan bokłaskaw sypiam jak suseł
|
|
2534
|
|
nie chcieli nawet chwili pogadać z nim cierpliwie
|
|
2535
|
|
wystarczy pójść na samotny spacer aby mieć wszystkie atuty w ręku
|
|
2536
|
|
wśród zamieszania która wywołała swym nietaktownym finałem wymknęła się z domu
|
|
2537
|
|
poznawaliśmy ich po głosie dzięki czemu mogliśmy sprawdzić ich liczby
|
|
2538
|
|
mimo spóźnianej godziny miasto dędniło pełnią życia
|
|
2539
|
|
muszę go wpierw wystawić i opieszyć cenę wraz z karą
|
|
2540
|
|
uśmiechnęła się
|
|
2541
|
|
wszystko staranie schował
|
|
2542
|
|
mary słuchała jak zahipnotyzowana
|
|
2543
|
|
jest to niepojęty cud
|
|
2544
|
|
aha domyślił się wreszcie
|
|
2545
|
|
a potem znów wraca
|
|
2546
|
|
podeszła do sary i wpatrzyła się w nią z uwielbieniem
|
|
2547
|
|
do widzenia panie
|
|
2548
|
|
przez krzyż znak śmierci widzę szczelinę w kości
|
|
2549
|
|
nie dościgną pana
|
|
2550
|
|
opuściliśmy na sz cienisty przytułek i niebawem znaleźliśmy się na łuku mostu
|
|
2551
|
|
a gdy nie kochamy doznajemy spokoju i możemy grzać się w słońcu
|
|
2552
|
|
teraz muszę stać
|
|
2553
|
|
do holery
|
|
2554
|
|
zgadłem że podlasiak pochełpił się jednoręki i zwracając się do kulawca
|
|
2555
|
|
mówiłem przypomniał z wyrzutem w głosie kulawiec
|
|
2556
|
|
ty nie jesteś moją matką
|
|
2557
|
|
wiesz co lubię najbardziej
|
|
2558
|
|
sen speza powoli z jej oczu
|
|
2559
|
|
powodowany ciekawością poszedłem za nią zachowując dyskretny dystans
|
|
2560
|
|
opowiedzieli sobie kilka dowcipów kilka plotek nieco ciekawostek naukowych
|
|
2561
|
|
telefon zadzwonił znowu
|
|
2562
|
|
nie chcia o tym słuchać
|
|
2563
|
|
nigdy nie wiadomo co jest potrzebne a co zwytecznie
|
|
2564
|
|
wysnął też cały szereg wniosków równie fałszywych jak samo założenie
|
|
2565
|
|
co to było
|
|
2566
|
|
mam dla was trzy rzeczy
|
|
2567
|
|
na podłodze też nie leży
|
|
2568
|
|
inaczej się żyje w hełpy growego a inaczej w mnie
|
|
2569
|
|
zresztą ktoje
|
|
2570
|
|
zrobiło ona mnie wrażenie
|
|
2571
|
|
rzeczywiście odpowiedziała spotkaliśmy ją oboje niedawno na ulicy w porze wieczornej
|
|
2572
|
|
włączyłem dziesięć przedmiotów
|
|
2573
|
|
czego chcesz ciebie chce
|
|
2574
|
|
odpowiedzialność ta spada przede wszystkim na rodziców
|
|
2575
|
|
chodzili do jednego gimnazjum do różnych oddziałów tej samej klasy
|
|
2576
|
|
biegli żwawo poprzez gąszczary i przesmyki leśne
|
|
2577
|
|
musisz mi pomagać jur obiecałeś
|
|
2578
|
|
stara historia
|
|
2579
|
|
przy tym codzienna praktyka wyrabia sprawność w tym kierunku
|
|
2580
|
|
duszność wisi pod sufitem i kładzie się na piersi
|
|
2581
|
|
co wo rozumiecie w polityce
|
|
2582
|
|
tak mu się przynajmniej zdawało
|
|
2583
|
|
okej włączam to
|
|
2584
|
|
filologia na usługach astronomii
|
|
2585
|
|
poza tym jest anna matka
|
|
2586
|
|
drgnął jeszcze raz
|
|
2587
|
|
co za bajeczne okładki
|
|
2588
|
|
naszym kapitanem i gospodaren był dyrektor różnych towarzystw
|
|
2589
|
|
mój boże jak wąska jest wija media
|
|
2590
|
|
pójdź tam szybko
|
|
2591
|
|
nagle obudził mnie szelest lekkich kroków poza mną
|
|
2592
|
|
drogę danie tu ci przy nosą
|
|
2593
|
|
męczące uczucie na niedokończenia
|
|
2594
|
|
poznają świat u dłużej części poprzez mężczyzn
|
|
2595
|
|
ładnie powiedziane
|
|
2596
|
|
chodzę po pokoju i udaje że nie wiem o co chodzi
|
|
2597
|
|
wyjechali za granicę
|
|
2598
|
|
to dobra oznaka ale mnie to bardzo męczy
|
|
2599
|
|
to szeroki temat ale nie tak trudny jak się rodzicom wydaje
|
|
2600
|
|
trzymali się za ręce
|
|
2601
|
|
rzuciłem mu się w ramiona na długą długą chwilę
|
|
2602
|
|
opowiadają że odznaczyłem się w pewnej bitwie
|
|
2603
|
|
w kraju gdzie nie było ewy duchu nosił się nad wodami i niepokojem
|
|
2604
|
|
ale dlaczego musiało być właśnie wtedy nie martwisz się że było wtedy
|
|
2605
|
|
kładziono mu na czoło monetę zawsze poznawał którą stroną leży
|
|
2606
|
|
mimo gorliwych poszukiwań nigdzie nie można go było wytropić
|
|
2607
|
|
nie słyszał pan dotych czasu nie
|
|
2608
|
|
na palcach podeszliśmy do sztalugi by śledzić przebieg pracy
|
|
2609
|
|
w oczach jej czytałem iż zapomniała że tu jestem
|
|
2610
|
|
no muszę iść do swojej roboty powiedział filip i poszedł do swojego śledzia
|
|
2611
|
|
ale ty się boisz ryzyka
|
|
2612
|
|
czuję się trochę zmęczona
|
|
2613
|
|
uderzyły nań wary
|
|
2614
|
|
aha jeszcze je stosunek do morza
|
|
2615
|
|
choć ul biwie starej lecz jary
|
|
2616
|
|
czekam kiedy zacznę znów rozpytywać kim jest i skąd przywi
|
|
2617
|
|
ale ty mniej niż emil
|
|
2618
|
|
lecz ja zauważyłem zmiany u niej
|
|
2619
|
|
wie ile dokładnie czasu potrzebuje na dotarcie swoim tempem nauczelnie
|
|
2620
|
|
przynieś no wiadro tomaszu
|
|
2621
|
|
emil zobaczył go jak spał
|
|
2622
|
|
a zatem do miłego widzenia
|
|
2623
|
|
i oto naraz
|
|
2624
|
|
stary podział godzin zna na pamięć
|
|
2625
|
|
nareszcie stało się
|
|
2626
|
|
apety trości w miarę jedzenia
|
|
2627
|
|
zaczął się mord i rabunek
|
|
2628
|
|
wracam do domu
|
|
2629
|
|
postanowili iść do domu
|
|
2630
|
|
wychodziłeś z domu
|
|
2631
|
|
czeka znowu na jego wyznanie długo tęsknie
|
|
2632
|
|
weszta jeźdźców rozproszyła się w różne strony
|
|
2633
|
|
seniora odparłem tonąc otrzymałam w jej oczach jestem panią oczarowany
|
|
2634
|
|
i uciekł twarzą jakby przestraszony i w ruchu tem była kokieteria
|
|
2635
|
|
nadszedł czas po topu pogasły gwiazdy na niebie i znikły światła na ziemi
|
|
2636
|
|
ale felek się nie uspokoił
|
|
2637
|
|
czy uzyskała pani odpowiedniej informacji o celu
|
|
2638
|
|
nie zaprzeczam i istnienia
|
|
2639
|
|
co za przypuszczenie
|
|
2640
|
|
ostry szum maszyny do strzyżenia trawników
|
|
2641
|
|
ale co zna tą argumenty wobec nie sprawiłamej przyjemności poczuł że ich całkiem bezradnych
|
|
2642
|
|
to wszystko
|
|
2643
|
|
zejdę szcze na dół on kilka rzecy do zrobienia
|
|
2644
|
|
rupcja wulkan wołała bardzo duże zniszczenia
|
|
2645
|
|
jak sobie pościelacz tak się wyśpisz
|
|
2646
|
|
zalodnili więc sami do klasu jakby w celu zupełnienia je rzywienia nieprzynależnego nikomu obrazu
|
|
2647
|
|
zwariowałaś
|
|
2648
|
|
troje zaczerwienieli się z całkiem różnych powodów
|
|
2649
|
|
zginęliby oboje bez żadnej pomocy
|
|
2650
|
|
zdobyłam tu rzecz stokroć cenniejszą dla mnie od złota
|
|
2651
|
|
podróż była bardzo przyjemna
|
|
2652
|
|
teraz dopiero przekonał się że początkowo szli oboje w złym kierunku
|
|
2653
|
|
czy tylko nie bujesz tom esul polisy
|
|
2654
|
|
nie spiesz się mamy czas
|
|
2655
|
|
chuda twarz chorego skurczyła się w bólu
|
|
2656
|
|
jednego dnia nie wytrzyma
|
|
2657
|
|
nie znam jej zupełnie
|
|
2658
|
|
choćby się miało grzęznąć coraz głębiej choćby się wiedziało że koniec będzie zły
|
|
2659
|
|
chcę ci coś pokazać
|
|
2660
|
|
nie mogę ci obiecać że ten nic będzie ostatni ale gdyby mógł obiecałbym
|
|
2661
|
|
wia na lepiej od nas co czynić na oczach ludzkich a co na stronie
|
|
2662
|
|
w szafach leżą tablice gliniane z asyryjskimi hieroglifami
|
|
2663
|
|
i siedzę na dnie i czekam
|
|
2664
|
|
jaki jest twój ulbionfil
|
|
2665
|
|
lubiła chodzić do kina
|
|
2666
|
|
ten drugi pojechał na wakacje
|
|
2667
|
|
przebudziłem się powtórzył do namysłu
|
|
2668
|
|
trochę mi tylko nieprzyjemnie że zaczynamy nasze wycieczki od tego miejsca
|
|
2669
|
|
kulawiec w twarz mu wprawnie jak koniowi w zęby zajrzał
|
|
2670
|
|
o ile chodzi o emila nie wstydziła się niczego więcej ani mówić ani czynić
|
|
2671
|
|
król popełnił wobec ciebie niesprawiedliwość
|
|
2672
|
|
ja to zapomnę
|
|
2673
|
|
postaram się rzecz tę wyjaśnić nieco później
|
|
2674
|
|
pan kazimierz zamyślił się
|
|
2675
|
|
parę osób otoczyło przestraszoną kobietę pytając o powód
|
|
2676
|
|
tymczasem adam wypróbował wszystkie pozy opisane od czasu starokrateńskich do magnusa hirshwilda
|
|
2677
|
|
czy grasz trochę
|
|
2678
|
|
jak była mała to nie dostrzegałam tychcach który teraz widzę
|
|
2679
|
|
milczenie ich powiedziało mi wszystko
|
|
2680
|
|
mechaniz żadną miarą nie da się pogodzić z personalizmem
|
|
2681
|
|
wszystko było podobne mu zwyczajnie codziennie i przeciętne
|
|
2682
|
|
stało się nie więcej cud
|
|
2683
|
|
a wszyscy razem nadzwyczajnie rozpuszczone łobuzy
|
|
2684
|
|
kilka takich pisemnych relacji udało się już zebrać
|
|
2685
|
|
widzisz gdzie powiesiłeś tam wisi
|
|
2686
|
|
widzę już przyszłe losy mego dzieła
|
|
2687
|
|
odwróciłem się z obrzydzeniem i skierowałem spojrzenie w dół
|
|
2688
|
|
najbliższa zginęła od bol szewików
|
|
2689
|
|
zmiarkował od razu rzekł do podlasiaka wskazując ramieniem przyjaciela i chełpiąc się jego zgadliwością
|
|
2690
|
|
i przyjemnie maciusiowi choć nie wie dlaczego
|
|
2691
|
|
o czym ty myślałeś
|
|
2692
|
|
przyrzeknij mi że się nic nie zmieni myślę
|
|
2693
|
|
gdy jestem bardzo zdenerwowana
|
|
2694
|
|
zjadł śniadanie i puścił się w dalszą drogę
|
|
2695
|
|
ciszkiem do niej ciszkiem żeby nie uciekła ostrzegł półgłosem kulawiec badawczo obzierając dziuple
|
|
2696
|
|
ledwo wyszedł wyskoczyłem z łóżka
|
|
2697
|
|
ale nie uprzedzajmy wypadków
|
|
2698
|
|
dziedziczka pokiwała znacząco głową
|
|
2699
|
|
zaczął przełykać ślinę i zapatrzył się na chwilę
|
|
2700
|
|
pewno jej przyszedł do głowy jakiś pomysł wyjaśnił udano
|
|
2701
|
|
jakże się teraz filip cieszył że puścił się tymi śladami
|
|
2702
|
|
to mnie nie pomaga
|
|
2703
|
|
może to sprzyjać jedynie pracy mechanicznej nie wymagającej twórczego wysiłku
|
|
2704
|
|
jedyny demon świadome chcenie
|
|
2705
|
|
nie porwałem odrzekł z namaszczeniem sama wyrosła na mnie
|
|
2706
|
|
powierz mi podczas śniadania czy mamusia ci pozwoliła
|
|
2707
|
|
ciśnienie ustępowało jak powietrze z dziurawego balonu
|
|
2708
|
|
co wy jesteście za jednym
|
|
2709
|
|
kupiłem babci bukiety koździków
|
|
2710
|
|
więc on się koło mnie położył i leżał
|
|
2711
|
|
oni usiłowali prowadzić z nią rozmowy i wydawało im się czasem objąć ją w buch
|
|
2712
|
|
dziewczynko
|
|
2713
|
|
ten głos nie był im obcy
|
|
2714
|
|
nie jadła chudła zdiana dzień a nie sypiała wcale
|
|
2715
|
|
zastanów się pan podjął filip
|
|
2716
|
|
niestety byłem zaślepiony i nieprzytomny
|
|
2717
|
|
nie ma w tym nic dziwnego
|
|
2718
|
|
ja już nic nie chcę nic nie chcę
|
|
2719
|
|
tegoż dnia tybetańczycy opuścili klasztor
|
|
2720
|
|
płynęli od latarni do latarni
|
|
2721
|
|
ile wyszło
|
|
2722
|
|
pełnia winy może być tylko tam gdzie istnieje premedytację
|
|
2723
|
|
a czybyś został gdybym gdybym zrobiła się lepsza
|
|
2724
|
|
cudowna celowość natury
|
|
2725
|
|
patrzyłem na jego ruchy osłupiały
|
|
2726
|
|
ach co za rozkosz
|
|
2727
|
|
służę panu odpowiedział grzecznie strzepując popiół z cygara
|
|
2728
|
|
potem zrobił w ścianie dziurę gwoźniem na znak tego zdarzenia
|
|
2729
|
|
na pożegnanie wręczyła mu swoją gabinetową fotografię zdjętą przed paru dniami
|
|
2730
|
|
chcesz mnie przekląć
|
|
2731
|
|
jesteś ze mną narypackiem bać
|
|
2732
|
|
gdy przygotowuje się do wykładu to bardzo niewiele mogę wykorzystać
|
|
2733
|
|
jak myślicie czy on mnie pamięta
|
|
2734
|
|
nie nie upierała się to on na pewno on
|
|
2735
|
|
chwiejąc się poszedł szerokim korytarzem
|
|
2736
|
|
a za oknem coraz wyższe słońce
|
|
2737
|
|
mówię
|
|
2738
|
|
gdym szedł po niej woda sięgała mi do kolan
|
|
2739
|
|
mówi że go królowie oszukali że port zabrali
|
|
2740
|
|
w biały dzień na jawie zdarzyły się wypadki niepodobne do wiary
|
|
2741
|
|
i dotknięcie jej było jak słońca leżące na powiekach
|
|
2742
|
|
czas nam w drogę rzekł nagle kulawiec zając zwykłe poprawie stronie stanowisko
|
|
2743
|
|
nie do śniadania
|
|
2744
|
|
po chwili zdjął słuchawki z uszu i był zdziwiony
|
|
2745
|
|
masz czas w piątek
|
|
2746
|
|
to proszycie powiedz mi że się przeprosiłaś
|
|
2747
|
|
na chwilę zapadło milczenie
|
|
2748
|
|
nie odrzekła dziwożona i wspięła się ku niemu na palcach
|
|
2749
|
|
było już zupełnie ciemno gdy zbliżaliśmy się do budynkow stacji
|
|
2750
|
|
uparł się nie chce się przywinać
|
|
2751
|
|
i gniewa się że się pomyliła
|
|
2752
|
|
zresztą mieć dach nad głową jest rzeczą bardzo przyjemną
|
|
2753
|
|
oboje nie chcieliśmy czasu marnować
|
|
2754
|
|
uśmiechnął się ironicznie zakrwawionym pyskiem
|
|
2755
|
|
zapisałem je odczytałem na trzewo kompletna bzdura
|
|
2756
|
|
przeciwnie powinny nosić krótsze od innych
|
|
2757
|
|
tak jest wtedy
|
|
2758
|
|
za zdrosny że nie wie
|
|
2759
|
|
stąd rozkoszne złudzenie nowości ludzja czegoś jeszcze nie doznanego
|
|
2760
|
|
pewnego razu ojciec zawołał go i powiedział wiesz emil będziesz miał brata albo siostrę
|
|
2761
|
|
czy dostrzegacie ten podwójny odblask
|
|
2762
|
|
nie mów hop póki nie przeskoczysz
|
|
2763
|
|
napastnicy pobici i odparci uciekli
|
|
2764
|
|
słyszę jak czas przepływa za plecami jak gdybym leżał nad brzegiem rzeki
|
|
2765
|
|
to nie jest takie prosto
|
|
2766
|
|
oko widział zawsze je cio dalszy zatracając w kluczem od putnam rzeczy
|
|
2767
|
|
co słychać
|
|
2768
|
|
tu właśnie emil przestał pisać i popatrzył na rzekł
|
|
2769
|
|
nie mogłem się spodziewać by wiecznie na mnie czekać miała
|
|
2770
|
|
żeby uniknąć za to rów drogowych rada miasta wprowadziła również radkowe bez płatne przyjazd za autobusowe
|
|
2771
|
|
ach krzyknęła płaczliwym głosem
|
|
2772
|
|
usiedli i zagrali
|
|
2773
|
|
dla chcącego nic trudnego
|
|
2774
|
|
więc przeprowadzano chłopcu z więzienia tu do domu sierot
|
|
2775
|
|
u jej stu w palczą czarne głowo nogi
|
|
2776
|
|
prędko mówię ci albo nie uratuje go już żadna siła
|
|
2777
|
|
właśnie wtedy pociąg zwolniwszy biegu wjechał w las
|
|
2778
|
|
to było powiedziane takim tonem że powinno jej się było wielu rzeczy odechcieć
|
|
2779
|
|
każdy krok jego mu ci nie krwawy ślad
|
|
2780
|
|
nie jestem gry kto sucho mówiłem
|
|
2781
|
|
siłował się wszakże niedługo
|
|
2782
|
|
maria popróbuj i ty ja też spróbuję
|
|
2783
|
|
jestem jak woda która przylega do ścian naczynia
|
|
2784
|
|
odpowiedział wolno możesz
|
|
2785
|
|
wpadli na korytarz zaczęli przeszukiwać klasy
|
|
2786
|
|
on się urodził w tym kraju
|
|
2787
|
|
wydaje mi się że to wszystkie pytania które mam na ten moment
|
|
2788
|
|
przez kilka godzin byłam poza zasięgiem
|
|
2789
|
|
ktoś stał przy nim
|
|
2790
|
|
oto pieczęć darma jego ducha
|
|
2791
|
|
poda na mnie zmiany osobności rzekł kulawiec
|
|
2792
|
|
zdawało mu się że słyszy szmer w okolicy pieca
|
|
2793
|
|
piekło w domu
|
|
2794
|
|
i od tego czasu ludzie przestali się odradzać i zaczęli umierać
|
|
2795
|
|
podlasiak mówił zdrobniale dziewulińka
|
|
2796
|
|
w każdym razie pocieszającym objawem jest to że użycia podstęp
|
|
2797
|
|
nie znalazłem nic do aktywacji
|
|
2798
|
|
nie ma to jak starzy przyjaciele prawda
|
|
2799
|
|
a teraz daleka obca tak obca że nie wolno mi na nią patrzeć
|
|
2800
|
|
jechać
|
|
2801
|
|
już drugi raz wtórzyłem małym palcem oframugę
|
|
2802
|
|
to tylko fasem jej bucików
|
|
2803
|
|
spojrzenie obecnych cerowały się na purpurowych warkach dziwożony
|
|
2804
|
|
niech no by go spytał o pasz po ten przechodzący patrol
|
|
2805
|
|
każdy pełnoletni obywatel który mieszka w polstu musi mieć dowód osobisty
|
|
2806
|
|
wynużymy ją z torby rzekł podlasiak troskliwie i stanowczo
|
|
2807
|
|
bawił się idąc ulicą jak by się nudziło w kolei
|
|
2808
|
|
sami się waś między rodzeństwemi dlatego nie może być zgody
|
|
2809
|
|
to wystąpienie rosjanoburzyło władze chińskie
|
|
2810
|
|
przecie jest lewica jest prawica
|
|
2811
|
|
znów powraca ta mała nudna męka
|
|
2812
|
|
zróbmy tak niech każdy doprowadzić do porządku fabrykę
|
|
2813
|
|
kiedy dziś albo jutro
|
|
2814
|
|
przypuśćmy że wsiadłem w paryżu
|
|
2815
|
|
co musisz o tym aby połek wziąć na kolację oczy zlubi ładne dziewczęta
|
|
2816
|
|
na stacy jak zbytle czekał s mąż
|
|
2817
|
|
nauka jest bezpłatna i skowa przynajmniej w zakresie szkoły postałowej
|
|
2818
|
|
wprost nie mógł tego pojąć ale czuł że iż wszystko skończone
|
|
2819
|
|
dobiegli do rozstaju i znów przystanęli
|
|
2820
|
|
musiano ją przenieść do innej szkoły bo w starej szkole śmierci śmierci
|
|
2821
|
|
muszę się przekonać ze to taki
|
|
2822
|
|
kim na śmierć zapomniał o konieczności mołej pogadanki
|
|
2823
|
|
oczywiście samo choroby na które nie ma ratunku
|
|
2824
|
|
przepraszam ale nie mogę znaleźć informacji
|
|
2825
|
|
praca spokój i zadowolenie wewnętrzna wesołość
|
|
2826
|
|
przez trzy dni nie mieliśmy żadnych informacji
|
|
2827
|
|
jeden się wymawiał rze śpiący i woli się rano myć
|
|
2828
|
|
jest zawołał po czasie z tryumfem
|
|
2829
|
|
wspaniałego
|
|
2830
|
|
deformacje rzeczywistości przypatrywaniu się w ciemnym pokoju bardzo znaczne
|
|
2831
|
|
jest mistrzynią w sztuce kochania
|
|
2832
|
|
nawet jednoręki zaniepokoił się pilnie i otarł u staronkiem rękawa
|
|
2833
|
|
ludzie nauczyli się zabijać swój czas to znaczy zabijać życie
|
|
2834
|
|
chcę wiedzieć co postanowili moi w ragowie
|
|
2835
|
|
kto to był
|
|
2836
|
|
trzeba obmyślić dokładnie w co się przebierze co weźmie na drogę
|
|
2837
|
|
czarna burza stoi na zachodzie
|
|
2838
|
|
a przecież panu coś na mnie zależy
|
|
2839
|
|
wyglądała wtedy tak cierpiała na zanik nosa na perkato
|
|
2840
|
|
poszła do nieba odpowiedziała
|
|
2841
|
|
słowem choroba naszej babuni była to nowa młodość nowe życie
|
|
2842
|
|
nie mogę być inny
|
|
2843
|
|
nagle strach i boi się do niej podejść
|
|
2844
|
|
wiesz że to niemożliwe
|
|
2845
|
|
ty się mylisz andrzeju
|
|
2846
|
|
nie wierze w nią ani trochę
|
|
2847
|
|
nie cierpię czarnych rzeczy zawołała maria
|
|
2848
|
|
siedzieli wczoraj wieczorem w parku i trzymali się jak zakochani za ręce
|
|
2849
|
|
jesteśmy na miejscu
|
|
2850
|
|
cała filozofia religijna katolicyzmu i cała cywilizacja łacińska oparte są na personalizmie
|
|
2851
|
|
jestem pewna że się nie pomyliłam
|
|
2852
|
|
niby sfora psów
|
|
2853
|
|
on mi się trochę podoba
|
|
2854
|
|
ej panie mi hale
|
|
2855
|
|
ach jak tu prześlicznie szeptała leniwie mrużąc oczy
|
|
2856
|
|
zależało jej na tym aby była wszystko ubranie
|
|
2857
|
|
przychodzi do mnie wtedy gdy w domu są awantury
|
|
2858
|
|
co za rozpaczliwa posucha bieli
|
|
2859
|
|
schowali się na centralnej poczcie w dużej hali
|
|
2860
|
|
skąd ta kobieta znała tak dokładnie pewne szczegóły z mego życia
|
|
2861
|
|
jesteś tchórz
|
|
2862
|
|
mam prawo się dowiedzieć czy potrafi mnie pan wynagrodzić
|
|
2863
|
|
aż na stacje wtoczył się pociąg
|
|
2864
|
|
nagle zatrzymał się padł na kolana i oczy oburącz zasłonił
|
|
2865
|
|
to licho małe jak igła
|
|
2866
|
|
mówimy przecież w ogólnikach teoryzujemy
|
|
2867
|
|
rozgląda się dzikiewiejskie dziecko po ogromnym mieście
|
|
2868
|
|
o zwi sie ozwij powtórzył z kolei podlasiak tym samym słowom nadając odcień modlitewny
|
|
2869
|
|
mali symulanci
|
|
2870
|
|
tylko paru obrazki narysowało i położyliśmy na stoliku
|
|
2871
|
|
dziecko nie wolno przyimować do pracy zarobkowej przed osiągnięciem odpowietnieko niemalnego wieku
|
|
2872
|
|
ręki mu jednej brak więc milczy tymczasowej nie poznaki wytłumaczył złośliwie kulawiec
|
|
2873
|
|
więc tu spoczywa
|
|
2874
|
|
to jest ktoś inny
|
|
2875
|
|
ale on cię kocha
|
|
2876
|
|
koło dziewiątej wieczorem
|
|
2877
|
|
stary głupiec byłby żył zdrowo do tej pory gdybym był trzeźwy
|
|
2878
|
|
ja rozwiązujemy kwestie zakwaterowania
|
|
2879
|
|
potrzeba wyrzeczenia się tylko za tę cenę można pokonać to wszystko
|
|
2880
|
|
gwarantuje to chyba dobroć tego opisu
|
|
2881
|
|
głębokie cienie kontrastują z jasnymi punktami kadrów
|
|
2882
|
|
była naprawdę wielce zakłopotana
|
|
2883
|
|
poproszę pana dowód
|
|
2884
|
|
tylko w jaki sposób o mało nie wpadli taksówkę
|
|
2885
|
|
szablon mimowoli spojrzał na jego walizki
|
|
2886
|
|
albo ja to śle zrobiłem albo ona jest nieco dziwna
|
|
2887
|
|
artysci twurcy religii ludzie niezadowoleni nie nasyceni metafizycy wielka różnorotność
|
|
2888
|
|
pragnęła aby jak najprędzej ją zrozumiał
|
|
2889
|
|
zwykle początkujący palaczy nie palą rano oszczędzając najlepsze godziny dnia
|
|
2890
|
|
byli oszczędni w gestach
|
|
2891
|
|
już idę odpowiedziała
|
|
2892
|
|
mówi się że prawdziwe rozumienie wiedzy jest wtedy gdy umie się ją przekazywać
|
|
2893
|
|
najlepiej jest przestać palić od samego rana
|
|
2894
|
|
była to ciężka puszka z lanego żelaza
|
|
2895
|
|
polska jest w czołówce krajów europejskich pod kątem sagragowania śmieci
|
|
2896
|
|
nagle sygnał urwał się
|
|
2897
|
|
więc nie wadomo przynieść naprawdę parą wodą simową
|
|
2898
|
|
jedna tylko pozostała osoba sześć dziesiąta i piąta
|
|
2899
|
|
gdzieś przed nami powinno majaczać takie światełko do którego zmierzamy
|
|
2900
|
|
jak studnia
|
|
2901
|
|
postanowiła że się od niego nie czepi
|
|
2902
|
|
zaraz znajdziemy pani telefon proszę się nie martwić
|
|
2903
|
|
tylko głowa ciążyła okropnie w skroniach pulsowały głoś notętna
|
|
2904
|
|
wyszli
|
|
2905
|
|
w ciągu tych czterech dni odeszła przedostatnie fala moich czytelników
|
|
2906
|
|
myślałam żeby pisać i opracować w formie pisemnej relację tych osób
|
|
2907
|
|
główna stacja s koło pieca
|
|
2908
|
|
wysywał wszędzie na turni i królewskich pieśniarzy i zawsze odnosił zwycięstwo
|
|
2909
|
|
nadeszła ciemność bez władu
|
|
2910
|
|
możliwe że moja filozofia kaczy się w pewnych punktach błędna
|
|
2911
|
|
często przerywam wizję aby zapisywać
|
|
2912
|
|
niech kochankowie ale dość
|
|
2913
|
|
prawda nie lubiłem maciusia
|
|
2914
|
|
wtedy spostrzegł wystającą z wewnętrznej kieszeni jego żakietu fotografią stachy
|
|
2915
|
|
zaraz ci coś szepnę jeno się nachyl bądź za wysoki odparła dziwożona
|
|
2916
|
|
świeże ścięte przy mroskiem powietrze orzeźwiło mnie
|
|
2917
|
|
nie rozumiesz co mówią
|
|
2918
|
|
ma dziwny rytm ta piosenka
|
|
2919
|
|
nie mają zdolności organizacyjnych i dlatego nie potrafią organizować rzezi
|
|
2920
|
|
co za dużo to niezdrowo
|
|
2921
|
|
natomiast my jesteśmy inteligentnymi czytelnikami
|
|
2922
|
|
zanadto może szkoła pędzi jakby kto poganiał
|
|
2923
|
|
bo przytrzaśniesz komu z palce
|
|
2924
|
|
to było nieoczekiwane
|
|
2925
|
|
a on mówi
|
|
2926
|
|
czy jeszcze twoje rodzice nie odjechali burknął
|
|
2927
|
|
dziwne to śmieszne lecz prawdziwe
|
|
2928
|
|
nie daleko od cytadyli do mura nowa
|
|
2929
|
|
nie wiem ale sprawdzę w internecie
|
|
2930
|
|
nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem policjanta
|
|
2931
|
|
co teraz będzie powtórzył
|
|
2932
|
|
nie po wiruczułozowsku
|
|
2933
|
|
ta błyskawica w jednej chwili ukazała jej całą głębie jej upadku
|
|
2934
|
|
przecież wiesz i nie będziesz jej czytał
|
|
2935
|
|
za głośno targowali się z babcią omycia
|
|
2936
|
|
nie nalegaj kazi dłużej bo się pogniewamy
|
|
2937
|
|
drugi syn grawca dziewięcioro małych dzieci bieda wielka
|
|
2938
|
|
masz cudowne głosy
|
|
2939
|
|
chcesz mnie zgubić
|
|
2940
|
|
sześćdziesiąt i cztery
|
|
2941
|
|
szkoda i pożytek
|
|
2942
|
|
przygotowania skończone rzekł wstępując w obręb koła
|
|
2943
|
|
a przecież nie był szczęśliwy
|
|
2944
|
|
nie należy leżeć na trawie
|
|
2945
|
|
z chłopcami mało rozmawia
|
|
2946
|
|
nie jadę na wakacje
|
|
2947
|
|
czytałem jakiś czas temu popularno naukową analizę czytelników fantastik
|
|
2948
|
|
dalszy pościg był bezcelowy
|
|
2949
|
|
ale nie mocno
|
|
2950
|
|
reprodukcja cychropa wykonana przez bibliotekę narodową
|
|
2951
|
|
biednemu zawsze wiatr w oczy
|
|
2952
|
|
wszystkie smoki i całe indie stąp
|
|
2953
|
|
co za typy
|
|
2954
|
|
alkohol był jedną z przyczyn kolizji
|
|
2955
|
|
po knajpach robił znajomości i podejmował sił różni niebezpiecznych spraw
|
|
2956
|
|
dlatego ty kobieta do głębi nie jesteś sentymentalna
|
|
2957
|
|
mówiła pani że to przede wszystkim osoby starsze
|
|
2958
|
|
króliki wymagają przywiązania ale potrafią dać zamian wiele szczęścia
|
|
2959
|
|
przygoda w lionie zaciążyła fatalnie na całym jej życiu
|
|
2960
|
|
z daleka zabłysła latarka prosto w oczy i zgasła
|
|
2961
|
|
kto pyta nie błądzi
|
|
2962
|
|
on ciuba te zwróciłeś
|
|
2963
|
|
i nagle w niego głosu oznaczyłem cieciorki z łem twarz na podgłowa
|
|
2964
|
|
jestem nad wej rozprawy
|
|
2965
|
|
nie mogę jeść
|
|
2966
|
|
dość
|
|
2967
|
|
lecz jestem już u siebie
|
|
2968
|
|
gdy cię z torby na świat wynużym poznasz mnie po głosie
|
|
2969
|
|
z książkami jest inaczej niż mi się zdawało
|
|
2970
|
|
a teraz teraz wszystko to wydawało mi się dzieciństwem i marnością
|
|
2971
|
|
braciszek się zatrzymał patrzy co z tego będzie
|
|
2972
|
|
gdy tylko przy swoją sobie biegłość w pisaniu
|
|
2973
|
|
mogłeś wyjść na przerwie
|
|
2974
|
|
śmiech i łopod serca
|
|
2975
|
|
twój ojciec zaprosił mnie na kolację
|
|
2976
|
|
kochanie wróciłem
|
|
2977
|
|
to nie był dobry znak
|
|
2978
|
|
stosunek z nim nie sprawia mi ani połowy takiej przyjemności jak spe
|
|
2979
|
|
wprawdzie nie tak intensywnie jak ty
|
|
2980
|
|
do jaru ludzie dobrzy do jaru zawołał zapałem podlasiak
|
|
2981
|
|
ostrożnie podszedł pod okno
|
|
2982
|
|
i potem dziesiątki wyści wyjście
|
|
2983
|
|
stałem długo jak wryty i mogąc uczynik ć kroku naprzód
|
|
2984
|
|
pożegnali się i emil wrócił nad rzekę i wrócił do sokreteca
|
|
2985
|
|
e pod wode trupa
|
|
2986
|
|
umiem obchodzić się z bronią
|
|
2987
|
|
i uszczypnął go w udo
|
|
2988
|
|
ze mną dziewczyco nie rób żadnych trygieli rzekł jednoręki
|
|
2989
|
|
a łydka pytałem niecierpliwie
|
|
2990
|
|
na szczęście w tejże chwili nadszedłem
|
|
2991
|
|
nic nie mówił holery
|
|
2992
|
|
słabo mi się robi na widok krwi
|
|
2993
|
|
i gimnazjum jest coraz bliżej
|
|
2994
|
|
jest jej kuzynem
|
|
2995
|
|
słyszę tylko hałas
|
|
2996
|
|
nie znam takiego a jednak widziałem go nagiego do pasa
|
|
2997
|
|
pewnego razu ona powiedziała do niego twoje wargi wyglądają mi jak pół owoce pół zwierzęta
|
|
2998
|
|
czy znacie tes pieśni shuberta derdot udes machen jest dziwnie dwuznaczna
|
|
2999
|
|
zamówiłem w sklepie internetowym chleb ryż kasze drzem wieśniowe i sopki japkłowy
|
|
3000
|
|
księża zagranica nie chodzą już w takich spódnicach
|
|
3001
|
|
no dobrze już dobrze odparła podając mu rękę na pożegnanie
|
|
3002
|
|
pamiątka rodzinna objaśniał zadowolony z pochwał właściciel
|
|
3003
|
|
znów wiatr i deszcz prosto w twarz
|
|
3004
|
|
powitał ich śmiech wszyscy byli trochę podchmieleni
|
|
3005
|
|
po chwili ja wiem co teraz będzie
|
|
3006
|
|
za tymi światłami skręć w lewo
|
|
3007
|
|
jak aleja śpiewanych drzew śpiewanych drzew
|
|
3008
|
|
wieczorem uspokoiłem się trochę i spróbowałem rzecz rozważyć
|
|
3009
|
|
po jej odejściu uczułam nieokreślony lęk którego nie mogę opanować dotychczas
|
|
3010
|
|
wszystkie ściany były pokryte literalnie od posadzki po strop książkami
|
|
3011
|
|
pola musiała nim potrząsać zanim oprzytomniał
|
|
3012
|
|
ich kucharka marysia
|
|
3013
|
|
najpierwsiała będzie powiedzieć mamie
|
|
3014
|
|
zamknięte powieki błyszczały jak zrobione z białego metalu
|
|
3015
|
|
ta sama co u emila na fortepianie
|
|
3016
|
|
dąb zaśmiała się nagle dziwożona i napełniła wnętrze wora klaśnięciem drobnych dłoń
|
|
3017
|
|
to prawdopodobnie będzie najlepsze określenie
|
|
3018
|
|
i ruchem ręki wskazuję ruiny
|
|
3019
|
|
mały usiadł
|
|
3020
|
|
może i niebo oddali spajały się z sobą bez śladu
|
|
3021
|
|
cud stał się
|
|
3022
|
|
skoczył pod okno chałupy i nadstawił wielkich uszu
|
|
3023
|
|
wziął ją pod rękę
|
|
3024
|
|
nie spotykali się często
|
|
3025
|
|
i duch jego uniósł się ponad śniegiem i miastem
|
|
3026
|
|
nie nie tutaj w tył od tamtego folwarku
|
|
3027
|
|
jest to nawet rzecz przynosząca dochód
|
|
3028
|
|
i ptaszek odpowiedział
|
|
3029
|
|
wyglądali wspaniale w czerwonym mroku sypialni
|
|
3030
|
|
byłem jeszcze wówczas dębem przykutym do miejsca i do własnego milczenia
|
|
3031
|
|
wyspecmentarną zapytałem zajmując obok niej miejsce gondoli
|
|
3032
|
|
niezbędnę odparła rumieniąc się dziwożona
|
|
3033
|
|
są narody czyste i są brudne
|
|
3034
|
|
żyć to jest prawie zawsze żyć
|
|
3035
|
|
dla jakieś tam przyczyny nie rozpoczynaliśmy partii do mina
|
|
3036
|
|
wszyscy czterej spoglądaliśmy ku niemu serdecznie
|
|
3037
|
|
co teraz cicie mazurek shepena
|
|
3038
|
|
czasem pewne myśli nadciągają niewiadomo scąd i dlaczego
|
|
3039
|
|
takie zwyczajne nie ani patetyczna cichej ty nie przywiązała go do siebie
|
|
3040
|
|
szczególne były oczy starca
|
|
3041
|
|
drugi guzik na trzecią
|
|
3042
|
|
była zagrożona snem
|
|
3043
|
|
pęka i drzwia się w strzępy
|
|
3044
|
|
ten moment operacyjny zasze do znacznie wcześniej
|
|
3045
|
|
już chyba nigdy nie będę się z chłopakami ganiał
|
|
3046
|
|
dziecko schowało głową w ramionach usług białego ojca
|
|
3047
|
|
na szczęście była zajęta wyłącznie sobą
|
|
3048
|
|
w pierwszych latach życia nie wolno dziecka oddzielać od matki
|
|
3049
|
|
i to również byłoby nieszczęściem
|
|
3050
|
|
gdzież by umiał pan czytać w swych duszach
|
|
3051
|
|
musisz się zdobyć na cierpliwość jerzy
|
|
3052
|
|
nie wiem co się dzieje
|
|
3053
|
|
w jej oczach ukazały się wesołe błyski
|
|
3054
|
|
zrowów przydrożnych podniosły się stłumione brzęki
|
|
3055
|
|
na pierwszym miejscu święta trójca tomasz man selin montherland
|
|
3056
|
|
w porządku dezaktywowałem to
|
|
3057
|
|
jak mogłem dopuścić do czegoś podobnego
|
|
3058
|
|
ktoś znowu szedł więc cezary ociężale powrócił do swej łopaty
|
|
3059
|
|
tego spotkania o którym nie mogła już od niego odejść
|
|
3060
|
|
maciusiowi krew uderzyła do głowy
|
|
3061
|
|
potem listy listy listy
|
|
3062
|
|
gdy deszcz minął poszli po raz pierwszy do emila do domu
|
|
3063
|
|
ale mama z ciocią rozmawiały i nic nie widzą
|
|
3064
|
|
to jak łykanie śliny gdy chce się pić
|
|
3065
|
|
niżej w ciemności są parki
|
|
3066
|
|
korzystając z tej sposobności filip wysunął się pospiesznie ze swej kryjówki
|
|
3067
|
|
jednoręki rozejrzał się na oku
|
|
3068
|
|
nie zdziwiło go to zbytnie
|
|
3069
|
|
wojownik musi być śmiały
|
|
3070
|
|
ale nie bój się nic ci nie zrobię
|
|
3071
|
|
taki jak ty nie dręczy denunruchu
|
|
3072
|
|
potem uśmiec
|
|
3073
|
|
na szczęście zabieg nie był mi obcy
|
|
3074
|
|
to znów zależy od okoliczności które go wywołały
|
|
3075
|
|
zmiany zaszły również na nowej części cmentarza
|
|
3076
|
|
uczułem mimo wolny dreszcz grozy
|
|
3077
|
|
oficer stał na ulicy i wymyślał komuż ostatnimi słowy
|
|
3078
|
|
już po tym postępku od razu poznałbym francuza
|
|
3079
|
|
poza tym przy stosunku zachowuje się też dziwnie
|
|
3080
|
|
każdy typ ma swoje dwa nie omal przeciwne bieguny
|
|
3081
|
|
w tym właśnie sek zawołał podlasiak wstydliwie obmacując wybitną pozostałość
|
|
3082
|
|
komuż to służysz
|
|
3083
|
|
żegnajcie rozlegało się coraz wyżej i corozciszej w promiennych od słońca przez tworzach
|
|
3084
|
|
w internecie napisali że nie testują na zwierzętach
|
|
3085
|
|
w ich włos nor rosną wodorosty w granatowej połyskującej wodzie
|
|
3086
|
|
wyglądam i za firankę
|
|
3087
|
|
kiedy mówił o widmowe twarzy oczy hanny rozstrzeżyły się przerażeniem
|
|
3088
|
|
uwielbiał tę pozycję
|
|
3089
|
|
takie co to nie chodzą po ulicy co siedzą w domu
|
|
3090
|
|
dostała pokój
|
|
3091
|
|
potem siadł nagi przy fortepianie i zaczął grać
|
|
3092
|
|
dziecko korzysta z dobrodziejstw ubezpieczeń społecznych
|
|
3093
|
|
wygląda najwyżej na lat dwadzieścia
|
|
3094
|
|
mimo to kochamcie
|
|
3095
|
|
ciąża była dla stelli i prawdziwą katastrofą
|
|
3096
|
|
nie bezpieszmy zatem przed tobą
|
|
3097
|
|
to jest pół ze jajko
|
|
3098
|
|
wtedy nie płakam
|
|
3099
|
|
przypominał pilota który dla marynarza jest z dzieleniem tego co zasłuje na najwyższe zaufanie
|
|
3100
|
|
ale u wuja czekała na niego dobra nowina
|
|
3101
|
|
ja panu coś powiem
|
|
3102
|
|
no bo jakże
|
|
3103
|
|
dla nida rozmowa była skończona
|
|
3104
|
|
na bok z nim
|
|
3105
|
|
wszystko się spełniło wszystko
|
|
3106
|
|
ani z tej ani z żadnej
|
|
3107
|
|
a gdyby tak było
|
|
3108
|
|
to należy potrzymać za wszelką cenę
|
|
3109
|
|
nad wodą bełkocącą stała drewniana kageręka w której jadał truskawki ze śmitaną
|
|
3110
|
|
naczelnik ma dalekie niebieskie oczy
|
|
3111
|
|
to znaczy nie widziała się z żadną
|
|
3112
|
|
tyle jest marnych żywotów ludzi o wielkim dziele
|
|
3113
|
|
skąd pan to wszystko może wiedzieć zapytał szczerze zdumiony
|
|
3114
|
|
nie umieli mu na to odpowiedzieć
|
|
3115
|
|
nie ma tego złego có by na dobry nie wyż ko
|
|
3116
|
|
czy podoba ci się ta myśl lizo
|
|
3117
|
|
była blada
|
|
3118
|
|
emil zaczerwienił się bo uważał że powiedział to niepotrzebnie
|
|
3119
|
|
ewa zbladła widział ją siedziała w pierwszej ławce
|
|
3120
|
|
zbyt ciężko smyka nim zawodnie wanie
|
|
3121
|
|
tak przypominał sobie złotą czarę
|
|
3122
|
|
boi się ciemności
|
|
3123
|
|
widział jakieś przyczepioną taszczę herbową
|
|
3124
|
|
a niebo nie może się kiwać
|
|
3125
|
|
on nie robił z tego tajemnicy
|
|
3126
|
|
a te znaki tu na obwodzie koła
|
|
3127
|
|
na horyzoncie widniał brynek którego wcześniej tam nie było
|
|
3128
|
|
dokąd się pan teraz wybiera zagadnęła
|
|
3129
|
|
włazimy do pokoju przez okienko z łazienki
|
|
3130
|
|
nie mają twarzy wyżarła jej ciemność
|
|
3131
|
|
na moim koniu popocztę
|
|
3132
|
|
ten redaktor jest stronniczy
|
|
3133
|
|
więc mi powiedz to słowo jedyne czy kochasz
|
|
3134
|
|
czy ty wierzysz we wszystko co przeczytasz w internecie
|
|
3135
|
|
wszystko zbliżyło się znowu do pytona
|
|
3136
|
|
nie mam na to czasu
|
|
3137
|
|
obejrzał czy wysoko czy można wyskoczyć
|
|
3138
|
|
czuwałem nad babunią przy całą na
|
|
3139
|
|
tarcza herbowa wrosła w węża i rozlała się
|
|
3140
|
|
i pani i łatek i matka
|
|
3141
|
|
zamknięcie w sobie
|
|
3142
|
|
trzeba było stanąć w ogonku i poczekać
|
|
3143
|
|
jeszcze mam zrobić cztery zadania matematyczne
|
|
3144
|
|
czasem znosiliśmy ławki i krzesła do sal pry lekcyjnych
|
|
3145
|
|
szkoła była dużo lepiej zbudowana jakie lekki dowe kletni
|
|
3146
|
|
co mi tam
|
|
3147
|
|
czy można mieć pytania
|
|
3148
|
|
szła stamtąd na nas tęchlizna i zaduch
|
|
3149
|
|
wszyscy umilkli lecz po chwili rozmowa potoczyła się dalej
|
|
3150
|
|
a karmiąc swe dziecie matka czuje się szczęśliwa
|
|
3151
|
|
potem szedł dalej potem znów zatrzymało się wszystko od początku potem otworzono drzwi
|
|
3152
|
|
czasem nalewał wody do wanny i robił okręty z papieru
|
|
3153
|
|
całkowita prawda została mu przeznaczona
|
|
3154
|
|
to mnie odrywa od smutnych myśli
|
|
3155
|
|
ów woreczek był dla chwili pa prawdziwym skarbem
|
|
3156
|
|
nieoczekiwane zestawienia i potworna wyobraźnia tak mówił emil
|
|
3157
|
|
zdaje mi się przywiązujesz zbyt wielką wagę do tego krążka
|
|
3158
|
|
skończył i usiadł
|
|
3159
|
|
utajone drga we mnie wszystko co było i wszystko co będzie
|
|
3160
|
|
pierwszy to przysięgam i pierwszy będę dbał o wypełnienie umówionych warunków
|
|
3161
|
|
została roby
|
|
3162
|
|
przecież to jest cudo na rzecz
|
|
3163
|
|
bram klęczał odwrócony do nich plecami
|
|
3164
|
|
gdy oczekiwałem go na stacji gdy mnie zobaczył trzeba było widzieć jego oczy
|
|
3165
|
|
rozumiem szepnął z uśmiechem i pogardliwie spojrzawszy na jednorękiego przywołał go ruchem dłoni
|
|
3166
|
|
ale ja wiem że ona nie lubi żadnego ruszania
|
|
3167
|
|
jak się to pisze
|
|
3168
|
|
w co w klasy
|
|
3169
|
|
koty i psy to najpopularniejsze zwierzęta domowa
|
|
3170
|
|
już nie mogę niczego zmyślić na jawie rzekła
|
|
3171
|
|
zwłaszcza w warunkach tak dla jej zrobia nieodpowiednich
|
|
3172
|
|
lecz damy nie był ani nieśmiały ani zawstydzony
|
|
3173
|
|
było ciemno i nie zapalił światło
|
|
3174
|
|
dlaczego w tej chwili zadzwonił telefon
|
|
3175
|
|
w ostatnich czasach staje się ustawicznie czegoś nasłuchiwać na coś czekać
|
|
3176
|
|
jedcie sami na zdrowie
|
|
3177
|
|
to nie jest ważne kto ma racji
|
|
3178
|
|
chcę marnie zdechnąć w mej ciemnej noże
|
|
3179
|
|
brzuszek miał zawsze pękaty jak to ziarnko grochu
|
|
3180
|
|
proszę uszanować i moją
|
|
3181
|
|
ja też tak myślę powiedziała pola
|
|
3182
|
|
miałem przy sobie ucznia
|
|
3183
|
|
młynarz jednak siedział nieruchomo
|
|
3184
|
|
kulawiec torby swoją pokepo pieszczotliwie
|
|
3185
|
|
amini karek
|
|
3186
|
|
więc w piątek
|
|
3187
|
|
jakiż to rog mamy teraz
|
|
3188
|
|
a jaki niezgrabny gdy nabierze innego
|
|
3189
|
|
istnieje jeden tylko skuteczny sposób wojowania
|
|
3190
|
|
jedyny motyw dla molarza
|
|
3191
|
|
przeszedł dwie ulicę znów to samo
|
|
3192
|
|
same przeszkody i nic ponad to
|
|
3193
|
|
wrócił do pokoju
|
|
3194
|
|
ala zrobiła sarenkę
|
|
3195
|
|
emil był też nieprzytomny tego wieczoru
|
|
3196
|
|
ale nie było bardzo przyjemnie
|
|
3197
|
|
tu było ciepło
|
|
3198
|
|
a co to pan
|
|
3199
|
|
nie unoś się przemówił miękko
|
|
3200
|
|
ewa znów
|
|
3201
|
|
korytarze są puste kroki rezonują jakby szło dziesięciu łudzi
|
|
3202
|
|
przysiągłeś że bez bójki się usuniesz krzyknął jednoręki grożąc spuchniętą lewicę
|
|
3203
|
|
zaledwie można było rozróżnić zarysy dzbanka i miski na wode
|
|
3204
|
|
co to zawołał wskazując na trawę o kilka kroków od siebie
|
|
3205
|
|
dawniej my brali od kamizelki
|
|
3206
|
|
nie potrafiłem sobie sam ze sobą poradzić
|
|
3207
|
|
potem zerwał się jak raniony jeleń pełen rozpaczy
|
|
3208
|
|
widzisz mnie mój drogi jest bardzo trudno stworzyć człowieka
|
|
3209
|
|
tak szczebiotała a ja z niepojętym zachwytem spoglądałem na nią
|
|
3210
|
|
podlasiak nachylił się ku niej
|
|
3211
|
|
o zgrozo zamilkła na wieki
|
|
3212
|
|
zapomniałem nadmienić
|
|
3213
|
|
zdawało mi się że nad strobieniem wszystko się wyjaśni
|
|
3214
|
|
ale może wojna która nadchodzi przyniesie to jakieś zmiany na lepsze
|
|
3215
|
|
więc zdaniem twoim jest równie wiecznym jak dobro
|
|
3216
|
|
robusie widocznie zamierzali już odjechać gdyż pyli gotowi do drogi
|
|
3217
|
|
jeżeli to był sen można było jej wybaczyć te kuchenne maniery
|
|
3218
|
|
będę mówił o sobie
|
|
3219
|
|
podszedł do niej
|
|
3220
|
|
czego jaś się nie nauczy tego jan nie będzie umiał
|
|
3221
|
|
bagno nie zamarzło
|
|
3222
|
|
jedynych mieścił się w nie jakiej odległości od miasta nad wielkim stawem otoczonym palmami kokos lebie
|
|
3223
|
|
dzień dobry wszyscy umrzemy
|
|
3224
|
|
na ustach jego ukazał się lekki uśmiech i pozostał
|
|
3225
|
|
poszukam sobie innego gniazda
|
|
3226
|
|
dawniej było to wielkie i piękne
|
|
3227
|
|
sama ułożę porządek naszych wmędrówek
|
|
3228
|
|
kiwnął jej głową uśmiechnął się i poszedł
|
|
3229
|
|
podszedł do stołu nie patrząc na pole operacyjne ujęła delikatnie milita
|
|
3230
|
|
i przy całej klasie zamiast kaligrafi
|
|
3231
|
|
emil próbował zmienić temat rozmowy i powiedział że był na koncercie znanego chenisty
|
|
3232
|
|
potem wyjąłowate
|
|
3233
|
|
bawcie się dobrze pantoflarze
|
|
3234
|
|
ojciec jęczy
|
|
3235
|
|
z trwogą podawano sobie wiadomość o stopniu i gwałtowności
|
|
3236
|
|
odległość między nimi nie zmniejszała się
|
|
3237
|
|
ale potem będziemy mogli pogadać
|
|
3238
|
|
powiedz felek dlaczego taki jesteś
|
|
3239
|
|
podlasiak nie zwracał na niego uwagi
|
|
3240
|
|
paluszek i główka to szkolna wymówka
|
|
3241
|
|
to jest granica powiatu
|
|
3242
|
|
dziecko powinno otrzymać takie wychowanie które podnosi jego kulturę z ogólną
|
|
3243
|
|
było to tak ohydne że czym prędzej zapaliłem lampę
|
|
3244
|
|
powinno być na dziś jedno sześćdziesiąt i cztery
|
|
3245
|
|
umiarkowanie postawiona kwestia skazane jest góry na zagładę
|
|
3246
|
|
jedna z nich jest znacznie królsza od drugiej
|
|
3247
|
|
tak ale nadrodzu do wolności stało siedem dzikich bestii
|
|
3248
|
|
w końcu stanął na miejscu opuścił ramię prawę i znieruchomiał
|
|
3249
|
|
a tu przed nim
|
|
3250
|
|
nawet wole pójść na nogach niż autobusem pojechać żeby się z ludźmi nie spotkać
|
|
3251
|
|
mieszkaliśmy w chłopski hałupie był jeszcze takich słaby że trudno mu było samemu chodzić
|
|
3252
|
|
jedźcie nokasa nogą
|
|
3253
|
|
na rynku będzie można otwiecić stragany z najrożniejszymi wyrobami
|
|
3254
|
|
dawano byle jaką cenę
|
|
3255
|
|
znalazłam na ulicy kotka
|
|
3256
|
|
rok urodzenia
|
|
3257
|
|
a tego nie mogę powiedzieć niektóre tak zwane tilary
|
|
3258
|
|
wszyscy trzej towarzysze za jej przykładem zerwali po tataraku i gryżąc wilgotę
|
|
3259
|
|
popołudniowe cienie z wolna gromadziły się pomiędzy drzewami
|
|
3260
|
|
czy powiedziałem coś zabawnego
|
|
3261
|
|
dziwożona pokazała język czerwony jak maki wklęsły jak czółno
|
|
3262
|
|
ładny był dziewczak rzekł wreszcie kulawiec i spojrzał na przyjaciela
|
|
3263
|
|
dokładnie wiem
|
|
3264
|
|
czy chciałabyś usłyszeć resztę
|
|
3265
|
|
ona jest córką ekonoma i kocha naczelnika stacji
|
|
3266
|
|
cztery dni na skrawku przestrzeni bez wyjścia łoby zalewającego żywiołu
|
|
3267
|
|
otwieram złomoty tylne drzwi
|
|
3268
|
|
napatrzysz się jeszcze niejednego zanim odbędziesz całą przeprawę
|
|
3269
|
|
miał może czterdzieści lat
|
|
3270
|
|
znowu daliśmy odmowną ale też uprzemę odpowiedź
|
|
3271
|
|
dalej
|
|
3272
|
|
stoi na fortepianie
|
|
3273
|
|
kręciła się przed kliniką o dzikie zwierzę owiązane
|
|
3274
|
|
teraz nogi nie czeka nas tu nic dobre
|
|
3275
|
|
leżała nad rzeką
|
|
3276
|
|
emil nosisz dzisiaj stratnę pantofle
|
|
3277
|
|
nie
|
|
3278
|
|
widok nocznie sprawdzonego senka napełnił ich jakąś nadzieją
|
|
3279
|
|
po co mi to było
|
|
3280
|
|
dopiero później ocenił że to było bezczelnie sprytne
|
|
3281
|
|
dlatego naurologowi było nico trudno pogłaskać go po głowie
|
|
3282
|
|
sytki komunikatorów obejmują cały nasz świat
|
|
3283
|
|
została tylko opancerzona powierzchnia
|
|
3284
|
|
gotów zażądać od chłopców słowa honoru
|
|
3285
|
|
gdzie wyja się przy tobie rozpływam zaras
|
|
3286
|
|
podniosłem się i wyciągnę rękę
|
|
3287
|
|
oto co znalazłem dorzucili
|
|
3288
|
|
henek stoi w korytarze
|
|
3289
|
|
ale muszę się uczesać i zrobić
|
|
3290
|
|
i tak w kółko
|
|
3291
|
|
kiedy są kolejne wybory
|
|
3292
|
|
różne rodzaje ciemności poprzeznane błyskawicami
|
|
3293
|
|
nikt inny nie wpadłby na taki pomysł
|
|
3294
|
|
obudził mnie śpiew ptaków
|
|
3295
|
|
domo skwy powtórzyła wszystko mieszcząc w tym słowie
|
|
3296
|
|
otwórz przeglądarkę
|
|
3297
|
|
w ramach programu rozwoju bibliotek zakwalifikowaliśmy się do tego projektu
|
|
3298
|
|
wracała do domu
|
|
3299
|
|
dziś jest dzień wagarowicza
|
|
3300
|
|
miałem razem z nimi przeglądać ten tomik jako pamiętnik szczęśliwie przebytego koszmarnego okresu
|
|
3301
|
|
więc jak możesz wyszedł z nim pod jednym dachem
|
|
3302
|
|
nie najlepiej nie najlepiej odrzekł ze szczerym smutkiem w głosie podlasiak
|
|
3303
|
|
o wpół do pierwszej zaczynała coś wiedzieć i kłada się spać
|
|
3304
|
|
dodatkowo przypuszczam że jest zwierzęciem jadowitym
|
|
3305
|
|
zgasił lampę i położył się
|
|
3306
|
|
dziękuję cijeży szepno ściskając mi rękę
|
|
3307
|
|
wiatr wieje między twoimi włosami jak między gałęźmi nad morskich krzaków
|
|
3308
|
|
do każdej herbaty dodaje kilka kropel cytryny i miut
|
|
3309
|
|
są uprzejmi nawet wobec nie to jest najgorsze
|
|
3310
|
|
ale nie odczułam na razie żadnego strachu
|
|
3311
|
|
rozumiesz mię jeden z drugim
|
|
3312
|
|
szczegółów nie znam
|
|
3313
|
|
mamy i tak czasu sporo
|
|
3314
|
|
na nowo się odnajdywali matka i syn
|
|
3315
|
|
no zbliża się czas by pomyśleć o powrocie
|
|
3316
|
|
a tak oczywiście przyznałem oba są zbudowane zwłaszcza ten we florencji
|
|
3317
|
|
wróciła do grupy chłopców i dziewcząt krzyknęła twoja towarzyszka ma ściknął sukienkę
|
|
3318
|
|
ile myślisz mogłabym zarabiać jego prostytutka żeby zarobić na podróż dokądkowy
|
|
3319
|
|
często byłem tak zmęczony że w ubraniu zasypiałem
|
|
3320
|
|
to zuchwała wariatka
|
|
3321
|
|
chyba przestanę jej słuchać
|
|
3322
|
|
żydzi zamieszkujący lub zatrudnieni w tych stronach tworzyli tak zwane getto
|
|
3323
|
|
dosyć nudzenia
|
|
3324
|
|
ciepły ich wiatr gwizdo między jodłami które chwiały się i trzeszczały w ciemności
|
|
3325
|
|
dziecku należy dać wszelkie możliwości do zabaw i rozrywek
|
|
3326
|
|
czyż by znał ten dziwny język
|
|
3327
|
|
kanarek wesoło zaśpiewał
|
|
3328
|
|
filozof i oahim
|
|
3329
|
|
pani musiała długo stać tylko nie wiedziałem
|
|
3330
|
|
a było tak
|
|
3331
|
|
pan tak dobrze tańczy
|
|
3332
|
|
co kraj to obyczaj
|
|
3333
|
|
i po przerwie to co ostatnio powiedziałem jest też prawdą ale nie tylko
|
|
3334
|
|
dziwożona wcisnęła go pomiędzy wargi i zanurzyła w jego miąż swe białe ostre zęby
|
|
3335
|
|
jednoręki głową uparcie pokręcił zaprzeczając z góry wszelkim do mniemaniom łatwowiernego podlasiaka
|
|
3336
|
|
możemy mieć gruby nieprzyjemności
|
|
3337
|
|
mogę prosić o powtórzenia
|
|
3338
|
|
zresztą główno czy jest sprzeczna dznia
|
|
3339
|
|
co też pan mówi
|
|
3340
|
|
w kącie stało składane łóżko
|
|
3341
|
|
nikt chyba nie zaprzeczy
|
|
3342
|
|
lecz nie żałuję trudu wyniki przeszły moje oczekiwania
|
|
3343
|
|
prawda biedny bóg
|
|
3344
|
|
ogół kobiet jeśli chodzi o miłość jest przerażająco nie sentymentalny
|
|
3345
|
|
potem powiedział pogadamy o tym dokładnie wieczorem
|
|
3346
|
|
zerka co chwilę na elegancki zegarek
|
|
3347
|
|
o mój boże zacóż takich łask zaznałam
|
|
3348
|
|
za miesiąc żeby flota była
|
|
3349
|
|
emil siedział na kamieniu o dwadzieścia metrów dalej i obserwował ją od dziesięciu minut
|
|
3350
|
|
onanizowałam się na próbę
|
|
3351
|
|
cóż to za nowy figiel
|
|
3352
|
|
lecz zarosła już prawie zupełnie
|
|
3353
|
|
wściekł się czy co emil powoli wstał
|
|
3354
|
|
zawsze jednak słyszeli jak nadchodziła pona
|
|
3355
|
|
żelazne wrota blokowały im przejście
|
|
3356
|
|
je daje pandemieśki
|
|
3357
|
|
chciał widocznie tą wargą przytrzymać w czas sypkie i rozrzutne okruszyny
|
|
3358
|
|
powoli nabierzę łaskawy pan rozmachu
|
|
3359
|
|
był sam nikt nie przerywał sennego dumania
|
|
3360
|
|
nawet własne wojsko ciebie nie lubi
|
|
3361
|
|
opłatek cudzysłowiu należy wziąć w cudzysłów
|
|
3362
|
|
nie zdawała sobie sprawy z tego jak go spała
|
|
3363
|
|
honor za honor
|
|
3364
|
|
to jest trójne
|
|
3365
|
|
kto to mógł być spytałem zdumiony swego przyjaciela
|
|
3366
|
|
boże bądź miłościw
|
|
3367
|
|
król sam o nie miał spodziwó
|
|
3368
|
|
przecież on chyba nie robię tego tylko dla forsy jesteś bafon
|
|
3369
|
|
może weź parę dni urlopu
|
|
3370
|
|
próbowałaś kiedyś malować wewnętrzną stronę skrzydełek nosowych jesteś matą
|
|
3371
|
|
rzucała się w oczy od razu oryginalna kompozycja
|
|
3372
|
|
emil zaczął wydobywać pomału historię swych wakacji ale zauważył że janek jest zmęczony
|
|
3373
|
|
i z dumą pokazał pukowi ukończony rysunek
|
|
3374
|
|
generał zaś był bez czapki palił papie rosy i patrzył w ogień
|
|
3375
|
|
i kulawiec zaśmiał się ochryple stłumionym śmiechem który podkreślił udatność i pożywność smakowitego zdarzenia
|
|
3376
|
|
zamykała się na klucz w małym pokoju który sobie wywalczyła po wielu awanturach
|
|
3377
|
|
za mało się znamy
|
|
3378
|
|
proszę cię
|
|
3379
|
|
przylgnął do niego zły oddech dwóch tysiąc leci
|
|
3380
|
|
niestety człowiek ten nie żyje
|
|
3381
|
|
całkiem mi to niepotrzebne
|
|
3382
|
|
depesza
|
|
3383
|
|
zdejmuję okno w sukienkę i kładzie do miednicy
|
|
3384
|
|
krystyna powtórzyła wejdź
|
|
3385
|
|
wtedy pojawiła się sprawa szkoły przy torach kolejowych o której mała sb wie
|
|
3386
|
|
znam ja te wasze gorączki
|
|
3387
|
|
patrz teraz mu wbije igłę do serca
|
|
3388
|
|
roszczenie miała z kim pojechać kajakien
|
|
3389
|
|
ala duża ala chce na wojnę
|
|
3390
|
|
był u celu podróży
|
|
3391
|
|
wreszcie konduktorzy zauważyli brak jednego z kolegów
|
|
3392
|
|
po czym szli godnie i umowne
|
|
3393
|
|
ale będzie wiedzieć i myślę że osiągnie to
|
|
3394
|
|
jestem z drzewa
|
|
3395
|
|
he he he
|
|
3396
|
|
niech pan lepiej to czyta bo są czyste przynajmniej
|
|
3397
|
|
można je było powierzeć najtrudniejsze zlecenia i posyłki
|
|
3398
|
|
należałoby przecież odróżnić uczucia które są wrażeniami czysto organicznymi od nastrojów
|
|
3399
|
|
gdybym był dziewczyną to bym na pewno był kurwą pomyślał ale zaraz wstał
|
|
3400
|
|
ta siła światło rozbierała się
|
|
3401
|
|
dlaczego to miałoby u niej wywoływać objawy chorobliwe
|
|
3402
|
|
ten moment kiedy ona powiedziała to w parku nie sprawiło mi przyjemności
|
|
3403
|
|
samoloty
|
|
3404
|
|
muszę nosić okulary które mają aż dziesięć dioptli dla prawego oka
|
|
3405
|
|
może coś ci się w nim ciągle powtarza
|
|
3406
|
|
pokojówka pomyliła się i zapomniał dać ojcu jedynie miękkie krzesło
|
|
3407
|
|
po chwili kochasz mnie nie
|
|
3408
|
|
słowem pies który dużo szczeka na gryzie
|
|
3409
|
|
a wież dlaczego
|
|
3410
|
|
musi spaść w noselub rano żeby nie zdążyli uprzątnąć
|
|
3411
|
|
do widzenia odparł podnosząc ku ustom jej rękę
|
|
3412
|
|
zresztą nie chciał uciekać
|
|
3413
|
|
miała rozbitą głowę
|
|
3414
|
|
potem zaczęliśmy się spuszczać z góry
|
|
3415
|
|
powiedziałaś dlatego mnie lubisz bo jestem zła
|
|
3416
|
|
nie lubię z nikim dzielić się miłością
|
|
3417
|
|
czy mogę dowiedzieć się bliższych szczegółów
|
|
3418
|
|
telefon dzwonił długo bardzo długo
|
|
3419
|
|
co robi twój papa zapytał bo lubił go
|
|
3420
|
|
dzbanek stojący w drugim kącie pokoju ożył
|
|
3421
|
|
już wie całe miasto że maciuś odzyskał przytomność że jest nadzieja
|
|
3422
|
|
przyrzekam
|
|
3423
|
|
któż mi za broni
|
|
3424
|
|
on je zapalił
|
|
3425
|
|
po paru dniach rana zagoiła się nie pozostawiając śladu blizny
|
|
3426
|
|
w końcu przyszedł z miną pokorną zbyt pokorną
|
|
3427
|
|
snać powzięła nowe postanowienie
|
|
3428
|
|
tłukli i pieścili ją oboje na przemian na złość sobie na wzajem
|
|
3429
|
|
zasłuchani wplósk wiosła rozkoszowaliśmy się w milczeniu rzeglugu
|
|
3430
|
|
teraz powiedz dlaczego jesteś zły bo on cię
|
|
3431
|
|
przypomniał sobie że jej koleżanki opowiadałem jej pretensjach aktorskich
|
|
3432
|
|
mamo czy odchodzisz nie
|
|
3433
|
|
jaki może mieć ona związek ze świętej pamięci mężem seniory
|
|
3434
|
|
but się rozpada
|
|
3435
|
|
gdy staniemy u celu obudzisz mnie
|
|
3436
|
|
słodkawo gorzki oświadczyła nagle dziwożona oblizując wilgotniały od tataraku wargi
|
|
3437
|
|
była mało ubrana trup
|
|
3438
|
|
i mieli rację
|
|
3439
|
|
to wnętrzności boga
|
|
3440
|
|
gdybym wiedziała nie lękałabym się
|
|
3441
|
|
zadarła ogonek i poleciała na płot
|
|
3442
|
|
jest przez chwilę naciągnięty jak struna nim się ją puści nimwytać więk
|
|
3443
|
|
leniwie i z nerwowym drżeniem wyłażał z ciekłego łóżka
|
|
3444
|
|
jadę dzisiaj do kina
|
|
3445
|
|
wszystko jest we mnie i ja we wszystkim
|
|
3446
|
|
wszczęły nie chcą mieszkać koło domu gdzie panuje nienawiść
|
|
3447
|
|
ubrana była w prosto w sukni do rysującej smarkuli
|
|
3448
|
|
jestem i nie jestem
|
|
3449
|
|
na pagurku stał żółty dom
|
|
3450
|
|
wiedzą jej kochankowie
|
|
3451
|
|
lecz znać sądzonym było inaczej
|
|
3452
|
|
te osoby potrzebują rozmowy niewywiadu czy przesłuchania
|
|
3453
|
|
na przykład opowiadasz coś albo czytasz albo piszesz
|
|
3454
|
|
bardzo bym chciała być dla ciebie taką serdeczną przyjaciółką
|
|
3455
|
|
jedna noga już jest
|
|
3456
|
|
przecież oddzielają ściany
|
|
3457
|
|
niech się pan nie zapomina
|
|
3458
|
|
do widzenia w sobotę
|
|
3459
|
|
był czas kiedy mówiono o ich małżeństwie
|
|
3460
|
|
a drugie trochę starsze ale też małe
|
|
3461
|
|
każda szepce krzyczy mówi co innego i mieszczają się i głos jak kwartłumu
|
|
3462
|
|
patrz pan przerwała mi wskazując na prawo
|
|
3463
|
|
już strasznie znudzili mi się ci mężczyźni z wasami krzykiem
|
|
3464
|
|
termin dla mnie nie zupełnie jasny
|
|
3465
|
|
chciałem szukać posady opuścić szkołę lekarską
|
|
3466
|
|
dziecko korzysta ze szczególnej ochrony
|
|
3467
|
|
smutny ale spokojny
|
|
3468
|
|
stanął w progu zajrzał w głąb i żachnął się
|
|
3469
|
|
mimo szybkości przemian widzę to z mikroskopijną dokładnością
|
|
3470
|
|
a każdy inaczej opisał jak maciuś uciekał
|
|
3471
|
|
patrzył jak się macacie i brandzlował się
|
|
3472
|
|
obaj zaczerwieni mi się
|
|
3473
|
|
chłopak był tak zdziwiony że zapomniał ją sprać
|
|
3474
|
|
spojrzała poprzez podłóże ku piekarni
|
|
3475
|
|
nad wszystkimi wira śnieg i ostre podobne do docięcia wrażenie nigdy więcej
|
|
3476
|
|
dla mnie nierodajnnym jest tylko ruch parowozą
|
|
3477
|
|
nie to też łożył swój systemik dedukcyjnie chociaż powstał on niewątpiu na podstawie indukcji
|
|
3478
|
|
wiwat niech żyje protokuł
|
|
3479
|
|
w zaczarowanym pałacu jeśli już chcesz koniecznie wiedzieć
|
|
3480
|
|
jedna jaskółka wiosnej nie czyni
|
|
3481
|
|
ale ty wobec rozwagi zawsze byłeś w opozycji
|
|
3482
|
|
prędko się odczepili bo bardzo byli zajęci
|
|
3483
|
|
to było ostatnie nasze zajście w granicach rosji
|
|
3484
|
|
tłumaczyłam ci już sto razy
|
|
3485
|
|
nie wiem więc nie będę się wypowiadać
|
|
3486
|
|
wąs istotnie ani się nie ruszył
|
|
3487
|
|
znaszych nikt nie był zabity
|
|
3488
|
|
nikt jak ona nie tańczył z takim dziękiem walca o berka mazura
|
|
3489
|
|
skończyła pieszy rok chemii
|
|
3490
|
|
fołtasyku wśród polnych kwiatów wisi fotografia ewy
|
|
3491
|
|
za rzymy cię nagle niedunie
|
|
3492
|
|
a jeśli nie
|
|
3493
|
|
posłanie było spodziewanie wygodne
|
|
3494
|
|
nie szkodzi zaraz je uspokoję
|
|
3495
|
|
raz z tym wszystkim pamiec
|
|
3496
|
|
jadłeś jakiś pod wieczorek
|
|
3497
|
|
i nie zbadałeś wcale
|
|
3498
|
|
w pokoju janka kasztan wsadzał głowę przez okno
|
|
3499
|
|
nie rycz bo cię zatłuka
|
|
3500
|
|
potem janek załował szyję raczej musnął ją delikatnie wargami
|
|
3501
|
|
momen ten uwiecznił rzeźbiarz w marmurze
|
|
3502
|
|
widna noc rozjaśniana świeżo z padłym śniegiem ciepło
|
|
3503
|
|
czyżbym zostawił tam w tej diabelskiej lepiące
|
|
3504
|
|
przed moim domem zawsze było wiele gałębi
|
|
3505
|
|
wszedłem na ścieżkę ogrodową
|
|
3506
|
|
szkoda
|
|
3507
|
|
wiesz to jestem inteligentny kawaler który miała ochotę opowiadan ci pocałować mnie
|
|
3508
|
|
równocześnie niemal i ja straciłem resztki świadomości
|
|
3509
|
|
wyciekam z siebie powoli zostaje miękka skorupa zdeformowany kształt
|
|
3510
|
|
jak wiadomo foki zapędza się po prostu do rzeźni nie wybarany
|
|
3511
|
|
jedź pan powiedział ale sonitariusz nie odjeżdżał
|
|
3512
|
|
pan się myli w tym wypadku
|
|
3513
|
|
przez cały ciąg owych daremnie straconych lat jaśniałeś w sercu moim
|
|
3514
|
|
nie spieszyło mi się do domu
|
|
3515
|
|
natychmiast zauważyła zmieniony wygląd filipa co sprawiło jej widoczną przyjemność
|
|
3516
|
|
mówiła przez zęby potrzymała między nimi szpilki do włosów
|
|
3517
|
|
tak się tego nie robi
|
|
3518
|
|
stał i jesienne słońce świeciło na niego
|
|
3519
|
|
zawahali się chwilę i potem poszli dalej zostawiając głębokie ślady
|
|
3520
|
|
powiększenie jest olbrzymie
|
|
3521
|
|
sprawdziło się to na mnie
|
|
3522
|
|
otoczyła nas atmosfera hali targowej
|
|
3523
|
|
przed snem zaglądał podłóżko czy tam ktoś nie leży
|
|
3524
|
|
stawał na przystankach tramwojowych i pomagał wychodzić panom z siwymi brodami
|
|
3525
|
|
no sarna wróci chyba do leśniczówki
|
|
3526
|
|
zupełnie jakby pan stanisław
|
|
3527
|
|
przejdę przez ogród i popatrzę
|
|
3528
|
|
krystyna
|
|
3529
|
|
mówię bywałem gdyż niekiedy zdawało mi się że nicoś zwyciężyła boga
|
|
3530
|
|
zostaje coraz mniej możliwości szans
|
|
3531
|
|
wyszedłem na ulicę
|
|
3532
|
|
służyliśmy osiemdziesiąt naboi rozdzieliliśmy pod połowie moją mysiąć no rację żywności
|
|
3533
|
|
jego piekła ręka i był zły
|
|
3534
|
|
zawsze myślałem z przeszkodami
|
|
3535
|
|
przygotowuje mi na ten dzień jakąś nową niespodziankę
|
|
3536
|
|
kiedy mówię że czary to czary
|
|
3537
|
|
nigdy ani przedtem ani potem nie widziałem jej tak rozrzewnionej
|
|
3538
|
|
nosił wilkowce ponieśli je wilka
|
|
3539
|
|
wkrótce pod jedną z arkat mostowych zamajaczyły zwłoki ofiary
|
|
3540
|
|
nie chcę tracić czasu na przeżywanie tego co zostało opisane
|
|
3541
|
|
lecz w jaki sposób skoszystasz ze wskazówki
|
|
3542
|
|
przygotował się kretyn nu tej nocy bohaterskiej jak toradu
|
|
3543
|
|
nie umówiłem się
|
|
3544
|
|
nie nie mnie to dobrze robi
|
|
3545
|
|
ale tylko tyle możemy zrobić zamian za nową broń
|
|
3546
|
|
cisza jak makiem zasią
|
|
3547
|
|
stanąłem przed willą
|
|
3548
|
|
cóż ty takiego wyrabiasz
|
|
3549
|
|
mama powiedziała dobrze ani jednego słowa uwagi i za telefonowała
|
|
3550
|
|
czterdzieści dni i czterdzieści nocy siedziałem w niej zamknięty
|
|
3551
|
|
ona była wściekła i zmęczona poznawaniem tylu ludzi
|
|
3552
|
|
jakto więc tak dużo tu czegoś
|
|
3553
|
|
strzelone jak na manewrach z zimną krwią i celnie
|
|
3554
|
|
tylko z trudem uratowaliśmy córkę której groziło poważne niebezpieczeństwo
|
|
3555
|
|
nieznajomy mężczyzna zgubił się gdzieś w tłumie pasażerów
|
|
3556
|
|
ograniczała się przynajmniej do zamkniętego pokoju
|
|
3557
|
|
gdyby serce moje było złotem wyszłoby świetnę z tej próby ogniowej
|
|
3558
|
|
czekoladowy skinęła głową
|
|
3559
|
|
w istocie kroki czyjeś nie zbliżyły się do drzwi biblioteki
|
|
3560
|
|
leżymy jeszcze nad nie moża ja tak a ty nie
|
|
3561
|
|
szybko wyzwi keredkę
|
|
3562
|
|
weszli do bardzo ciemnego parku
|
|
3563
|
|
duża trójkątna głowa biała czupryna w nieładzie brązowe błyszczące oczy wąskie usta
|
|
3564
|
|
a potem głową o ławkę
|
|
3565
|
|
i wtedy przyszedł mi w pomoc szczęśliwy przypadek
|
|
3566
|
|
zajmiemy godzinę i spotkamy się w jadalni
|
|
3567
|
|
w parę minut później pożegnaliśmy się
|
|
3568
|
|
dziwożona z radosnym i dzikim krzykiem uchodziła w głąb lasu wolna wyśmiewna niedościgła
|
|
3569
|
|
zamiłowanie do muzyki wyssaniem zmlekiem matki
|
|
3570
|
|
odwrócił głowę bo słońce świeciło mu w oczy
|
|
3571
|
|
nie tutaj rzekł pan chodźcie ze mną
|
|
3572
|
|
mamy taki piękny dzień
|
|
3573
|
|
czarna kobieta zniknęła bez śladu
|
|
3574
|
|
gdym się zbliżył aby zbadać jej puls poznałem straszliwą prawdę
|
|
3575
|
|
przecie mówiłem że ci daruję
|
|
3576
|
|
rużowy i żłobkowaty kornie zabarłych się od słońcu soczystym połyskiem atryczniem onnej błony
|
|
3577
|
|
wiem o tym i wierzę ci na słowo
|
|
3578
|
|
teraz uciekajmy dopóki zajęte zbieraniem
|
|
3579
|
|
nie warto się tedy sprzeczać
|
|
3580
|
|
filip nie miał nawet czasu zamachnąć się pałką
|
|
3581
|
|
idź do szóstego oddziału i zoba czy tam jest globus
|
|
3582
|
|
potem pomału ściągnął rękawiczkę i wyszedł chwiejąc się
|
|
3583
|
|
ale słuchali o sobie plotek spraw dziwą przyjemnością
|
|
3584
|
|
szepty zapełniły mały park
|
|
3585
|
|
wydaje mi się że nie
|
|
3586
|
|
jego tatko miał tam warsztat w narożnym domu
|
|
3587
|
|
usta jej wyrzucały słowa ciemne dla mnie i niezrozumiałe
|
|
3588
|
|
gdyby się chciało trochę przesadzać możnaby powiedzieć że jego zdania mogą zabijać
|
|
3589
|
|
dziwszy na mnie przelotne spojrzenie skupił całą swą uwagę na wieruszu
|
|
3590
|
|
dymy drgnęły zakołysały się skłębiły
|
|
3591
|
|
jeden chłopak wiedział gdzie się pacz
|
|
3592
|
|
te ciastka są wyborne
|
|
3593
|
|
tak myślę tak wierzę
|
|
3594
|
|
nie wszystko złoto co się w świeci
|
|
3595
|
|
zacznijmy od monologów
|
|
3596
|
|
obiecał że będzie przysyłał pieniądze co miesiąc
|
|
3597
|
|
więc nie nalegał
|
|
3598
|
|
słońce zaszło zmierzch padł na rzekę i światło zaczęły się ukazywać wzdłuż brzegu
|
|
3599
|
|
no jakże się jasnemu panu wędrowało w powietrzu
|
|
3600
|
|
ponury pełen niespodziewanych blasków
|
|
3601
|
|
ale i na duże było pięknie
|
|
3602
|
|
powtórny i głośniejszy jęk wiosennie zagłuszony bujnymi ścianami dębów wydobył się na
|
|
3603
|
|
ja jeszcze ścię
|
|
3604
|
|
bo tam przecie nie ma komfortu
|
|
3605
|
|
a co z nich będzie spytała maria
|
|
3606
|
|
widzę to widzę to powtarzałem sobie w myśli
|
|
3607
|
|
milczy chwilę
|
|
3608
|
|
jak tu mało zieleni rzekłem tonem skargi
|
|
3609
|
|
w końcu zostaje tylko jedna
|
|
3610
|
|
nawet wilki zawyły z trwogi
|
|
3611
|
|
w zarośla rozległ się trzask gałęzi
|
|
3612
|
|
tyle mam ci do powiedzenia
|
|
3613
|
|
ja zaś widzę że jesteś lekarzem
|
|
3614
|
|
coś z uczucia żegnania
|
|
3615
|
|
przeciwnie
|
|
3616
|
|
nawet kierownik cała szkoła robi się od razu świąteczna
|
|
3617
|
|
od raz pomysła złoptaków
|
|
3618
|
|
mieli piętnaście lat
|
|
3619
|
|
milczała chwilę
|
|
3620
|
|
ja na zostaję sam
|
|
3621
|
|
odwróć się zaraz to samo sprawdzę
|
|
3622
|
|
obawiamy się że kapitał który włożyliśmy w ten projekt może być zmarnowany
|
|
3623
|
|
to jest potrzebne dla uczynienia mnie nieżywym abym się zmieścił do jakiś tam książek
|
|
3624
|
|
gdy się człowiek spieszy to siebie beł cieszy
|
|
3625
|
|
ale czerpliwe żeby nie bić
|
|
3626
|
|
a jak urośniecie
|
|
3627
|
|
zdziwienie odmalowało się na twarzy starca
|
|
3628
|
|
niech się językiem broni
|
|
3629
|
|
patrz ile w nim papierów i rupieci zawołała
|
|
3630
|
|
łaskawy pank pi sobie ze mnie
|
|
3631
|
|
jest to trudna do przetworzenia
|
|
3632
|
|
długo jednak nie wracał
|
|
3633
|
|
był to znany sławny nawet śpioch czwartej dywizji ciężkiej artylerii
|
|
3634
|
|
proszę być spokojnym zamykam drzwi
|
|
3635
|
|
mam nadzieję że twoje życie tutaj będzie tak samo szczęśliwe jak moje życie
|
|
3636
|
|
musisz mieć sen zdrowy panie naczelniku
|
|
3637
|
|
stoi mały ołtarzyk
|
|
3638
|
|
chodzę koło niego jak pies dokoła suki
|
|
3639
|
|
po jakimś czasie ktoś otworzył drzwi przedziało i wszedł
|
|
3640
|
|
dyżon kiechińskie
|
|
3641
|
|
dlatego klubie
|
|
3642
|
|
okien w klasztorze
|
|
3643
|
|
one są jak bernord
|
|
3644
|
|
jest bardzo słaby
|
|
3645
|
|
nic takiego nie mówiłem
|
|
3646
|
|
to masz za interes
|
|
3647
|
|
hahaha roześmiał się wierusz przerywając mi
|
|
3648
|
|
dajcie mi maciusia
|
|
3649
|
|
ostrożnie wyjrzałem i zobaczyłem swego brunatnego sąsiada
|
|
3650
|
|
nie przeszkadzaj mu nie przeszkadzaj zaszeptał skwapliwie kulawiec
|
|
3651
|
|
rano mycie wieczorym mycie przedjedzeniem mycie
|
|
3652
|
|
tak tak tym dziwniejsze
|
|
3653
|
|
kto pierwszy ten lepszy
|
|
3654
|
|
daremny trud drzwi się szczelnie zasłonięte
|
|
3655
|
|
to dla wykończenie
|
|
3656
|
|
panie boże i tak dalej
|
|
3657
|
|
żeby wiedzieć jaka kultura tutaj była jaka gwara była
|
|
3658
|
|
być może że po drodze wypadnie nam się bić
|
|
3659
|
|
na ten dzień zapasy były skończone i zebrani rozeszli się
|
|
3660
|
|
oczywiście prawda co dojoty potakiwał ole
|
|
3661
|
|
twarz okryła się rumieńcem zielenice rozstrzeżyły się radością
|
|
3662
|
|
widaj co mogę dla ciebie zrobić
|
|
3663
|
|
poszedł do łazienki i mył się zbyt długo
|
|
3664
|
|
dominującą religię w polsce jest katolicyzm
|
|
3665
|
|
skąd pan może wiedzieć o tym wszystkim szeptał napół przytomny
|
|
3666
|
|
ale to było dawno
|
|
3667
|
|
kim odepchnął je na chybiu trafił
|
|
3668
|
|
lubię ten szum jeży
|
|
3669
|
|
słyszę i nic nie rozumiem
|
|
3670
|
|
w jednym kącie siedziała grupa znajomych rozprawiający głośno z ożywieniem
|
|
3671
|
|
lecz cóż nas to wszystko obchodzi
|
|
3672
|
|
chyba użył pan tego wyrażenia znaczenie przenośnym
|
|
3673
|
|
pewien astrolog z miasta którego nazwa wyszła mi z pamięci
|
|
3674
|
|
rozjaśniły się ciemności od zimnego migotliwego blasku gwiazd
|
|
3675
|
|
jak to nie wie pan
|
|
3676
|
|
nie uciekł w pocieszał w siebie składu jednomości
|
|
3677
|
|
andrzej uścisnął mi rękę
|
|
3678
|
|
ale ta nie to nie
|
|
3679
|
|
należy się marsz pogrzebowy był to bowiem wojownik nie straszony
|
|
3680
|
|
zaletą bycia twoim sąsiadem jest to że mam do dyspozycji dwie kuchnie
|
|
3681
|
|
ich przyjaźń
|
|
3682
|
|
to najpiękniejsza rzecz w całych włoszach
|
|
3683
|
|
całował ją długo podczas gdy ona patrzyła na niego uważnie
|
|
3684
|
|
nie chcę
|
|
3685
|
|
kupiłam nową muszę klozetową
|
|
3686
|
|
mój kolega lubi grać w piłkę
|
|
3687
|
|
emil uczył ją grać na fortepianie bo była muzykalna
|
|
3688
|
|
spór teoretyczny w swej istocie zaostrzał się
|
|
3689
|
|
codziennie niemal przypomina o tym wysłając mi na spotkanie rotundę
|
|
3690
|
|
co to jest
|
|
3691
|
|
miut jest słodki i zdrowy
|
|
3692
|
|
zegarka nie nakręcisz to stanie
|
|
3693
|
|
zajrzałem przez wybitą szybę w głąb trzeciej izby
|
|
3694
|
|
miałem i mam nadzieję że medytacja coś pomoże
|
|
3695
|
|
s półotwartych ust wychylał się język długi wąski czarny jak węgiel
|
|
3696
|
|
z dalszej wizji przypominam sobie niewyraźnie jakiś jakby rajski ogród
|
|
3697
|
|
może w ogóle mnie nie widziała
|
|
3698
|
|
kerestyna powiedziała wejdź
|
|
3699
|
|
wiltrzał ze śmiechu
|
|
3700
|
|
gówno
|
|
3701
|
|
ile mam do powiedzenia o tej pani
|
|
3702
|
|
jak najbliżej jak najbliżej koło ust
|
|
3703
|
|
jak chcę i muszę to nie mogę
|
|
3704
|
|
cicho on śpi
|
|
3705
|
|
niestety musiałem wyjechać nie zobaczywszy się z nim
|
|
3706
|
|
cóż takiego zaszło między wami zapytały nie zdradzając swych myśli
|
|
3707
|
|
rzec można iż za nie istnieli w sobie
|
|
3708
|
|
nie był na pogrzebie i nie pokazał się trzy dni w domu
|
|
3709
|
|
na razie nie widzę żadnej
|
|
3710
|
|
w sklepach z ubraniami bywam rzadko
|
|
3711
|
|
bardzo panienkę przepraszam i proszę przestać płakać
|
|
3712
|
|
bo kaptur i czepiec to prawie to samo
|
|
3713
|
|
kwestia wprawy i nawyku
|
|
3714
|
|
krężę uparcie
|
|
3715
|
|
stałem w klasie gdzie są okna wiedziałem że tylko do dzwonka
|
|
3716
|
|
nigdy w życiu nie widziałem ani tego dziecka ani jego matki
|
|
3717
|
|
uśmiechnął się tak aby to mogła na wszelki wypadek wszystko oznaczać
|
|
3718
|
|
nasze burzliwe czasy wymagają ofiarności i męstwa
|
|
3719
|
|
nie mieliśmy czasu
|
|
3720
|
|
czy wyście to przysłali powtórzył staruszek
|
|
3721
|
|
zasłabła trozkał się młody baryka
|
|
3722
|
|
gniję po mało
|
|
3723
|
|
ładnemu we wszystkim ładnie
|
|
3724
|
|
podlasiak ciepłotą poranka zagrzany przeciągnął się i ziewnął w samo słońce
|
|
3725
|
|
jej to też zatyka oddech że nie można żyć wielu żywotami naras
|
|
3726
|
|
jego zdania są napięte jak łuki jak pupa młodej dziewczyny
|
|
3727
|
|
poprawiły się nam humory
|
|
3728
|
|
ty robisz zresztą to samo
|
|
3729
|
|
dobrze ci tutaj
|
|
3730
|
|
podobno róże miłości najchętniej przyjmą się na grobach
|
|
3731
|
|
na stroję będzie rozej miłości który nie daje żadnych objawów tematycznych
|
|
3732
|
|
kogoś mi przypomniała
|
|
3733
|
|
wszystko jedno machnął obojętnie ręką
|
|
3734
|
|
świad pełen jest larw i masek zrodzonych w ten sposób
|
|
3735
|
|
wzdumowało go i w detalowania artyci
|
|
3736
|
|
jedne człowieczki mówiąca drugie inaczej
|
|
3737
|
|
miał zamknięte oczy widziała długie krkające rzęs
|
|
3738
|
|
całuję twoje kręcone włosy
|
|
3739
|
|
przyjemnie chodzi d wet woje
|
|
3740
|
|
nago jestem pewien
|
|
3741
|
|
ten idiota myślał że to skrzeb i próbował operować
|
|
3742
|
|
odbiliśmy od przystani
|
|
3743
|
|
że mógł siedzieć
|
|
3744
|
|
mieszkańcy przyzwyczaili się już do ścisku złego dojazdu do cmentarza oraz korków
|
|
3745
|
|
ale wrzeszczał na próżno
|
|
3746
|
|
pacjent miał już otworzony brzuch w którym było widać tylko żółto białą masę
|
|
3747
|
|
prawdę mówiąc nic nie myślałem
|
|
3748
|
|
na kogo idzie to idzie a trafie scan carob
|
|
3749
|
|
ma tam rację
|
|
3750
|
|
czy po krol ci ze mdlinę
|
|
3751
|
|
być na granicy normalności
|
|
3752
|
|
proszę państwa na czarną kawę
|
|
3753
|
|
jestem smutny
|
|
3754
|
|
a może to tylko robi zwariowane zachowanie się emila przynie
|
|
3755
|
|
byli jeszcze w ogóle daleko od ciebie
|
|
3756
|
|
chodziło o białego ogiera
|
|
3757
|
|
przyjmi ode mnie sześć pensów
|
|
3758
|
|
odkąd je w ogóle zauważyła zaczęła popiół i śmiecie zrzucać im na głowę
|
|
3759
|
|
emil nie lubił przymusu
|
|
3760
|
|
a ona czekała na to aż się pożegna i on wiedział o tym
|
|
3761
|
|
była doskonale piękna
|
|
3762
|
|
mnie zaś nie wydaje się to niezwykłemu osobnika tego pokroju
|
|
3763
|
|
i nic sobie wtedy z niego nie robiłam ale byłam zadowolona
|
|
3764
|
|
i w tym tkwi największe niebezpieczeństwo
|
|
3765
|
|
okej wyłączyłem to
|
|
3766
|
|
gwiazdy świeciły jasno cisza była niezmierzona
|
|
3767
|
|
zachował dużo cech dziecinnych
|
|
3768
|
|
i będziesz sam chciał
|
|
3769
|
|
oczywiście że będą się spotykać ale nie tak jak dotychczas
|
|
3770
|
|
więc czemuż się ich obawiać
|
|
3771
|
|
potem znów będzie zdrowy
|
|
3772
|
|
ewa nie miała trzech duchowych ojców ani biblioteki
|
|
3773
|
|
we szary dzień szary do wyglądał ponuro
|
|
3774
|
|
chciałoby mi się gadać o ich życiu
|
|
3775
|
|
aż znalazłem przyjaciela
|
|
3776
|
|
słyszałem że jak już tam wejdziesz to wychodzisz z płukany
|
|
3777
|
|
i dziwożona wskazała palcem ową stronę gdzie się znajdował niezbędny dla jej namysłów roz tej
|
|
3778
|
|
właśnie idzie jakaś pani z chłopczykiem
|
|
3779
|
|
tu właśnie tkwi istota symbolu i jedna z zasadniczych zagadek bytu
|
|
3780
|
|
co dwie głowy to nie jedna
|
|
3781
|
|
krzysiek i jaga dołączyli do reszty
|
|
3782
|
|
nic wam bracia i siostry nie mogę powiedzieć choć wiem wszystko
|
|
3783
|
|
kęgosół moralny nie pozwoliłby ani pani ani mnie robić spłynie interesów
|
|
3784
|
|
dlaczego nie mam koleżanek
|
|
3785
|
|
przychodzę tu jak człowiek do człowieka w chwili wyjątkowej
|
|
3786
|
|
pozorną lub prawdziwą
|
|
3787
|
|
ja pozostanę tutaj będę oczekiwał tego powrotu tu w tym fotelu
|
|
3788
|
|
nie mam mowy
|
|
3789
|
|
zielony poblask trawy ślepił na chwilę zaskoczone nagłą widownią źrenicę
|
|
3790
|
|
kiedyś ludzie mówili gwarą nie tak jak teraz mówimy
|
|
3791
|
|
najlepiej wieczorem po deszczu kiedy czujesz to co się dzieje w zamkniętych domach
|
|
3792
|
|
no no jednego ogrodu który twoja matka lubiła jąkała mary
|
|
3793
|
|
usiądźmy tam na ławce w alei cyprysów zaproponowała
|
|
3794
|
|
przyszłość je z przeszłością
|
|
3795
|
|
nie dziwię już ślicznej komentarzy na temat i najnowszego dzieła
|
|
3796
|
|
u nas w domu
|
|
3797
|
|
a czy ktoś jeszcze wiem o tym
|
|
3798
|
|
u rodziny naszej siostry świętowaliśmy całą rodziną
|
|
3799
|
|
eureka ryczał i tańczył biedaczek z radości
|
|
3800
|
|
maciuś przemów i przewiązał ranę
|
|
3801
|
|
jest to bóg nie równowagi w której wirują nieskończone byty
|
|
3802
|
|
może pan jest moim rodakiem
|
|
3803
|
|
odetchnął z pewną ulgą dalek nie zabrał z sobą strzelby
|
|
3804
|
|
jej ojciec miał tam sklep
|
|
3805
|
|
co za świństwa
|
|
3806
|
|
te wszystkie wizje są wielkości naturalne albo nawet jakby trochę pomniejszone
|
|
3807
|
|
chciałbym mieć paniczów swojej kompanii westchnął się rżał w głębiej duszy
|
|
3808
|
|
już nas powiadomiono o wszystkim
|
|
3809
|
|
moją skłonnością do pisania jest takie jak stubą pasty do zebów
|
|
3810
|
|
podał ją z wyszukaną nąszalancją oczywiście podnosząc ją momentalnie w dwójnasób
|
|
3811
|
|
ze współczuciem spojrzał na zabrakowanego podlasiaka
|
|
3812
|
|
przykro mi nie mam nic na ten tena
|
|
3813
|
|
każdy siąc czasem wyrabia przerwałem cały drżący
|
|
3814
|
|
tak samo powiek nad jarem i nad strumieniem garbował kulawiec podrygując nie całą nogą
|
|
3815
|
|
wyczytać to było można z jej oczu z wyrazu twarzy
|
|
3816
|
|
na koniec przedziale pierwszym znalezi zwłoki nieszczęśliwej ofiary
|
|
3817
|
|
chciałbym z tobą trochę pogawędzić
|
|
3818
|
|
dopiero przed nocą oddaliśmy do niej wysokiego uźbietu gurskiego porośniętego lasa
|
|
3819
|
|
nigdy nie sądziłem że tak mi się to podoba
|
|
3820
|
|
z początku nie mógł tam trafić bo ja nic nie robiłam aby mu ułatwić
|
|
3821
|
|
każdy musi robić to co mi się podoba rzekł obojętnie
|
|
3822
|
|
wokoło chodzą uważnie strażniczki cienia prostytutki
|
|
3823
|
|
krzyczał przez chwilę wysokim falsetem
|
|
3824
|
|
ogarnęło go przykre uczucie osamotnienie
|
|
3825
|
|
słodka mogoszki oznajmił z kolei podlasiak z taką stanowczością jakby chciał stawić oporu wszelkim zaprzeczeniem
|
|
3826
|
|
oddać ją żołnierzom ku zabawie
|
|
3827
|
|
raz w górze raz w dola
|
|
3828
|
|
teraz w czarnoksiężników krasnoludki i bruski wierzą tylko dzieci
|
|
3829
|
|
schludnie ubrany pan zapraszał uroczą panią do tańca
|
|
3830
|
|
ach jakże mi brak tu zieleni
|
|
3831
|
|
powiedziałam im zaraz o tobie ale wybuchnęła tylko śmiechem
|
|
3832
|
|
dusza fałna to sen o śnie sem posępny i niespokojne
|
|
3833
|
|
sekund kilka jak dwiek długi
|
|
3834
|
|
wyszła w towarzystwie olżanów
|
|
3835
|
|
brzmi to patetycznie brzmi to może trochę na wyrost ale tak jest
|
|
3836
|
|
czy to się często zdarza
|
|
3837
|
|
uśmiechnął się i zawrócił
|
|
3838
|
|
jest wieczne na pięcie pomiędzy tymi drogami obłąkanie normalność
|
|
3839
|
|
co ty robisz licho zatracony
|
|
3840
|
|
co ja mam z twojego już niech będzie najpierw robisz głupstwa
|
|
3841
|
|
e nie bardzo
|
|
3842
|
|
jestem podobny do mokrej szmaty do psów podeszczu
|
|
3843
|
|
własnej torby ją z łowie arnie tizająca
|
|
3844
|
|
jeden rozpalił się prawie do białości
|
|
3845
|
|
my za naszych czasów chowaliśmy się wśród skał
|
|
3846
|
|
na pięcie filmie tworzy się na wielu płaszczyzna
|
|
3847
|
|
jak trwoga to do boga
|
|
3848
|
|
ostatnie słowa wróżby zmieszały się z okrzykiem mnik
|
|
3849
|
|
patrzał na wskazany napis
|
|
3850
|
|
dokąd płyniemy rzuciłem od ruchowo pytanie
|
|
3851
|
|
przede wszystkim znikły wszelkie towary
|
|
3852
|
|
połączenie dokonane rzekł opuszczając rękę
|
|
3853
|
|
wziął kaganek ze stołu i oświetlił twarz konrada
|
|
3854
|
|
dobrze mu się działo
|
|
3855
|
|
wcale nie cyganki mają twarde włosy a ona mięciutkie
|
|
3856
|
|
wśród grupy pasażerów u stopnia wagonu powstało zamieszanie
|
|
3857
|
|
podnieśli się na nog
|
|
3858
|
|
czas mi na trudno czas
|
|
3859
|
|
pierwszy malate kształt i mody człowieka jest krytyka
|
|
3860
|
|
to było powiedziane w ten sposób żeby on myślał inaczej
|
|
3861
|
|
to co to zobaczyła za miesiąc
|
|
3862
|
|
naturalnie była woda
|
|
3863
|
|
jak długo ma trwać to spotkanie
|
|
3864
|
|
na usta wybiegł uśmiech zadowolenia
|
|
3865
|
|
z literatury rosyjski uznawał tylko dostojewskiego i babla
|
|
3866
|
|
jak ci widzą tak cię piszą
|
|
3867
|
|
zrodziła się ciekawość poznania z kim się właściwie miało do czynienia
|
|
3868
|
|
w szkołach powinni uczyć o podatkach
|
|
3869
|
|
emil mówi że to wszystko jedno
|
|
3870
|
|
to nie wyrzuty sumienia ataka tylko natrętna myśl
|
|
3871
|
|
o musiało być ludziom wtedy gorąco
|
|
3872
|
|
nie chcę żebyś dawał się strącać
|
|
3873
|
|
w tym momencie zauważył jak ewa rusza wargami
|
|
3874
|
|
ale mniejsza o nich to jest rasa wymierająca
|
|
3875
|
|
cała jej siła w tym że przechodzi że mija
|
|
3876
|
|
jutro rano odbędzie się tutaj konferencja
|
|
3877
|
|
odwrócił się i poczuł maciuś pierwsze uderzenie
|
|
3878
|
|
ja nie rozumiem co do mnie mówisz
|
|
3879
|
|
szaleństwo wyzierało z jego pałających szeroko rozwartych nieruchomych oczu
|
|
3880
|
|
blada jak płótno obsunęła się bez pamięci w moje ramiona
|
|
3881
|
|
zrozumiesz w toku akcji
|
|
3882
|
|
skontrolował uważnie czy jest cała otolona i zabezpieczona przed mrozem
|
|
3883
|
|
jednakże gruba pięciu przycichła
|
|
3884
|
|
jesteś trochę wyczerpana nerwowo i stąd może przewrażliwiona
|
|
3885
|
|
młynarz pospieszył do sieni i niecierpliwie otwał drzwi wiodące na podwórze
|
|
3886
|
|
ale straszne było przebudzenie z upojeń
|
|
3887
|
|
zrozumiała i ona że niestety ich sytuacja znacznie się pogroszyła
|
|
3888
|
|
leżał na tapczanie
|
|
3889
|
|
tu potrzebna gimnastyka musztra one mogą być dobre albo złe
|
|
3890
|
|
to jest prześwietna sprawa
|
|
3891
|
|
fryze rysczynny odponiedziałko do piątku w godzinach od ósmej do osiemnastej
|
|
3892
|
|
zasadę tę stosuje się za równo stosunku do dziecka jak do jego rodzina
|
|
3893
|
|
zaczęła się bardzo dobrze uczyć i to uczyć całymi wieczorami
|
|
3894
|
|
wydaje się że dzieje ludzkoślitci coraz bardziej przypominają historią ucznia czarnoksiąskiego
|
|
3895
|
|
o zapłakał hur moruwek
|
|
3896
|
|
bo godzina twoja już się zbliża siostro
|
|
3897
|
|
jednoręki z błyskawiczną szybkością poprawił torbę sposobiąc ją do zamierzonego celu
|
|
3898
|
|
kładę się znowu
|
|
3899
|
|
nieco chorobliwie dokładne mci genitaliów
|
|
3900
|
|
lecz cóż mnie one obchodzić mogą
|
|
3901
|
|
znam mechanizm ten dokładnie na sobie samym oczywiście w miaturze
|
|
3902
|
|
miała ranę w sercu
|
|
3903
|
|
na pewno widzę jak ja pola wiecznego lodu
|
|
3904
|
|
zupełnie jak gdyby jakiś czarodziej wdawał się w tę sprawę
|
|
3905
|
|
zdaje się że umiem niektóre rzeczy
|
|
3906
|
|
to dom było jeszcze daleko
|
|
3907
|
|
co za obraz
|
|
3908
|
|
chodziło tylko o zobaczenie tego co jest na dnie
|
|
3909
|
|
lubisz kogoś ale skąd
|
|
3910
|
|
podszedłem z uczuciem ulgi i wkrótce zasnąłem głęboko
|
|
3911
|
|
to jest moje przeznaczenie
|
|
3912
|
|
teraz przejdziemy do ustaleń
|
|
3913
|
|
tak i nie
|
|
3914
|
|
nareszcie wstał i nie spojrzawszy na mnie więcej wyszedł
|
|
3915
|
|
bez kartki meldunkowej
|
|
3916
|
|
zwialona uprawiałem seks
|
|
3917
|
|
król usiłował oznaczącymi spojrzeniami zachęci swojego poetę do ostatniego wysiłku
|
|
3918
|
|
boże drogi jak to czas płynie
|
|
3919
|
|
więc poszedłem na górę
|
|
3920
|
|
mi w cele pomacała na maszu
|
|
3921
|
|
nienawidzę tego błudnego frazesu tego żargonu i potencji
|
|
3922
|
|
kto mi zabroni wejść odparł chłopak stanowczym głosem
|
|
3923
|
|
proszę cię dodałem łagodniej nie mówmy teraz o tym
|
|
3924
|
|
ile lat kończysz
|
|
3925
|
|
na morzu zaskoczyła ich taka sobie burze
|
|
3926
|
|
może być woda s kranu
|
|
3927
|
|
nikt nie ma dość rozumu na to by rzecz właściwą zrobić w odpowiednim czasie
|
|
3928
|
|
o nie rzekł
|
|
3929
|
|
nie ma nic wspólnego pomiędzy wolnymi ludami puszczy a tą bandą
|
|
3930
|
|
pokazywał moc niezliczoną nowych kiełków wychylających się przez czarną glebę
|
|
3931
|
|
poza tym wstąpiłem do różnych politycznych i społecznych zrzeszeń
|
|
3932
|
|
dziś powinna mieć miesiączkę i nic
|
|
3933
|
|
horyzant miłości wypogodził się i na stołu złote nagrzane słońcem południe
|
|
3934
|
|
co ma piernik do wiatraka
|
|
3935
|
|
oświadczam ja się na tym nie znam
|
|
3936
|
|
wczesny jesienny zmrok zalegał ulicę
|
|
3937
|
|
widzę saro że wodzisz oczyma po klasie zamiast patrzeć w książka
|
|
3938
|
|
wytrzymać godzine dwie choćby trzy
|
|
3939
|
|
a gdyby chłopiec byłoby śmiesznie
|
|
3940
|
|
cisza zawisła między wodą a niebem
|
|
3941
|
|
tylko wam mogą wejść w drogę insi
|
|
3942
|
|
może dzisiaj zjemy pitce
|
|
3943
|
|
to był pani ogród
|
|
3944
|
|
heee beczał rozbawiony naczelnik
|
|
3945
|
|
są sytuację w życiu w których te towarzyski dodatki winny odpaść
|
|
3946
|
|
jedne duże że dwóch może się wozić
|
|
3947
|
|
słuchasz mnie w ogóle
|
|
3948
|
|
absolutnie nie chciała aby on sobie coś myślał
|
|
3949
|
|
teresa transportowała tirem do tartaku
|
|
3950
|
|
co roku tu jestem i zawsze mi mało
|
|
3951
|
|
potem przestał
|
|
3952
|
|
czekałam tylko na rozkaz by mogła zabrać tacę
|
|
3953
|
|
u jednego zobaczyło erekcje
|
|
3954
|
|
nieznajomy uśmiechnął się dziwnie
|
|
3955
|
|
matka ciągłe je jadła tyłek
|
|
3956
|
|
a ja boję nawet ruszyć
|
|
3957
|
|
oni używają redakcyjnego my zaznaczył naraz nowak
|
|
3958
|
|
m tak by wyglądało
|
|
3959
|
|
ileś pisał hanibalu
|
|
3960
|
|
miała otwory w tej walizce żeby się nie udusiła
|
|
3961
|
|
jak pod dotknięciem rószczki czarodziejskiej przystoczyła się jej postać
|
|
3962
|
|
jerzy przytrzymaj chwile prawe ramię
|
|
3963
|
|
i dotrzymam jej wiernie
|
|
3964
|
|
kiedyś oprócz podstawówki i lica było jeszcze gimnazjum
|
|
3965
|
|
wieża była z kamieni u dołu szeroka wyżej coraz węższa
|
|
3966
|
|
chcę wyjść krzyczę
|
|
3967
|
|
wszystko trzeba po kolei powiedzieć
|
|
3968
|
|
pojedziemy dalej do ntolobu
|
|
3969
|
|
cofnęła rękę
|
|
3970
|
|
to jest interes pewny tylko czy warto
|
|
3971
|
|
żegnajta odpowiedział kulawiec
|
|
3972
|
|
my młodzi wieśniacy nie umieliśmy jeszcze drwić sobie z wszystkiego
|
|
3973
|
|
jedno drugiemu pomaga znakomicie
|
|
3974
|
|
ja twojego starego bardzo lubię i to jest w swoim rodzaju murowy typ
|
|
3975
|
|
są to cytaty z zeznań świadków
|
|
3976
|
|
ile razy przychodziłem do niej matka jej głaskała mnie po głowie
|
|
3977
|
|
galeria organizuje wystawy indywidualne i z drawe artystów polskich zagranicznych oraz wystawy problemowe
|
|
3978
|
|
nie należy
|
|
3979
|
|
ty nie masz tak prawa mówić
|
|
3980
|
|
mój chłopcze mama obiecała mi dzisiaj że pojadę sama na wakację
|
|
3981
|
|
to jest nie do zniesienia
|
|
3982
|
|
w każdym razie dobrze będzie wypuścić go ze szkoły
|
|
3983
|
|
a jęst tam co głupić
|
|
3984
|
|
nie mógł
|
|
3985
|
|
sen pełen majaków zmagań i widm
|
|
3986
|
|
kama leżała na łóżku i nie odrywała oczu od zaklatowanego okna
|
|
3987
|
|
jedynie łatwość kombinacji znanych elementów daje niedoświadczonemu pijakowi to złudzenie
|
|
3988
|
|
widział jej twarz
|
|
3989
|
|
i powstałem z ławki
|
|
3990
|
|
zbyt drażniące zbyt mocne było jego spoglądanie prosto w oczy
|
|
3991
|
|
więc przyznaje pan że w praktyce musi się uczynić wybór jest się zmuszonym
|
|
3992
|
|
jakby dziecko mniej czuło miało inną skórę niż oni
|
|
3993
|
|
szczotka jest na dole w izbie
|
|
3994
|
|
obawy jej zaczynają przybierać formy bardziej określone
|
|
3995
|
|
czy w szkole jest ci przyjemnie nie
|
|
3996
|
|
filip był dużym chłopcem ale nieprzyjemnym
|
|
3997
|
|
patrzy kto weselszy
|
|
3998
|
|
już pani gotowa
|
|
3999
|
|
a teraz mówią o skrzydłach dla ludzkości
|
|
4000
|
|
nie ma powodu do obaw
|
|
4001
|
|
pora wracać do domu
|
|
4002
|
|
pycenie ogorądzej oliwy ale nie bardzo
|
|
4003
|
|
takie bywają nasze na cel
|
|
4004
|
|
wszystko to są skutki alkoholu rzec by można dodatnie ale chwilowe
|
|
4005
|
|
przepraszam jeśli przeszkadzam
|
|
4006
|
|
oj kobiety jakie wy głupie
|
|
4007
|
|
przynajmniej teraz nie
|
|
4008
|
|
uczułem dojmujący chłód wilgoci
|
|
4009
|
|
śmiech i kaszel są w pierwszych dniach wykluczone
|
|
4010
|
|
prawo wyraźnie zezwala na to
|
|
4011
|
|
wtedy jeszcze można bez wysiłku zawrócić
|
|
4012
|
|
stasiek gadał wciąż z całą surowością
|
|
4013
|
|
kulawych na mnie trzeba
|
|
4014
|
|
chcę ci poza tym donieść że za miesiąc wychodzi moja epidemiologia
|
|
4015
|
|
do kata cedur poszła niespodziewanie łatwo całuję codziennie a ta diona dobranoc
|
|
4016
|
|
trzeba znów zacząć ale na złość jeszcze lepsze buduję
|
|
4017
|
|
tymczasem pociąg ruszył w dalszą drogę
|
|
4018
|
|
ubrał się i wybiegł
|
|
4019
|
|
to jest nienormalne
|
|
4020
|
|
panna karolina uroczyście przysięgła podnosząc dwa palce
|
|
4021
|
|
nie ruszył się
|
|
4022
|
|
na ulicy ulewa
|
|
4023
|
|
gdyby ktoś zapytał nie czy jestem patriotom lokalnym odpowiedziałbym że tak
|
|
4024
|
|
drzeć ile wlezie i spać choćby co chwila nic to
|
|
4025
|
|
nikt mic nie rozumiał każdy czekał jutra
|
|
4026
|
|
rzucać im przeznaczenia który w treście byłby czysty przypadek
|
|
4027
|
|
przed chwilą żona teraz mąż
|
|
4028
|
|
marzyna zatrzymała się kilka metrów wcześniej i patrzyła w dal
|
|
4029
|
|
do gardła można mu zajrzeć
|
|
4030
|
|
miasto jest ciemne zaciemnione
|
|
4031
|
|
lecz uśmiech zgubił go
|
|
4032
|
|
nie wiem nic nie wiem powtórzył parę razy
|
|
4033
|
|
ich lizą że nie słuchamy
|
|
4034
|
|
niech rozniesie to wszystko mnie też
|
|
4035
|
|
tam ja jechać nie mogę widźcie bo był taki wypadek
|
|
4036
|
|
ona już nie posiada ani grosza własnego majątku
|
|
4037
|
|
kolumny po jakie dwa tysiące metrów na tle szarego nieba
|
|
4038
|
|
dziwny to był most
|
|
4039
|
|
pola złapała emila za rękę coś ci muszę powiedzieć
|
|
4040
|
|
los czyli nie przechodzi ku nam mimo naszej woli
|
|
4041
|
|
ale wróćmy się do rzeczy
|
|
4042
|
|
w takiej chwili pasiecie się zawołał młody mu
|
|
4043
|
|
o wpół do drugiej nad ranem posłyszałem nagle szum wody nadchodziła fala powodzi
|
|
4044
|
|
i dorośli i dzieci
|
|
4045
|
|
a jednak się spóźniliśmy
|
|
4046
|
|
czyś zrozumiał moje słowa
|
|
4047
|
|
palce jego wpiły się w mojej ramię
|
|
4048
|
|
pamiętaj że nie zależnie od tego kim byłeś zawsze możesz się zmienić
|
|
4049
|
|
zaczął poruszać się niespokojnie na łóżku
|
|
4050
|
|
michasiu powiedz mi co się ze mną dzieje
|
|
4051
|
|
ten mały nowy więzień
|
|
4052
|
|
zabrali tron zabrali koronę a teraz chcieli i nie zrapować
|
|
4053
|
|
chcę poznać się wiedziesz z góry jakie
|
|
4054
|
|
wszędzie doskonałe obfite pastwiska
|
|
4055
|
|
pożar nie jest nawet zabawą
|
|
4056
|
|
mruknął no to co wtedy ona też poczerwieniała i przestała mówić
|
|
4057
|
|
warszawy jest pięknym miastem
|
|
4058
|
|
tak było zawsze
|
|
4059
|
|
mam się nachylić spytał pokornie
|
|
4060
|
|
wzruszył ramionami
|
|
4061
|
|
bo to licho przecież nie je nie pije tylko wyśmiewaniem żyje
|
|
4062
|
|
bardzo wysoko ubezpieczony
|
|
4063
|
|
niech się śmieją
|
|
4064
|
|
wchodzi do szkoły podczas lekcji
|
|
4065
|
|
daj od prawę i zbądź kłopotu
|
|
4066
|
|
mój mąż mój mąż wrzasnęła mu w ucho
|
|
4067
|
|
emil powiedział do janka chodźmy
|
|
4068
|
|
powinien sobie dobrze poradzić
|
|
4069
|
|
usłyszysz nareszcie autentycznych ludzi w tym kraju
|
|
4070
|
|
to była nie uniknione
|
|
4071
|
|
czy to nieza słodkie jak na wina
|
|
4072
|
|
i śpiewać się nie wstydzi i pierwsza powiedziała że będzie tańczyła
|
|
4073
|
|
żałuję że sam nie wpadłem na tę myśl
|
|
4074
|
|
są stłoczone i niemają tla
|
|
4075
|
|
skądże to nagłe zamyślenie
|
|
4076
|
|
spotkał tam alinkę córkę znanego logistyka przyjaciele ojca
|
|
4077
|
|
zdarzenie które miało miejsce rok temu
|
|
4078
|
|
jeszcze raz od początku powtórzył ciszej
|
|
4079
|
|
ważne jest by często nawadniać organizm
|
|
4080
|
|
rozumiem rzekł z zachwytem czując że otucha wstępuje mu do duszy
|
|
4081
|
|
było to podczas obiadu
|
|
4082
|
|
nigdy więcej
|
|
4083
|
|
mieszkanie pawła
|
|
4084
|
|
popatrzyła lekko podnosząc pryli
|
|
4085
|
|
emil jest jak dziecko
|
|
4086
|
|
chyba że tego nie rozumie
|
|
4087
|
|
jeszcze jedno
|
|
4088
|
|
wtedy postanowił zaatakować go wprost
|
|
4089
|
|
nerwie i mózgu i serce świata
|
|
4090
|
|
cóż łaskawy pan może jej przeciwstawić
|
|
4091
|
|
chcesz się ścigać z tra wają
|
|
4092
|
|
boisz się że w pewnym momencie nie będziesz wiedziała gdy się znajdujesz
|
|
4093
|
|
tak to jednak szczególne
|
|
4094
|
|
no ta to się będzie złościć jak mnie zobaczy
|
|
4095
|
|
ale czy można było tak zaraz od razu
|
|
4096
|
|
pociąg począł raptownie zwalniać
|
|
4097
|
|
pisali do siebie listy począwszy od trzeciego miesiąca znajomości
|
|
4098
|
|
zapytywana o to odpowiadała wymijająco
|
|
4099
|
|
wyżarła wyznał z westchnieniem jednoręki
|
|
4100
|
|
bardzo chciałem wziąć łudkę i spróbować czy będę mógł wiosłować
|
|
4101
|
|
cześć zginęła w boju czemś siedzi w obozie da jeńców
|
|
4102
|
|
a my niestety nie możemy czuwać nad nim w owych chwilach
|
|
4103
|
|
prowadziliśmy je za uzdy
|
|
4104
|
|
młynarz poszedł do pokoju ale zostawił otworem drzwi do sieni
|
|
4105
|
|
ciągłe szycie cięcie mierzenie i znowu życie
|
|
4106
|
|
dzisiaj mamy być tam
|
|
4107
|
|
potarł ręką rozpalone czoło nowy dreszcz go przeleciał
|
|
4108
|
|
pojawia się pejzaż kurski wulkaniczny
|
|
4109
|
|
aha odrzekł po chwili o to chodzi
|
|
4110
|
|
w punktach kulminacyjnych robił dimoneanda co bą jego nową odkrycia
|
|
4111
|
|
trudno skończyć gdy się zaczyna
|
|
4112
|
|
nie możecie nas tu zamknąć
|
|
4113
|
|
trzy razy na dzień był świadkiem ceremoniału ablucji
|
|
4114
|
|
muszę wiedzieć to czego nie mogę wiedzieć
|
|
4115
|
|
dziewczyny poszły zobaczyć zachód słońca a ja zostałem małym
|
|
4116
|
|
zapach bije spod podłogi bo te szczytowa ściana
|
|
4117
|
|
ziarnko do ziarka o uzbiera sieniarka
|
|
4118
|
|
co ta będzie
|
|
4119
|
|
zbiór przedstawił wartość paru miliardów
|
|
4120
|
|
przemawia z pana syn północy
|
|
4121
|
|
między dwoma miastami wyrósł kamienny mur
|
|
4122
|
|
bona lubię wychodzić wtedy przychodzi tutaj marka
|
|
4123
|
|
wychodzę pułkownik zawołał wesoło
|
|
4124
|
|
mówi pan do mnie rzeczy tak dziwne i tak mnie obchodzące
|
|
4125
|
|
czuł się jakby kolejeniec
|
|
4126
|
|
na pamiątkę dziwolinko spytał domyślnie
|
|
4127
|
|
każecie odejść pyta się maciuś
|
|
4128
|
|
jest z tej nieszczęśliwej coś niepokojącego
|
|
4129
|
|
ani śladu bulu
|
|
4130
|
|
czy widzisz te krawy tam
|
|
4131
|
|
jutro pójdziemy w góry
|
|
4132
|
|
nie jestem w tej chwili nastrojony towarzystwo
|
|
4133
|
|
maciuś ciekawy patrzy przez okno sklepowy na swojej stolice
|
|
4134
|
|
znam różne dziewczęta ale nie spotykam ich prawie
|
|
4135
|
|
tymczasem wierusz odprowadzał chorą materię już ku palcom
|
|
4136
|
|
idziemy na toczącej się w przestrzeni kuli
|
|
4137
|
|
ten idiota lekarz gdy żiurny myśli że będę od razu chciał popełnić samobójstwo
|
|
4138
|
|
zresztą twarzy obu po zeeściu metamorfozy były zupełnie różne
|
|
4139
|
|
burza toczy się nad nami
|
|
4140
|
|
wiedzą o tym ci którzy zaczęli go choćby z lekka nadużywać
|
|
4141
|
|
wszyscy z jednoczesnym pośpiechem ruszyli z miejsca i dobierzawszy do strumienia przystanęli
|
|
4142
|
|
co chcesz
|
|
4143
|
|
bardzo mi przykro że ludzie przeze mnie cierpią
|
|
4144
|
|
co w jaki sposób wiedziałaś
|
|
4145
|
|
wtedy robił się niebieskie
|
|
4146
|
|
długo nie rozmawiałyśmy a tylko tyle masz do powiedzenia
|
|
4147
|
|
i dlatego spóźniłeś się wtedy janek patrzył niebieskimi niewinnymi oczami
|
|
4148
|
|
albo w usta albo takcie w ściśnie że żebra bolą
|
|
4149
|
|
wieczorem wrzutł pęku sam bez przecinania
|
|
4150
|
|
nie nazywali tego przyjaźnią nie nazywali tego wcale
|
|
4151
|
|
dziś odbywa się bieg na złamanie karku
|
|
4152
|
|
staszek chodził na demonstrację i rewracał
|
|
4153
|
|
gra świąteczna muzyka mamy świeczki jedzenie i fajnych ludzi
|
|
4154
|
|
nie wiem jednakże czy mógł czytać dalej
|
|
4155
|
|
szkoda wielka że nie udało mu się odnaleźć zaginionego dziecka
|
|
4156
|
|
więc zachodził tu pewne rozszczepienie
|
|
4157
|
|
do wieczora źrenicy miałem rozszerzone
|
|
4158
|
|
mana na po niemiecku a manna tak swobodnie jak emil po polsku es
|
|
4159
|
|
nie ma dymu bez ognia
|
|
4160
|
|
urządzono w wielu miastach kluby dla dzieci
|
|
4161
|
|
dzięki ci wtórowały mrówki churem
|
|
4162
|
|
naturalnie jak w ogóle przy każdym choćby tylko częściowym rozszczepieniu jaźni
|
|
4163
|
|
istnieje przepaść pomiędzy ich życiem a tym co wiedzą o życiu
|
|
4164
|
|
słyszał jak szła po schodach jak otwierała drzwi
|
|
4165
|
|
co oni czyję to i nasze być może
|
|
4166
|
|
pogód myślał o niedzieli a w sobotę łeb mu o cieli
|
|
4167
|
|
uważam że nie jesteś już normalny
|
|
4168
|
|
serce mówiło mocno coraz mocniej jeszcze mocniej
|
|
4169
|
|
jestem trochę znużona przechadzką
|
|
4170
|
|
kozioł obrócił się do niej tyłem i podniósł kitę ogona
|
|
4171
|
|
wycofujące się niemieckie oddziały prawdopodobnie planowały podpalenie budynku
|
|
4172
|
|
dałam się pomacać trochę fotografowi zprzeciwka i zdjęcia już są
|
|
4173
|
|
żeby iść tak żeby iść tak i wciąż iść
|
|
4174
|
|
całą noc ich tę owanie zostawisz
|
|
4175
|
|
ale że bo śmieli się nas ofcodzić do mego domu
|
|
4176
|
|
zabić go czy co z pytano lego ke
|
|
4177
|
|
jedno i drugie z niesłychaną intensywnością
|
|
4178
|
|
jedni napadają o drodzy kryją się nim czekają
|
|
4179
|
|
ten starzec jeszcze śpi
|
|
4180
|
|
odsunęła się stała przy nim
|
|
4181
|
|
wynalazł dla mnie obalony przez burzę olbrzymi cedr
|
|
4182
|
|
a teraz przypomniał sobie i zapragnął mieć blisko
|
|
4183
|
|
z początku niby nic
|
|
4184
|
|
trafisz do dziupli spytał kulawiec
|
|
4185
|
|
miękki zawołała omal nie płacząc ze szczęścia
|
|
4186
|
|
przez chwilę myślałem że za twój kolega z pracy
|
|
4187
|
|
błagać ją o co
|
|
4188
|
|
czytaj moje przeznaczenie
|
|
4189
|
|
a jak nie to on jeden
|
|
4190
|
|
lepiej nie myśleć o tak błachem zdarzeniu
|
|
4191
|
|
te rozmowy urwane w środku
|
|
4192
|
|
trudno otparł ze słonie podlasiak
|
|
4193
|
|
a potem tyłek całowała jadła
|
|
4194
|
|
przyniosła potem drugą i trzecią
|
|
4195
|
|
oczywiście nie znał słów pieśni
|
|
4196
|
|
precz z ubraniami na wyrost
|
|
4197
|
|
była godzina szósta po południu
|
|
4198
|
|
gluten występuje w takich zborzach jak przenica rytozyjękim
|
|
4199
|
|
zales za się udzielanie pomocy finasowej państwowej lu innej wielodzietną r wino a utrzymanie dzieci
|
|
4200
|
|
śmierć nastąpiła prawdopodobnie niedawno bo trud nie zdradzał jeszcze ślady rozkładu
|
|
4201
|
|
tej reguły nie warto już opisywać tak jest znana
|
|
4202
|
|
teraz jest rozkosz
|
|
4203
|
|
zupełnie tak jak zesnem
|
|
4204
|
|
pani pozwala na bójki podczas lekcji
|
|
4205
|
|
czy nikogo poza tym nie wyratowano
|
|
4206
|
|
nie było mnie cały dzień w domu
|
|
4207
|
|
przede mną płot jakiejś prywatnej posesji
|
|
4208
|
|
on przemawiał do siebie emil uspokój się głaskam cię po włosach
|
|
4209
|
|
cała skala uczuć od nań subtelniejszych do najpotworniejszych ale jakże dziko spotęgowana
|
|
4210
|
|
podczas śniadania zobaczy że narzeczony krystyny jest dzie baty
|
|
4211
|
|
poprawił się na poduszkach wyciągnął nogi przed siebiei zapalił cegaro
|
|
4212
|
|
mówię do ciebie
|
|
4213
|
|
z prawdziwą przyjemnością
|
|
4214
|
|
bieganina szepty słowo uciekł uciekł
|
|
4215
|
|
w jaki sposób bo jemu rekarzej powiedział że będę mówił nisko
|
|
4216
|
|
pamięciu latuje i ludzie chyba nie zależy żeby pamiętać
|
|
4217
|
|
zamani więce piszę taka jestem ostatnie roztrzęsiony
|
|
4218
|
|
zostaw pan janka tutaj u nas
|
|
4219
|
|
na stole zastał dwa listy i dużą koperte
|
|
4220
|
|
może wytrzyma wisier trującego jadu
|
|
4221
|
|
ona należy do niego
|
|
4222
|
|
i moja miłość do ciebie wplątana w to także
|
|
4223
|
|
stanął pod drzewem przed oczami miał oświetlony prostokąd brama
|
|
4224
|
|
noc przeminęła burza ukoiła się woda odpłynęła powoli
|
|
4225
|
|
tylko oddech jeń stał się szybszym i piersi zaczęły siłną palować
|
|
4226
|
|
mrówka myśli że to wysoce gura
|
|
4227
|
|
ogarnął go nudny zawrót głowy
|
|
4228
|
|
zaprosiliśmy go na lancz w pobliskiej knajbie
|
|
4229
|
|
wytrzymać nie można
|
|
4230
|
|
nadszedł wieczór
|
|
4231
|
|
wydawało mu się że dał się nabrać że wygłupia się
|
|
4232
|
|
doskonale powiedziałem zwracając się do kozaków
|
|
4233
|
|
nie wolno się ruszać mówił ktoś pochylony nade mną
|
|
4234
|
|
zdawało ci się
|
|
4235
|
|
pewnego razu powiedział do niej istnie jeszcze rzecz którą zataiłem przed tobą
|
|
4236
|
|
nadzwyczaj dziwny list
|
|
4237
|
|
prowadzenie firmy to niebółka z masłem
|
|
4238
|
|
palą tu zawsze lampę bez potrzeby
|
|
4239
|
|
sam się potem dziwisz i wstydzisz i żałujesz
|
|
4240
|
|
nie chcę nawet dużo pieniędzy
|
|
4241
|
|
poczuł strach
|
|
4242
|
|
nie wiesz co trzytasz i nie wiesz co się dzieje w kinie
|
|
4243
|
|
i płacz ograńczał się do skurczu w przełyku i tchawicy
|
|
4244
|
|
masz kolana ośmielatni dziewczynki
|
|
4245
|
|
ale nie mogę tak my coś ciskało
|
|
4246
|
|
dziwożona wzruszyła ramionami
|
|
4247
|
|
oczywiście trzeba na powoli
|
|
4248
|
|
powinieneś być w salonie
|
|
4249
|
|
kosz spadając w koziołkach wysypał całą swą zawartość
|
|
4250
|
|
wcale nie wiedziałem że mam serce
|
|
4251
|
|
na niewidziane dałał się odczuwać kulisty i odległy pośpieg nadchodzącego z poza ziemi słońca
|
|
4252
|
|
ktoś ci już przyniósł
|
|
4253
|
|
to nagi konar drzewa ukazał się niespodzianie tuż za szybą
|
|
4254
|
|
kwiecień plecień co przy plata trochę zimy trochę lata
|
|
4255
|
|
odwróciłem się i ujrzałem rotundę
|
|
4256
|
|
chciałbym gwiazdę z nieba i szybkę z okna
|
|
4257
|
|
gdy emil znikł za rogiem zaczął biec i biegł tak aż do domu
|
|
4258
|
|
napijesz się czegoś
|
|
4259
|
|
więc nie ulęknę się ciebie o smoku
|
|
4260
|
|
owego ranka było coś tajemniczego w powietrzu
|
|
4261
|
|
to francuska kapela oznajmił trochę drwiąco
|
|
4262
|
|
najmniejszą zmianę pozycji pamiętał dokładnie
|
|
4263
|
|
jestem zły
|
|
4264
|
|
w intensywnej czerni całują się dwa papierosy
|
|
4265
|
|
no tak pamiętam odpowiedział ponuro
|
|
4266
|
|
to pytanie jest bezzasadne proszę pana
|
|
4267
|
|
oczy obydwu przyjaciół zwróciły się ku niemu
|
|
4268
|
|
więc wbijam okrągłym niewygodnym i uderzyłem się w palec
|
|
4269
|
|
artykuł do rywi filosofik analiza pojęcia przypadku
|
|
4270
|
|
nie było nikogo
|
|
4271
|
|
o czym marzysz
|
|
4272
|
|
idioto idioto sprawą i puść sobie
|
|
4273
|
|
zadługo już siedzę
|
|
4274
|
|
oczy utkwione w powałę warz azjatycka bez wyrazu nieludzka
|
|
4275
|
|
proszę nie przeszkadzać upomniał go któś z gości
|
|
4276
|
|
ten drugi to stanisław krzemiński
|
|
4277
|
|
wór zawahał się przez chwilę jakby dla namysłu
|
|
4278
|
|
usiadł
|
|
4279
|
|
piękny młodzieńczy jak ten letni poranek
|
|
4280
|
|
lepszy rys niż nic
|
|
4281
|
|
zaprawdę za rok jeden takiego szczęścia warto było dać resztą życie
|
|
4282
|
|
przegrał parę pięknych koni
|
|
4283
|
|
twarz podlasiaka rozjaśniła się nagłym pomysłem i poszyrzyła z radości
|
|
4284
|
|
była sła mimo że nie zależało jej na nim
|
|
4285
|
|
podpisując się kład kropkę we podpisie
|
|
4286
|
|
coś takiego trzebało terez zawołać
|
|
4287
|
|
miał mu do powiedzenia tysiące rzeczy
|
|
4288
|
|
zadrżała w posadach góra struchleli ludzie i zwierzęta
|
|
4289
|
|
fałnie mów czego się żalisz
|
|
4290
|
|
już nie pójdzie do niej żebrać o miłość po tamtym
|
|
4291
|
|
w tym czasie czytał już książki
|
|
4292
|
|
wąską uliczkę między dwoma rządami bazarów wypełniał skłębiony malowniczo tłum
|
|
4293
|
|
a to siedzi we mnie
|
|
4294
|
|
była zbyt nie śmiała aby nie pojechać
|
|
4295
|
|
ludzie dobrzy jęknął przerażony podlasiak
|
|
4296
|
|
wymienione przeze mnie ruchy są więc fikcją
|
|
4297
|
|
nie mogę się połapać
|
|
4298
|
|
tropiła go jak pies chodziła za nim jak lunatyczka
|
|
4299
|
|
nie wiem jak wyszedł
|
|
4300
|
|
potem już było miasteczko i kawiarnia
|
|
4301
|
|
do marysi profesora chyba nie masz aż dacie
|
|
4302
|
|
z ciekawością bezosobową
|
|
4303
|
|
trzy dni się szykowali
|
|
4304
|
|
ten się śmieje kto się śmieje ostatni
|
|
4305
|
|
nie wygra zaj się
|
|
4306
|
|
jedne muszą tak pisać i nie mogą temu sposobu nie używać
|
|
4307
|
|
tak teraz kąpakt częściowy osłabiony
|
|
4308
|
|
czy bałwana ulepić czy wskoczyć z rozmach obiema nogami
|
|
4309
|
|
czyś ty nigdy nie udawała niczego
|
|
4310
|
|
zestawienie twórczość erła wywołuje mdłości
|
|
4311
|
|
zaczepić ją podczas pałzy
|
|
4312
|
|
wybiera się jak sójka za morze
|
|
4313
|
|
jak jest zima i lato dzień i noc sen i czuwanie
|
|
4314
|
|
jednoręki syknął z bólu i z rozkoszy która się wraz z bólem narzuciła
|
|
4315
|
|
dziś są twoją rodziny więc zapraszam cię na lody
|
|
4316
|
|
jest to nagroda fundowana przez nasze miasto
|
|
4317
|
|
skąd pan to wie
|
|
4318
|
|
kolejne zajęcie z jakimś boskim pierwiastkiem
|
|
4319
|
|
na niskich brzegach stała mgła ścieląca się ku morzu coraz cieńszą warstwą
|
|
4320
|
|
wreszcie zbliżają się środkiem ulicy trzy cienie
|
|
4321
|
|
to nie twoje rzemiosło
|
|
4322
|
|
tylko dziś nie ma na to czasu
|
|
4323
|
|
ucięte
|
|
4324
|
|
mamusia mi zawsze powie lustra
|
|
4325
|
|
zacisnął znowu ogniwa kiedy psy przycichły
|
|
4326
|
|
lecz następnego rana żar uczynił się na świecie okropkę
|
|
4327
|
|
bardzo chętnie rzekła hanna podchodząc do instrumentu
|
|
4328
|
|
jest godzina druga zero zero
|
|
4329
|
|
na tym skończyło się zajście
|
|
4330
|
|
pocieszał się że do jutra kasia zapomni o swoim gnieździe
|
|
4331
|
|
próba może jeno dać pojęcie należy te o człowieku
|
|
4332
|
|
żądam niech mi się babcia pokaże
|
|
4333
|
|
ten dureń jednouchy zwariował zupełnie wymówił cicho bill
|
|
4334
|
|
jest godzina dziewiąta zero zero
|
|
4335
|
|
za jakiego łotra musiał mnie poczytywać
|
|
4336
|
|
tak więc ciemną nocą kiedy mieszkańcy fortu posnęli biały kieł zębami spróbował kij
|
|
4337
|
|
tylu ludzi na świecie a ty nadal sam
|
|
4338
|
|
nel zasnęła zaraz po posiłku i spała przez kilka godzin
|
|
4339
|
|
ach psa nie mogę wcale zabierać
|
|
4340
|
|
trzymali się blisko nilu i często nocami skręcali do rzeki wynapoić zwierzenta
|
|
4341
|
|
czemuż boi się mnie siesta
|
|
4342
|
|
który zazna przez lato małżeńskiego szczęścia
|
|
4343
|
|
wczoraj był huragan a my jesteś porwani i to jest jaskinia
|
|
4344
|
|
wszedł po mału po mału
|
|
4345
|
|
błogosławiony wilk dodała sędzina
|
|
4346
|
|
szybkim krokiem wrócił więc młynarz do domu
|
|
4347
|
|
każdy kloł w skrytości serca tych dwóch którzy odeszli
|
|
4348
|
|
referentum w sprawie legalizacji marichołany
|
|
4349
|
|
to ciocia przysłała mi paczkę i urządziłyśmy sobie przyjęcie
|
|
4350
|
|
książka ta jest próbą odpowiedzi na to wyzwanie
|
|
4351
|
|
jako najbliżsi którego dostojny osoby uważali się za coś lepszego od innych
|
|
4352
|
|
to zgrzytanie to wycie piekielne
|
|
4353
|
|
ze złością pociągnął dym s cygara
|
|
4354
|
|
znasz przecie kobiety
|
|
4355
|
|
dzieci idą na boisko i bawią się piłką
|
|
4356
|
|
już powinna się wyrzec z wszelkich strojów
|
|
4357
|
|
na niebo wytoczyły się małe obłoczki które zakrywały chwilami księżyc
|
|
4358
|
|
nie bogu dzięki
|
|
4359
|
|
bądźcie spokojni kochani ludzie
|
|
4360
|
|
śluzem były słowa zgadzam się z tobą
|
|
4361
|
|
a powiedz nam saro wytoął ojciec z uśmiechem
|
|
4362
|
|
a gdyby a gdyby
|
|
4363
|
|
nie nic ją nie boli odpowiedziała smuci się tylko
|
|
4364
|
|
a czy wiesz o to mnie pyta
|
|
4365
|
|
od tej pory przynajmniej nie byłam nigdy samotna
|
|
4366
|
|
jaką włożyłam nie wiem w jaki sposób ale na szczęście
|
|
4367
|
|
mit - sah podniósł swój trzydziesto stopowy bicz wiązany z surowych pasków jeleniej skóry
|
|
4368
|
|
to twoja ania
|
|
4369
|
|
do dziury myszko do dziury
|
|
4370
|
|
jednakże ta ciężarna nieszczęściem chmura miała też swe srebre ne obramowanie
|
|
4371
|
|
posłuchaj dobry panie
|
|
4372
|
|
mała czarna kawa a nie spódnica
|
|
4373
|
|
tego roku kongres miał się odbyć w kalkucie
|
|
4374
|
|
wierzę ci marku
|
|
4375
|
|
jest godzina dwudziesta piętnaście
|
|
4376
|
|
jest godzina jedenasta czterdzieści pięć
|
|
4377
|
|
o a jak się rozciągnął jak się rozwija
|
|
4378
|
|
proszę się położyć spać
|
|
4379
|
|
mieliśmy psów sześć powtórzył z niezmąconym spokojem bill wyjąłem sześć ryb
|
|
4380
|
|
diecie przed czem
|
|
4381
|
|
szmuglowane i niezdrowiane płuca
|
|
4382
|
|
pewność tę okazywało wyraźnie całe stado składało się z dobrych dwudziestu sztuk
|
|
4383
|
|
ja tu nie mogę
|
|
4384
|
|
biały kieł znał to miejsce tak jak znały je wszystkie pokolenia dzikich łowców
|
|
4385
|
|
otóż wczoraj gdy był przyniesiono jadło tam znak że spowiednika żąda
|
|
4386
|
|
i zadanie źle wypadło
|
|
4387
|
|
ale chłopiec ręką machnął
|
|
4388
|
|
e mruknął właściwie nie masz jeszczego śmiać
|
|
4389
|
|
nie widzieli się wzajem wcale
|
|
4390
|
|
okrzyk ten zabrzmiał jakby głos w schmur
|
|
4391
|
|
o matko jakaż to prawda
|
|
4392
|
|
na boku zaś arkusza znajdował się jeszcze następujący dodatykw wypisany drobniejszymi literami
|
|
4393
|
|
podobała się chłopcu
|
|
4394
|
|
opowiem ci bajkę
|
|
4395
|
|
rzekł tadeusz z powagą zosiu to są jaja
|
|
4396
|
|
w jaskini nie jest wcale ciemno gdyż rozświecają księżyc
|
|
4397
|
|
tak wędrowałam niegdyś a tak jeżdże teraz
|
|
4398
|
|
między narodowy projekt przelewania z pustego w próżna
|
|
4399
|
|
ale nie zdążył
|
|
4400
|
|
i późno wrócimy
|
|
4401
|
|
brytyczycy zrobili schizmę a może rozwód u niere peńsko
|
|
4402
|
|
tylko co wybuchnął scott
|
|
4403
|
|
potem wygłupialiśmy się razem
|
|
4404
|
|
jest godzina pierwsza czterdzieści
|
|
4405
|
|
kto wie czy jeszcze kiedyś wstąpi w te progi
|
|
4406
|
|
ten pochylał głowę pokornie i przyjmował w milczeniu niezasłużoną naganę
|
|
4407
|
|
jedyny włosek nie chciał sterczeć do góry
|
|
4408
|
|
ale pod pewnym względem naprawdę się poprawił
|
|
4409
|
|
przelew internetowy natychmiastowy eliksir
|
|
4410
|
|
jak długo to trwa u ciebie piętnaście minut
|
|
4411
|
|
dosięgnął najwyższego tonu krzepki i tętniący poczem z wolna rozpłynął się i dogasł
|
|
4412
|
|
czyż nie słuszne tedy że pragnę go zobaczyć raz jeszcze
|
|
4413
|
|
odpowiedział dopóki nie usiadł na skrzyni i nie zabrał się do jedzenia
|
|
4414
|
|
to pierwsza córeczka po trzech synach i wszyscy się tak cieszył
|
|
4415
|
|
losem szła stara k wycina i zbierała szyszki w szeroki fartuch
|
|
4416
|
|
siedzi w twoich warkoczykach i śmieje się z ciebie do rozpuku
|
|
4417
|
|
las niby się skończył ale ani szosy ani rowu przy szosie
|
|
4418
|
|
zresztą gdzież są ludzie którzy mają spalić jej ciało
|
|
4419
|
|
jął nasłuchiwać a szczurze jego serduszko zaczęło bić gwałtownie
|
|
4420
|
|
oto liczebniki jeden dwa trzy cztery pięć sze siedem osiem dziewięć dziesięć jedenaście dwanaście
|
|
4421
|
|
jest godzina trzecia zero zero
|
|
4422
|
|
jednakże tylko dwie lub trzy schwytał na ustach językiem resztą zachował dla nery
|
|
4423
|
|
jest godzina dwudziesta pierwsza czterdzieści pięć
|
|
4424
|
|
brednie paplanina zrzędzenie jako czasowniki dotyczące mowy
|
|
4425
|
|
orgazm
|
|
4426
|
|
anel spojrzała na niego ze strachem
|
|
4427
|
|
początek jest nawet niezwykle wesoły
|
|
4428
|
|
nogi się uginają
|
|
4429
|
|
ano ja już mam takie okulary że różność widy
|
|
4430
|
|
czesała się
|
|
4431
|
|
zegarmiszcz światła karmelkowy
|
|
4432
|
|
więc wie co lekarze
|
|
4433
|
|
nam tu nie potrzeba farmerów
|
|
4434
|
|
ptaki nie śpiewały
|
|
4435
|
|
słońce powraca lecz jak tylko znikła jego pozłota henry zatrzymał się by rozłożyć obóz
|
|
4436
|
|
pomódl się bym została synem twoim
|
|
4437
|
|
ziewną w końcu
|
|
4438
|
|
gdy nadchodzi cierpienie najlepiej nie unikać go wcale
|
|
4439
|
|
powiedziała pani porywczy nie złośnik
|
|
4440
|
|
o mnie obamie nie ma
|
|
4441
|
|
wielki kryzys lat drzydziesty
|
|
4442
|
|
historia którą ci chce opowiedzieć jest bardzo wesoła
|
|
4443
|
|
tak też było i w tej chwili
|
|
4444
|
|
suknię na twarz rzucona zasłoniła lice
|
|
4445
|
|
jest godzina siódma piętnaście
|
|
4446
|
|
tymczasem inni wyciągali na pokład jakiegoś siwego mężczyznę
|
|
4447
|
|
na szybowcu lata
|
|
4448
|
|
jesteś bardzo miłym i dobrym dzieckiem
|
|
4449
|
|
był bardzo wzruszony
|
|
4450
|
|
niezależna od jego wylewów mająca swój własny system wodny
|
|
4451
|
|
ruszaj mi natychmiast do swego pokoju
|
|
4452
|
|
już zapomniałaś jak ci wrona gnieozdłuwiła na głowie
|
|
4453
|
|
dlaczego czujesz się tym tak upokorzona
|
|
4454
|
|
kołdrę na grzbiet naciągnął po jajach się podrapał
|
|
4455
|
|
dorożka zawołałaa janet
|
|
4456
|
|
za co nie wiem za co
|
|
4457
|
|
była zdziwiona nie znajdując w niej żadnych zmian
|
|
4458
|
|
jednym słowem nie obrażaś się
|
|
4459
|
|
powiedz mi gdzie mieszkasz
|
|
4460
|
|
przecież nie będą was szukali nad brziegem
|
|
4461
|
|
więc nareszcie warszawa
|
|
4462
|
|
o psi syn jeden
|
|
4463
|
|
dawni był uczynico i na le szczególnie wurznianą ale peret
|
|
4464
|
|
musieli chłopcy coś sypać
|
|
4465
|
|
zdaje się że ofiat poszedł prost na dno
|
|
4466
|
|
spinel śpi mówił sobie
|
|
4467
|
|
i rzeczywiście arabowie którzy przyłączyli się do karawany niezbyt objawiali się pogoni
|
|
4468
|
|
ale zobaczy że jest sucha i surowa
|
|
4469
|
|
podobam się
|
|
4470
|
|
ruch antyszczepionkowy jako przykład teorii spiskowej
|
|
4471
|
|
gdy słońce wzeszło uważał za stosowne położyć się i odpocząć po dramatycznych wrażeniach nocnych
|
|
4472
|
|
dlatego też przez pewien czas po wjeździe czuł się jak zbłąkany
|
|
4473
|
|
bo na chuju mógł podnieść pełne wiadro wody
|
|
4474
|
|
spodziewam się że pana zajmuje ta historia
|
|
4475
|
|
z jakiegoś nieznanego zresztą powodu serce i nagle bić ustało
|
|
4476
|
|
jest godzina dwunasta zero zero
|
|
4477
|
|
cóż to za zachowanie
|
|
4478
|
|
w kuchni prządała się kucharka
|
|
4479
|
|
dlatego też nie zwracałem uwagi na jej kaprysy
|
|
4480
|
|
potem powiedziała pokaż mi go
|
|
4481
|
|
przypomniał sobie że jest czarodziejem
|
|
4482
|
|
rząd egipski i angielski działały powolnie
|
|
4483
|
|
świeca paliła się na stole
|
|
4484
|
|
piwniczy wydał okrzyk zdziwienia i wskazał na wyciągniętą rękę zmarłego
|
|
4485
|
|
marzeniem jego było polować kiedyś na wielkie zwierzęta w kafryce środkowej
|
|
4486
|
|
a na szybowcu
|
|
4487
|
|
dlaczego więc chciałaś bym spał
|
|
4488
|
|
zawrócili ku miastu na którego krańcu stała w pobliżu kanału willa pana rawlinsona
|
|
4489
|
|
zabawmy się w dobrego i złego policjanta dobra ja jestem dobry policjant
|
|
4490
|
|
nie wiem czemu by miała być wygłodzona
|
|
4491
|
|
przez kilka dni ostatnich byłaś taka spokojna
|
|
4492
|
|
dla mnie byłoby to zbyt wiekim ciężarem
|
|
4493
|
|
z drugiej strony nie chcę dzisiaj ale widzę że masz rację
|
|
4494
|
|
skąd bierzy pieniądze
|
|
4495
|
|
pan wie że tak jest
|
|
4496
|
|
tak było i ze mną
|
|
4497
|
|
ale za to zobaczył siebie w lustrze
|
|
4498
|
|
żebyś wiedział że święto zawołała
|
|
4499
|
|
lecz on uśmiechnął się tylko i rzekł
|
|
4500
|
|
ja miałbym nie poznać przyjaciółki
|
|
4501
|
|
kto ma przyjść panie
|
|
4502
|
|
ali siadł w krótki przy stasiu i nel łowiąc otwartymi ustanie powietrze
|
|
4503
|
|
nie dowodzi to aby młota nie użyto
|
|
4504
|
|
sieddamy dwaj cztery to wyjdzie sześć
|
|
4505
|
|
sierżant zastanawiał się przez chwilę
|
|
4506
|
|
obsługa komisyjnego otwarcia pomieszczenia
|
|
4507
|
|
gdyby to spostrzegł byłoby ze mną krucho
|
|
4508
|
|
myślałem że się ty gotowała
|
|
4509
|
|
a mój szkielet
|
|
4510
|
|
wsi trafili na ludność czującą tajemnie mahdiemu wówczas ca a karawana zjeżdżała do psi
|
|
4511
|
|
obaj byli wdowcami
|
|
4512
|
|
mówiąc to wyjął banknot
|
|
4513
|
|
zachwiał się i runął na cyglaną podłogę
|
|
4514
|
|
chyba jakaś omyłka
|
|
4515
|
|
dlaczego pozbawił tamtych mieszkańców wolności
|
|
4516
|
|
oba wyglądały niesłychanie zmęczone jakby po długiej drodze
|
|
4517
|
|
przejechał na wozie nie jedną ulicę ale jakoś nic
|
|
4518
|
|
nie wymyśliłem tego co powiedziałem przed chwilą
|
|
4519
|
|
lecz ona złożyła rączki i poczęła go prosić ze łzami żeby jechali dalej
|
|
4520
|
|
odtworzenie niezależnych komunikatów głosowych
|
|
4521
|
|
szero drzy je wskrzeszają umarłych którzy odjeżdżają leżąc jeden o pół drugiego naruchomej taśmy
|
|
4522
|
|
co na wirzykaloc wisi na sznurze w komorze
|
|
4523
|
|
pan podążyłeś za nim po roku nieprawdaż
|
|
4524
|
|
pani nauczycielka czytała w szkole dzieciom śliczną baśń o krasnoludkach
|
|
4525
|
|
nie zaszkodzi wykonać podwójną minetę
|
|
4526
|
|
więc dotychczas nie gniewałaś się naprawdę
|
|
4527
|
|
nie potrzeba tu ciebie
|
|
4528
|
|
spełni ostatnią prośbę tego który ci dał wszystko co posiadał
|
|
4529
|
|
już ja się nią zajmę
|
|
4530
|
|
wobec burzy piorunów huraganu dżdżu ciemności i wobec wów czuł się bezbronny i bezradny
|
|
4531
|
|
będziesz pamiętała na przyszłość
|
|
4532
|
|
niech stara maszyna nie próżnuje
|
|
4533
|
|
ten temat interesował go stawał się tedy wymowny
|
|
4534
|
|
trzeba chuja oszczęcać pozwól mu ocapnąć
|
|
4535
|
|
jak dojechać ze szczecina do gdyni
|
|
4536
|
|
widocznie rad był i uszczęśliwiony z przybycia małego kościa
|
|
4537
|
|
o cóż wam tedy chodzi
|
|
4538
|
|
to było dobrze zagrane
|
|
4539
|
|
przyrzekłem mu kiedy pisał po raz pierwszy że go śle dzić nie będę
|
|
4540
|
|
jest godzina dziesiąta czterdzieści pięć
|
|
4541
|
|
czy to pani nie nasuwa jakiegoś przypuszczenia
|
|
4542
|
|
gdyby ta książka była rzadko spotykaną byłby mi ją przysła
|
|
4543
|
|
będzie bali tro w szkole
|
|
4544
|
|
jedź do stolica po stolskiej stego powodu
|
|
4545
|
|
doba ma dwadzieścia cztere godziny
|
|
4546
|
|
był to janek
|
|
4547
|
|
z wozu meblowego wyjęto włośnie para mebli i ustawiono nachodniku
|
|
4548
|
|
zdawało mi się
|
|
4549
|
|
nie płacz nie płacz proszę
|
|
4550
|
|
ale nie będziemy jechali z powrotem na wielbłądach
|
|
4551
|
|
jo naszem jest wszystko co przynosi nieszczęście
|
|
4552
|
|
należy do nas zawołał echem ze wszech stron
|
|
4553
|
|
zapach unosił się z ziemi
|
|
4554
|
|
było to pierwsze nasze spotkanie
|
|
4555
|
|
ja z pewnością nigdy nie będę panną młodą
|
|
4556
|
|
z dna lejka wyskakuje trochę piasku
|
|
4557
|
|
ostatni zeszedł ze schodów człek młody średniego wzrostu silnie zbudowany
|
|
4558
|
|
o mamy szal zawołała
|
|
4559
|
|
rączyca załamując gwałtownie krzyczała
|
|
4560
|
|
nie moim dzięki bogu
|
|
4561
|
|
jest godzina dwudziesta dwadzieścia
|
|
4562
|
|
jakież to wzruszające widowisko
|
|
4563
|
|
miał dziwne oczy
|
|
4564
|
|
a ty i mea i kali
|
|
4565
|
|
w tej samej chwili przyjechał wuzek
|
|
4566
|
|
potem telefonował na wszystkie strony świata i nikogo nie zastał
|
|
4567
|
|
albo się mylę albo trafiłeś wsedno
|
|
4568
|
|
mama coś mówi a on nic tylko aa i płacze
|
|
4569
|
|
kali mieć bambuz odpowiedział młody murzyn
|
|
4570
|
|
przyszła jej na myśl przyjaciółka lat dziecięcych
|
|
4571
|
|
młodemu królowi trafiły widocznie do przekonania słowa stasia
|
|
4572
|
|
że się błyszczały jak wielka czerwona kiełbasa
|
|
4573
|
|
ortografia kaligrafia i inna dezgrafia
|
|
4574
|
|
nadajemy naszem sierotom nazwisko w porządku abecadłowym
|
|
4575
|
|
i to było jedyne z danie które należało powiedzieć było niezamienne
|
|
4576
|
|
polska to kraj w europie
|
|
4577
|
|
niezadowolenie zmieniło jedynie charakter wyzwoliła się na stroju zniechęcenia
|
|
4578
|
|
tego wieczora a raczej tej nocy słoń był jakoś dziwnie niespokojny i ciągle ryczał
|
|
4579
|
|
ręce pod pupkę włożył i mocno je złączył
|
|
4580
|
|
może raczysz mi powiedzieć w czym się omyliłam
|
|
4581
|
|
psia morta się nazywają
|
|
4582
|
|
nie potrzebuje twojej stalówki
|
|
4583
|
|
słyszałam że ma być śliczne
|
|
4584
|
|
ale lwy najwidoczniej nie dostrzegły go wcale
|
|
4585
|
|
nie lubiłaś jej bo była dla ciebie zbyt inteligentna
|
|
4586
|
|
i tuląc się do męża cichutko zasnęła
|
|
4587
|
|
określenia takiego korespondencja urzędowa nie uznaje
|
|
4588
|
|
zamierzał jednak tylko zanim przekreślono jego plan przesłać mi w tej kopercie klucz
|
|
4589
|
|
w lesie spoczniemy
|
|
4590
|
|
a bębny po wyrzucaj na środek bomy ażeby wszyscy wahimowie zobaczyli i zrozumieli
|
|
4591
|
|
gdy tylko otwierała drzwi wszystko wpadło we mnie
|
|
4592
|
|
i każda młoda pasuje go chorda
|
|
4593
|
|
widzi swoje sam jakimś stołem wybucha płaczem
|
|
4594
|
|
jasieńka tak się bała śmiej się do rozpuku
|
|
4595
|
|
uważa pora zaczyna myśleć
|
|
4596
|
|
zak nie lubi taką się ostatnie słowa
|
|
4597
|
|
u co pomówić stabo widzisz jak i z niego siła krzyczał jan
|
|
4598
|
|
podeszła do szafy
|
|
4599
|
|
i mnie ziepnął jak na złość
|
|
4600
|
|
rewolwer nosił zawsze w kieszeni
|
|
4601
|
|
czarna dziura ciemna materia dylatacja czasu zakrzywienie czasoprzestrzeni
|
|
4602
|
|
słucha mnie ślepo
|
|
4603
|
|
to nie był prawdziwy komunizm
|
|
4604
|
|
do tego czarnego sługi miały dzieci szczerą sympatię
|
|
4605
|
|
na poddaszu jednak było nad wyraz smutno
|
|
4606
|
|
przeszła więc przez chodnik i stanęła na stopniu wiodącym do sklepu
|
|
4607
|
|
cały niepokój
|
|
4608
|
|
złościło ją zwłaszcza to że słyszy je od własnego męża
|
|
4609
|
|
i przemrożywszy oczy jął czytać
|
|
4610
|
|
jeszcze nas nie uczyli
|
|
4611
|
|
bo nie było podówczas pośród wszystkich ludzi
|
|
4612
|
|
nie boisz się pana prawda
|
|
4613
|
|
produkuję współczesne zdania masowo
|
|
4614
|
|
podniosła urnę brązową stojącą na ziemi uderzyła się nią w czoło
|
|
4615
|
|
a kiedy nas dogonią spytała po francusku be idrys nie mógł ich zrozumieć
|
|
4616
|
|
zestania piwniczego były proste jasne i robiły wrażenie szczerych
|
|
4617
|
|
kto wie czy nie przyjemniejsze niż pęcznie nie brzuszko ze śmiechu
|
|
4618
|
|
ale nie było odpowiedzi
|
|
4619
|
|
to przyniosłoby nieszczęście żywym
|
|
4620
|
|
rewizja robót przykonała była skawą pilną i starsi panowie nie mogły stryć czasu
|
|
4621
|
|
wrodzony mu akcent dźwięczał jak kij na szynach
|
|
4622
|
|
sam ją tak przezwał wdzięczności serca
|
|
4623
|
|
przez wiele miesięcy nie pamiętałem nawet że on pozostawił córkę
|
|
4624
|
|
ale chłopiec widocznie nie posłyszał bo przestał płakać i poszli
|
|
4625
|
|
lewica prawica średnica
|
|
4626
|
|
przyniesie śmierć szepnął młody murzyn
|
|
4627
|
|
odtąd nie było równie oddanych sobie przyjaciół jak tych dwoje
|
|
4628
|
|
adam mickiewicz autor dziadów
|
|
4629
|
|
prosił abym powróciła do swojego pokoju
|
|
4630
|
|
płomień wstydu oblał mu czoło
|
|
4631
|
|
tak mi słabo
|
|
4632
|
|
przekonałem się teraz że jestem silniejszy od niego
|
|
4633
|
|
objechała pół świata ale to jej nie wystarcza
|
|
4634
|
|
murzynek bambo zafryki
|
|
4635
|
|
zostaję tylko ja jestem rzeczywistością
|
|
4636
|
|
jest godzina dwudziesta pierwsza dwadzieścia
|
|
4637
|
|
bzik minął
|
|
4638
|
|
próźnierstwo na bliskim wschodzie obraza uczuć religijnych w polsce
|
|
4639
|
|
to też młodsze dziewczynki uwielbiały sarę
|
|
4640
|
|
tak proste zagadnienia są zabawką dla inteligentnego umysłu i nie nużą go
|
|
4641
|
|
łzy potoczyły się szybciej po jego drgającej twarzy
|
|
4642
|
|
nie było słychać plusku ni szum
|
|
4643
|
|
jest to widocznie książka wydana w jakiejś określonej formie
|
|
4644
|
|
lub też konno na chuju na boku naraka
|
|
4645
|
|
zresztą opowiadania jego i żony świadczyły jasno że część życia spędził w ameryce
|
|
4646
|
|
ależ to tyś się zmieniła zawołała
|
|
4647
|
|
zwłaszcza o osobny pokój
|
|
4648
|
|
nikogo nie ma w pobliżu oznajmiła
|
|
4649
|
|
nawet gdybyś wyjechała niewiele poniesie u szczerpku
|
|
4650
|
|
otarł rękawem zimny pot z czoła
|
|
4651
|
|
dziewczynka zaraz się usłuchała i usiadła na ławce
|
|
4652
|
|
ale cóż z szlachetna istoto chcesz zrobić z tym szkieletem
|
|
4653
|
|
więc naprawdę ania przyszła wczoraj do mnie
|
|
4654
|
|
inspektor spoglądał osłupiały ze zdziwienia to na jednego to na drugiego z nas
|
|
4655
|
|
las bo ja córki nie mam przygnał konrad trac niecierpliwość
|
|
4656
|
|
jest godzina czwarta dwadzieścia
|
|
4657
|
|
poniważ sety policjetnika to szkoły wyższe
|
|
4658
|
|
wiesz ze sto życiu nie ma żadnych posać ani misji
|
|
4659
|
|
jak radośnie się zadziwi
|
|
4660
|
|
świadczy ona że to człowiek bogaty
|
|
4661
|
|
żona seweryna juzyfa na z berga
|
|
4662
|
|
ale czy nie słyszał pan ko panie krubel
|
|
4663
|
|
tak już on zawsze wrażliwy
|
|
4664
|
|
czy um jusz dobrze po niemiecku moja matka jest w jedenką
|
|
4665
|
|
czułabym się wobec ciebie jak żebraczka
|
|
4666
|
|
trzeba na wykł do tego
|
|
4667
|
|
od zanzi barytu wy uczył się rozpowszechnionego wielce w całej afrycyjęzyka ki sła hili
|
|
4668
|
|
ciebie nie obchodzi nic na świecie
|
|
4669
|
|
wierzę własnym oczom
|
|
4670
|
|
nie kazał robić światła
|
|
4671
|
|
nie nie panie dziedzicu buzek nie wyjeżdżał wcale poszli piechotą
|
|
4672
|
|
początek to z naszy scena koło prat była słabsza
|
|
4673
|
|
socjopata nie potrafi żyć w społeczeństwie
|
|
4674
|
|
i od razu przypomniała sobie radę staruszka
|
|
4675
|
|
na i na tę myśl zadygotały pod nim nogi
|
|
4676
|
|
jak nie to nie
|
|
4677
|
|
ukłoniłem się sztywno co wskazywało jak sądzę jakiego nabrałem o nich przekonania
|
|
4678
|
|
lecz bandy arabskie zapuszczały się coraz dalej
|
|
4679
|
|
miasta wojewoskiego powiatru lub gminy
|
|
4680
|
|
ciągle tylko brzęczy i buczy lub kwili i sklami
|
|
4681
|
|
ostrzegali nu bara paszę by mu nie ufał
|
|
4682
|
|
siostro nie pytaj
|
|
4683
|
|
te rudą widziałam
|
|
4684
|
|
ślad bierznika na grzbiecie
|
|
4685
|
|
ja bym ci pomogła w odrabianiu lekcji
|
|
4686
|
|
ziarnko piasku malutkie ale i głowa mrówki nie większa
|
|
4687
|
|
patrzy jest ćwiczenie w ze życie
|
|
4688
|
|
tymczasem słońce zaszło i noc pokryła okolicę
|
|
4689
|
|
wadzisz do szkoły
|
|
4690
|
|
pierwsze trysowane konie
|
|
4691
|
|
jestem przekonany że wkrótce za rzę przyjaźń
|
|
4692
|
|
jest godzina dziesiąta piętnaście
|
|
4693
|
|
próbował nawet trzaskać zbada ale jakoś mu nie szło
|
|
4694
|
|
nie znaczy to również że kochał mnie ewę
|
|
4695
|
|
widziałem jak stanac na tem krześle i przybijał wielki obraz ponad nim
|
|
4696
|
|
miał wszelako trochę nadziei że zmyślny pies znajdzie bezpieczny przytułek wśród skał
|
|
4697
|
|
liście to boli poruszały się na gałęziach z szalescem jedwabił
|
|
4698
|
|
co mój drogi
|
|
4699
|
|
mając tak zukre polacy nadzwyczajną zdolność do języków poznał wiele na rzeczy
|
|
4700
|
|
zaczekaj na pan troszkę
|
|
4701
|
|
i w drodze do leśniczówki cichu co się przemknąłeś
|
|
4702
|
|
kodeks jego uznaje tylko jedną karę
|
|
4703
|
|
zupełnie słusznie jakubie
|
|
4704
|
|
może nie znany jest ich progiem
|
|
4705
|
|
ustępstwa negocjacji i pertraktacje w celu osiągnięcia konsensusów
|
|
4706
|
|
jest godzina szósta czterdzieści
|
|
4707
|
|
opowiedz mi teraz wszystko
|
|
4708
|
|
widziałem jak domy uderzyły o most zanim roznieciły się ognie
|
|
4709
|
|
może się du ziemne to takie większy jezioro
|
|
4710
|
|
o mało nie upadł i był zły
|
|
4711
|
|
gdzież jest dom mego teścia
|
|
4712
|
|
wziąwszy ją za rękę by się przekonać szy nie ma gadączki zapytał
|
|
4713
|
|
przecie spokojniejsze od chłopców i więcej staranne
|
|
4714
|
|
ach na boga
|
|
4715
|
|
na to staś przesuwał usta do jej ucha i wyrzekł szewcząc
|
|
4716
|
|
brak kosztów licencyjnych firm trzecich
|
|
4717
|
|
nie zabraknie nie zabraknie
|
|
4718
|
|
wiem że nie tylko rzucie jest dobrą ale także śmierć
|
|
4719
|
|
następnie chciał dodać medinet leżało bliżej od kraju w zajętych przez powstanie
|
|
4720
|
|
mówiła się że masz okropny pokój
|
|
4721
|
|
odtąd jej serce przylgnęło do niego jeszcze mocniej niż potrzebna
|
|
4722
|
|
on jest liderem fizycznym
|
|
4723
|
|
och liza jest bardzo dzielno dzieczyną
|
|
4724
|
|
nie znam lepszego sposobu na rodpoczęcie dnia jak czarna smolista i słodka kawa
|
|
4725
|
|
liza chwyciła go i wzięła na rękę
|
|
4726
|
|
jest godzina dwudziesta pierwsza zero zero
|
|
4727
|
|
sowa śmieszna dziewczynka
|
|
4728
|
|
co robili dlaszego natychmiast wezłaje służby
|
|
4729
|
|
o to są talerzy objaśniła
|
|
4730
|
|
ale popatrz pan
|
|
4731
|
|
czuła iż pozwoliła sobie na czyn karygodny
|
|
4732
|
|
najsilniejszy śradek wybuchowy w literaturze
|
|
4733
|
|
a jego miłość rycerz konrad ostanie tu spytał jeden z ludzi
|
|
4734
|
|
cicho wszędzie głucho wszędzie nudno będzie
|
|
4735
|
|
cóż stanie się z dziewczyną jeśli ja ją teraz opuszczę
|
|
4736
|
|
trzeba sobie to wyobrazić odpowiedziała sara
|
|
4737
|
|
z powrotem droge wstąpiłem dodaje by się dowiedzieć zasłychać
|
|
4738
|
|
jest godzina dwunasta piętnaście
|
|
4739
|
|
za tę łaskę szedlaładzidom i opieki rodzinne
|
|
4740
|
|
cienkie nóżki grzęzły w piachu ledwo je mógł wyciągnąć
|
|
4741
|
|
o takie okrągła okienko
|
|
4742
|
|
jest godzina dwudziesta druga dwadzieścia
|
|
4743
|
|
i tak był dumny z siebie że staś zaledwie zdołał go skłonić
|
|
4744
|
|
widać że na niby się broni
|
|
4745
|
|
tak ale rachunki to najważniejsze
|
|
4746
|
|
jest godzina siedemnasta czterdzieści pięć
|
|
4747
|
|
sama zapytam męża i pewne jestem
|
|
4748
|
|
i wyszła
|
|
4749
|
|
jeśli jednoręki trafem kulawca z oczu stracił szukał go zawsze na prawo
|
|
4750
|
|
dzień dobry czy zostałem jolkę
|
|
4751
|
|
była to mała teczka zawierająca papier koperty piura i atrament
|
|
4752
|
|
hm to szczególne
|
|
4753
|
|
nie wie biedak co jeszczego czeka
|
|
4754
|
|
rygor jaki zaprowadził jest straszliwy
|
|
4755
|
|
aleś ty wyczerpał to miłosierdzie boże do dna
|
|
4756
|
|
prąd obrazów przechodzący przez nią i porywający jak pociąg w marzeniach dziecictwa
|
|
4757
|
|
a nóż mię chwycą
|
|
4758
|
|
doktorze spytałam czy pan potem będzie badał puls kobietą
|
|
4759
|
|
na chuja spoglądała z ciekawością wielką
|
|
4760
|
|
i nie chcę musieć
|
|
4761
|
|
nie nie bez sądu nawet ludzie nie dają zbrodnia katum
|
|
4762
|
|
byli i tac
|
|
4763
|
|
kłam ją oboje gdyż tak się umówi
|
|
4764
|
|
wynosi się na coś niedobrego
|
|
4765
|
|
cefka rezystor opornik tranzystor kondensatorów układach elektronicznych
|
|
4766
|
|
nie koniec na tym
|
|
4767
|
|
holmes machnął ręką nie odpowiadając na pytanie
|
|
4768
|
|
śmietniki dużo kotów przemknął szczur
|
|
4769
|
|
księżniczka siedziała na białej skale i przyglądała się nim
|
|
4770
|
|
a ewa by to zrobiła z przyjemnością
|
|
4771
|
|
stasia porwała złość
|
|
4772
|
|
gnębił i dręczył poddanych
|
|
4773
|
|
będzie się musiał w to wdać ktoś z londynu
|
|
4774
|
|
dokąd idziesz zapytała go szwagierka
|
|
4775
|
|
zdumie sheitidi muzian i zwiciani zdębiał
|
|
4776
|
|
więc już nigdy nie sobaciś swych kolezannyk
|
|
4777
|
|
zona emilku pomóz iść dzienainniej od dwunastej spać
|
|
4778
|
|
antoś jakże to je stało
|
|
4779
|
|
a co to byli za ludzie ci czterej panowie
|
|
4780
|
|
pani tymczasem prześpi się trochę
|
|
4781
|
|
i trochę betelu
|
|
4782
|
|
tirami suokon trabigas
|
|
4783
|
|
nim zdobył się na odpowiedź łodzie przybiły do brzegu
|
|
4784
|
|
o czym że to pan duma
|
|
4785
|
|
ah chciałbym tych wszystkich łotrów
|
|
4786
|
|
ile kosztuje kielogram szynki z kurczaka
|
|
4787
|
|
jakie mamy dalsze wskazówki co do rodzaju tej wielkiej książki
|
|
4788
|
|
obawiam się jednak że chodzi o jakieś przestępstwo
|
|
4789
|
|
zarządu w carski słynęło szpiegostwo policyjne jako najbardziej udoskonalone i wyrafinowane
|
|
4790
|
|
wszak pan nie jest nawet naszym przyjacielem
|
|
4791
|
|
czy jest rzeczą absolutnie konieczną aby powiadomił o niej detektywów
|
|
4792
|
|
nikt nie może stanąć między nami
|
|
4793
|
|
opowiedziałem mu w krótkości swoje przygody i kończyłem właśnie gdy stanęliśmy u celu
|
|
4794
|
|
kolejnictwo sowieckie skutkiem brakło należyte organizacji przychodzi stopniowo do upadku
|
|
4795
|
|
bok cięto jest znaczny i prawie cały ich ciężar przerzucono na robotników
|
|
4796
|
|
pytanie padło tak nagle że dobrze iż odpowiedź była z góry przygotowaną
|
|
4797
|
|
ludzie rozzuchwalili się w tych stronach
|
|
4798
|
|
jestem bardzo zajęty
|
|
4799
|
|
wszyscy albo nikt
|
|
4800
|
|
żalby terroru wy okręgu węglowym i żelaznym
|
|
4801
|
|
zazdrośnią siebie wzajemnie jak dwie głośne piękności
|
|
4802
|
|
musi pan nas odwiedzić
|
|
4803
|
|
zaledwie zdążyłem skończyć te przygotowania przed farmer z córką ubraną gotową do drogi
|
|
4804
|
|
słyszeliśmy jak służąca przeszła przez sień i odsunęła rygiel
|
|
4805
|
|
grobowa cisza panowała dokoła
|
|
4806
|
|
nie wątpię że panowie pojmą całą doniosłość mojego odkrycia
|
|
4807
|
|
wyznaję że nie widzę sposobu powiązania tych wszystkich faktów
|
|
4808
|
|
sądzę że nie przyjechał na przyjemność
|
|
4809
|
|
potem jest za nim zamkną
|
|
4810
|
|
ale nie sądzę aby go znał
|
|
4811
|
|
sądziłem że były to plotki gezecierskie i że uda mi się to udowodnić
|
|
4812
|
|
dotychczas wiodło mu się wszystko co tylko zamierzył
|
|
4813
|
|
spędziłem cały wieczór wczorajsze na bezowocnych poszukiwanie
|
|
4814
|
|
może pan zaczekać przy piecu w frontowym pokoju dopóki ojciec nie przyjdzie
|
|
4815
|
|
minęły dwa miesiące sprawa powoli zatarła się w samej pamięci
|
|
4816
|
|
co uczyniwszy uczuł ulgę i ze swobodniejszym umysłem wracał do domu
|
|
4817
|
|
zapisał się jako przybywający z londynu ale adresu nie podał
|
|
4818
|
|
w końcu holmes powąchał usta zmarłego i obejrzał podeszwę jego butuw
|
|
4819
|
|
przewodniczący jednego związku jest zawsze przewodniczącym drugiego
|
|
4820
|
|
widocznie była to jakaś poważna robota która wymagała większej liczby uczestników
|
|
4821
|
|
gdybym był równie obliczalnym jak chronometr dreszczu tego nie byłoby jednak
|
|
4822
|
|
ale ponura twarz jego świadczyła że słowa przeciwnika nie odniosły skutku
|
|
4823
|
|
spojrzyj na dolinę
|
|
4824
|
|
to czwarda sztuka
|
|
4825
|
|
to bezinteresowne wyznanie nieprawdaż
|
|
4826
|
|
niechaj wybierze jednego z nich
|
|
4827
|
|
nie wypuścił jej ale w pewnym momencie zniżył kolbę
|
|
4828
|
|
czy pan tam był
|
|
4829
|
|
po powrocie przywitany ras serdecznie
|
|
4830
|
|
czy oprócz liter nic więcej pan nie zauważył na obwódce
|
|
4831
|
|
zginął w gorącej walce
|
|
4832
|
|
powiedziawszy to dola zniknęła
|
|
4833
|
|
doktor przybyły znalazł i choroby wątroby i różne inne naruszenia organizmu
|
|
4834
|
|
utwory te staną się kamieniem węgielnym dla naszej nauki
|
|
4835
|
|
szewca ani słychu
|
|
4836
|
|
nie ulega wątpliwości że przedmioty znalezione w kredensie należą do tej epoki
|
|
4837
|
|
żądza słaby i panowania pożerała go całego
|
|
4838
|
|
za chwilę usłyszeliśmy jak otwierały się drzwi
|
|
4839
|
|
szczęściem niedługo pewnie tęsknić za nim będę
|
|
4840
|
|
podniósł ciało do góry wrócił do trumny i na krełbiekie
|
|
4841
|
|
radził sobie zuchwale bardzo
|
|
4842
|
|
mimo to jednak nie czuła się szczęśliwą
|
|
4843
|
|
mizerny był żółty i policzki miał wpadłe
|
|
4844
|
|
staszek chwila jeszcze popytał o to i o
|
|
4845
|
|
zmordowany zbity z trudem wyzwrobolił się nieborak z przyjacielskich uścisków gwiedzia
|
|
4846
|
|
udałem się przypatkiem do urzędu telegraficznego i spojrzałem że właśnie stamtąd wychodzi
|
|
4847
|
|
założyłbym się o tysiąc przeciw jednemu że temu by nie podobał
|
|
4848
|
|
tu odpowiedziała jej całe swe nieszczęście
|
|
4849
|
|
zrobił pasterz tak jak mu powiedziała
|
|
4850
|
|
sądził że przyjętym zostanie bez ceremonii jako wtajemniczony już kikago
|
|
4851
|
|
straszny czarny mężczyzna podszedł do kobiety i zaczął związywać mi ręce
|
|
4852
|
|
umjęła bo za rękę zmusiła usiąść
|
|
4853
|
|
zbudziłem go i powiedziałem mu że nadeszła godzina zemsty za jego dawne zbrodnie
|
|
4854
|
|
musisz przyjąć zapewni że słyszę wszystko
|
|
4855
|
|
spojrzał na strażniku z miną warczącego psa
|
|
4856
|
|
gromki okrzyki powitały ten wspaniały pochód radość tłumu przeszła granice
|
|
4857
|
|
tego rodzaju doświadczenia znane są ludzią prostym
|
|
4858
|
|
nikt nie może widzieć co mu grozi ze strony tego człowieka
|
|
4859
|
|
jak dziś rankiem tam weszły to dotychczasych nie widać
|
|
4860
|
|
rozpoczęły wesołej gradszki i śpiewy
|
|
4861
|
|
po czych zło wróżb nych słowach zapadło milczenie twarza posmutniały i wymieniano niespokojne spojrzenie
|
|
4862
|
|
opor i onin
|
|
4863
|
|
jakiekolwiek były jego zapatrowane na zasoby mormońskie na tym jedynym punkcie pozostał nieugięty
|
|
4864
|
|
jedyny on mógłby nas wydać
|
|
4865
|
|
to nuwlames w artur wziął kapelusz i wyszedł
|
|
4866
|
|
aż pewnego razu straszna burza rozszalała się na morzu
|
|
4867
|
|
lecz to nic nie pomagało
|
|
4868
|
|
no teraz kochana żona dowiedziałem się co to jest strach
|
|
4869
|
|
tymczasem wzburzenie wśród ludu rosło
|
|
4870
|
|
przed świtem wszakże bili na nogach i ruszyli dalszą drogę
|
|
4871
|
|
wszyscy mają jakieś kłopoty i żądają pomocy wskazówek
|
|
4872
|
|
tymczasem stała się rzecz niepojęta zupełnie nie zrozumiała dla nikogo
|
|
4873
|
|
przyszedł i z outes
|
|
4874
|
|
coście znaleźli w jego kieszeniach
|
|
4875
|
|
potem przeglądnął goniec codzienny
|
|
4876
|
|
powrócił do swej nędznej izby mając plan zemsty gotowy
|
|
4877
|
|
ona pierwsza przerwała milczenie
|
|
4878
|
|
w pokoju rozległ się odgłos silnego uderzenia
|
|
4879
|
|
miał czarne włosy i był wysmukły z niewielką czarną brodą
|
|
4880
|
|
powoli lecz zwinnie manewował koło studenta i przyciągał go niepostrzeżenie do swego rogu
|
|
4881
|
|
poczuł w sobie nagle jakąś ulgę
|
|
4882
|
|
ręczę że kapitan gorąco pragnąłby teraz być już w bezpiecznym porcie
|
|
4883
|
|
ostatnie lata upłynęły na troskach i ciężkiej pracy musiał więc sport zupełnie zarzucić
|
|
4884
|
|
wszystko cokolwiek ma związek z boksem to zawsze znajduje we mnie najzagorzalszego obrońcę
|
|
4885
|
|
życiowy zaklety zajmował całą kolumnę pośrodku zaś była zamieszczona jego podobizna
|
|
4886
|
|
mimo to jednak był on w wielu razach niebezpiecznym przeciwnikiem
|
|
4887
|
|
między sobą nigdy się nie kłócili
|
|
4888
|
|
czy zgadzasz się się na nie
|
|
4889
|
|
wówczas mistrz przystanął skrzywił usta i pokręcił głową
|
|
4890
|
|
są najrozmaitsze jo nasze
|
|
4891
|
|
dążył więc do nich na nic nie zważając
|
|
4892
|
|
masz ci los
|
|
4893
|
|
inspektor spojrzał zdziwiony i trochę skorszony
|
|
4894
|
|
kilka chwil siedzieliśmy w milczeniu ze zdumieniem przypatrując się oryginalnemu napisowi
|
|
4895
|
|
gorzej jednak zrobiło mu się po południu
|
|
4896
|
|
ano raz się uda wiele razy się nie udaje
|
|
4897
|
|
władca czarnego zamku
|
|
4898
|
|
okazało się że padł jeden koń i kilkunastu bagazin zostało w drodze
|
|
4899
|
|
umyślne postarzanie w segmencie smartfonów
|
|
4900
|
|
nieduża dziewuszka wyrywała się swojej mamię
|
|
4901
|
|
one falują za tkami w sposób może interesujący ale ja ziewam
|
|
4902
|
|
odsłaniając cycuszki pempuszek i pice
|
|
4903
|
|
była już późna noc kiedy holmes wrócił z swojej samotnej wycieczki
|
|
4904
|
|
dlaczego nie zapalisz lampy tylko siedzisz przy świecy bo tak było na wsi
|
|
4905
|
|
mów skoro chcesz
|
|
4906
|
|
funkcjonalność automatycznego odwoływania rezerwacji dla sal konferencyjnych
|
|
4907
|
|
to się zgadza
|
|
4908
|
|
następnie tłum przerzedził się i procesja wraz z dragonami ruszyła na ostatku
|
|
4909
|
|
szeregi bardzo starych drzew w dziwnych figurach otoczały go dookoła
|
|
4910
|
|
teraz ten chłopak wpadnie w złość
|
|
4911
|
|
co mnie to obchodzi upierała się żona
|
|
4912
|
|
tadeusz rad jej więcej rozkoszy użyczyć
|
|
4913
|
|
przyczyna niezwykłego wypadku z czterema psami znalezionymi w lesie dotychczas niewyjaśniona
|
|
4914
|
|
bierze więcej niż pierwszy minister
|
|
4915
|
|
powiedz pan czy w takim wypadku mogę liczyć na pańską pomoc
|
|
4916
|
|
tą trwogą można było wytłumaczyć jego zdenerwowanie i kłamstwa
|
|
4917
|
|
za chwilę ktoś zbiegał po schodach i pędził prosto do mojej celi
|
|
4918
|
|
postać jego chociaż nie zupełnie wyraźnie odbiła się w wodzie
|
|
4919
|
|
umieściłem wczoraj te amebę pod mikroskopem którego szkiełka zalepiłem hermetycznie
|
|
4920
|
|
każdy promień przypuszczony przez plizmatrozkładać na te same kolory
|
|
4921
|
|
widocznie doktór dopiero powrócił bo jeszcze stał powóz
|
|
4922
|
|
hartman tymczasem wszedł do pokoju i w najgorszym humorze u szat na kanapie
|
|
4923
|
|
dlaczego chwycił się sukni owej kobiety
|
|
4924
|
|
tracąc głowę zawy wówczas na pomoc pospieszyło mu dwók przechodnich
|
|
4925
|
|
lepiej dla niego gdy już nie wróci do przytomności
|
|
4926
|
|
i to dzieckiem w powijakach
|
|
4927
|
|
przez tereny ówczesnych święto chłowic wiódł odwieczny szlag betonia do mikołowa
|
|
4928
|
|
królowała niby dumna władczyni wśród patrzonyh w każde skinienie poddanych
|
|
4929
|
|
jękliwość błądu niech cenie tak tak epenonają
|
|
4930
|
|
takie w głybuiodrażył ożeszukono dają i rozmowy o nie na przenosci tory komu
|
|
4931
|
|
wspomniałem o tem i twojemu ojcu
|
|
4932
|
|
czuje natężenie mózgu wysiłek nieznośny ostrzegający mnie że coś musi runąć
|
|
4933
|
|
i o to wszystko cośmy się mogli dowiedzieć bogatej przeszłości tego tajemniczego człowieka
|
|
4934
|
|
po raz pierwszy w życiu wojowniczy nasz towarzysz pozostał głuchy na zaczepkę
|
|
4935
|
|
wszystko w porządku
|
|
4936
|
|
to było o roczna ramie
|
|
4937
|
|
było w pól pierwszej
|
|
4938
|
|
człowiek ten musi być przerażony okropnie przerażony
|
|
4939
|
|
postawił ją reszcie na ziemi
|
|
4940
|
|
pochodzi z szyszaków przy ubić i pancyży
|
|
4941
|
|
widok oprotnyj przejadającej
|
|
4942
|
|
powiem pan co on zawiera
|
|
4943
|
|
straszne były te oczy
|
|
4944
|
|
groza położenia wytrzeźwiła go od razu
|
|
4945
|
|
stanowczo protestuję przeciwko takiemu nachodzeniu mojego domu
|
|
4946
|
|
nigdy jeszcze nie widziałem oczu tak pełnych życia intensywnego mocnego
|
|
4947
|
|
przynajmniej wiem teraz gdzie jestem
|
|
4948
|
|
cztery
|
|
4949
|
|
pięć
|
|
4950
|
|
tak
|
|
4951
|
|
zero
|
|
4952
|
|
dwa
|
|
4953
|
|
faer foks
|
|
4954
|
|
siedem
|
|
4955
|
|
silny
|
|
4956
|
|
leko
|
|
4957
|
|
osiem
|
|
4958
|
|
musiało więc być coś poza domem
|
|
4959
|
|
cesarz zabronił mi jednak myśleć
|
|
4960
|
|
nie nie tego ryzykować nie można
|
|
4961
|
|
otóż i ono
|
|
4962
|
|
wpadł w ich ręce i zginął straszną śmiercią
|
|
4963
|
|
zacząłem się zastanawiać jak się tu wydostać z beczki
|
|
4964
|
|
tak samo następnego tygodnia i za dwa tygodnie
|
|
4965
|
|
z tych wszystkich powodów spodziewałem się że oni przyjdą dziś w nocy
|
|
4966
|
|
po mojej misji nie było się już czego spodziewać zrobiłem co mogłem
|
|
4967
|
|
koniecznie to zobacz
|
|
4968
|
|
gdy się odwróciłem ujrzałem przed sobą wspomnianego już małego księdza
|
|
4969
|
|
na androidzie pójdzie
|
|
4970
|
|
przez ciebie szumie mi w uszach
|
|
4971
|
|
czekałem w mej kryjówce co się stanie
|
|
4972
|
|
mieliśmy rozmaite ostrzeżenia że na nie może być zrobiony zamach
|
|
4973
|
|
komputery to dla mnie czarne magie
|
|
4974
|
|
nie znaczy to wcale żeby cezarek był złym synem a jego matka niedołężną ciapą
|
|
4975
|
|
mówił że ma lat siedemnaście nie chwila osiemnaście i że jest sierotą
|
|
4976
|
|
właśnie sprzed dwóch miesięcy
|
|
4977
|
|
niby u boga a ciema w ręku efona
|
|
4978
|
|
mogło być około drugiej gdy na wolniejszym miejscu w lesie przystanęliśmy na chwilę
|
|
4979
|
|
włosy mi stanęły dębem na głowie
|
|
4980
|
|
pójdziemy do parku połuszamy sobie banki i będzie fajnie
|
|
4981
|
|
spadaj
|
|
4982
|
|
ciągnij pan dalej to nadzwyczaj interesujące opowiadanie
|
|
4983
|
|
nie oczekiwałbym odpowiedź dzisiaj
|
|
4984
|
|
ku memu zdumieniu tuż koło mnie stał jakiś człowiek
|
|
4985
|
|
chłopak przywiązał też konia i wszedł do domu
|
|
4986
|
|
szedłem po niej i ukryłem się wygodnie w sianie
|
|
4987
|
|
po upływie trzech godzin cegła zaczęła się poddawać
|
|
4988
|
|
nie zawiodło mi ogo
|
|
4989
|
|
poza równiną wznosił się łańcuch z gór z którego wystawał silnie jeden wierzchołek
|
|
4990
|
|
mordują waszego pułkownika
|
|
4991
|
|
jakże szybko pędziłem teraz bez ciężkiego płaszcza
|
|
4992
|
|
jednocześnie spostrzegłem iż zbliża się do nas szybko jakaś latarnie
|
|
4993
|
|
pozwoliłem sobie nareszcie za kaśleć lekko aby mu przypomnieć iż jestem
|
|
4994
|
|
mnie jednakowoż głupstwa te tyle obchodziły co samego cesarza
|
|
4995
|
|
w jednej chwili zbiegłem po drabinie i byłem przy drzwiach w stajni
|
|
4996
|
|
na rozsądnych i dzielnych ludziach wcale mi zbywa urwał nagle
|
|
4997
|
|
trzeba znowu do bić blioteki pojechać bo nim się materia ukończy
|
|
4998
|
|
aby obejść tych łotrów musieliśmy iść dokoła wzgórz i robić wielkie koła
|
|
4999
|
|
usta w termostat w dużym pokoju na maksimum
|
|
5000
|
|
cicho być nagrywą podkast
|
|
5001
|
|
mierzył przynajmniej sześć stóp
|
|
5002
|
|
miał na sobie ciemne uniform i jakiś kapelusz z białym piurkiem
|
|
5003
|
|
naturalnie przejrzałem natychmiast plan tego nędznego stworzenia
|
|
5004
|
|
pułkownikowi towarzyszył jakiś kulas w czarnym ubiorze w białym krawacie i białych mankietach
|
|
5005
|
|
słowa jego wprawiły mnie wdrżenia
|
|
5006
|
|
i dwie armaty stanęły twarz w twarz w straszliwej niczem niezmąconej trziszy
|
|
5007
|
|
po prostu bałagam jeszcze sieci pajęcze i brakuje
|
|
5008
|
|
zastanawiałem się na to rozsądną odpowiedzią
|
|
5009
|
|
tak jest gra jego była warta stawki
|
|
5010
|
|
kto tu wołało pomoc
|
|
5011
|
|
dlatego rozkazałem ci abyś nie brał ze sobą pistoletów
|
|
5012
|
|
ryczeli wszyscy ze śmiechu
|
|
5013
|
|
teraz chodź odprowadź mnie do zamku
|
|
5014
|
|
dość tego życia na koszt ludu
|
|
5015
|
|
z czasem stał się pertynencki drwiący uszczypliwy kutliwy i napastliwy
|
|
5016
|
|
nie mam jeszcze drona
|
|
5017
|
|
wszystko było dokładnie obmyślone
|
|
5018
|
|
bo widzisz to się bez spacji wpisuje
|
|
5019
|
|
niektórzy z was są tacy nudni aż spać mi się chce
|
|
5020
|
|
z czego te taka dumna h
|
|
5021
|
|
czy straci przytomność umysłu
|
|
5022
|
|
to jej jednak nie uratowało
|
|
5023
|
|
a zaglądnij może na alegro pewnie coś się znajdzie
|
|
5024
|
|
po pierwsze nie mogłem zrozumieć co te łotry zamierzają
|
|
5025
|
|
coś tam mamroczy od godziny nie mogę się skoncentrować
|
|
5026
|
|
testament ściśle to określa
|
|
5027
|
|
słyszałem tylko jak strzelec składał mi życzenia
|
|
5028
|
|
to wpadałem w jakąś dziurę to znowu w krzaki i ciernie
|
|
5029
|
|
każdy obierze po pięć garstek no i będzie zbani
|
|
5030
|
|
a wy co tak stoicie
|
|
5031
|
|
nareszcie nadeszła godzina wyruszenia w drogę
|
|
5032
|
|
z tego com słyszał to wspaniała praca i mało do roboty
|
|
5033
|
|
spodziewam się że w przeciągu godziny sprawa się skończy
|
|
5034
|
|
karte graficzne są strasznie drogie
|
|
5035
|
|
dalej nie mogłem już wymówić ani słowa
|
|
5036
|
|
twarz jego nagle spoważniała
|
|
5037
|
|
pochwyciłem więc pana na miejscu sam o ministracik zaufania bandy
|
|
5038
|
|
metro było budowane odkrywkowo
|
|
5039
|
|
u stóp tych wzgórz rozścielał się las
|
|
5040
|
|
glob troter nie musi objechać całego świata
|
|
5041
|
|
czas na przemoc
|
|
5042
|
|
czy chcesz go podpalić
|
|
5043
|
|
nie zdarza mi się ich nosić pod prysznicem
|
|
5044
|
|
o tem jednak nie było mowy
|
|
5045
|
|
kiedy będzie pan mógł objąć swoje nowe obowiązki
|
|
5046
|
|
widzę tu przynajmniej coś podobnego w zapiskach które sobie poczyniliśmy
|
|
5047
|
|
służbę pełniliśmy na zmianę dzień po dniu
|
|
5048
|
|
było to przecież podczas zabójczej pogody gdy musieliśmy uciekać przed nilsonem
|
|
5049
|
|
teraz wiedziałem czemu mu dojadę
|
|
5050
|
|
oto było to czego mi było potrzeba
|
|
5051
|
|
wyj mój bilet widzę kanara
|
|
5052
|
|
zapoznali się i odtąd szli razem
|
|
5053
|
|
udzielone mi były uświadomienia najrzadszego ludzaj
|
|
5054
|
|
a ja tylko chcę spytać o któlej wracasz ze robuty
|
|
5055
|
|
po prostu znalazłem siebie tak się wszystko zjednoczyło we mnie pod naciskiem woli nasłuchiwania
|
|
5056
|
|
tylko uczucie osobliwego lodowatego szkieletu we mnie trwało dalej
|
|
5057
|
|
co on mógł tam zobaczyć
|
|
5058
|
|
cios byłby zbyt nagły
|
|
5059
|
|
i karka wciąga w siebie swoje dźwięki
|
|
5060
|
|
ból uczułem obłędny
|
|
5061
|
|
z trzech domów można się dostać niepostrzeżenie do pracowni
|
|
5062
|
|
drogi i szanowny mistrzu pernat
|
|
5063
|
|
albo może pan w to nie wierzę
|
|
5064
|
|
mówi się że poznają cy są pozerni
|
|
5065
|
|
trzy dni cztery dni
|
|
5066
|
|
rzekłbyś że sędzię nieba ród niego uderzył
|
|
5067
|
|
córka jego miała mnie zawiadomić natychmiast gdy ojciec powrócił z żydowskiego ratusza
|
|
5068
|
|
a niech cię szlak trafi i krew nagła zaleje
|
|
5069
|
|
tym razem było to złudzenie
|
|
5070
|
|
ewidentnie zabrakło im chęci
|
|
5071
|
|
dwa zasmolone czarne biurka z wysoką nametr nasadą stały naprzeciw siebie
|
|
5072
|
|
jutro jedziemy na wycieczkę do safarii
|
|
5073
|
|
na ten krok był jeszcze dosyć czasu gdy zawiodom wszystkie inne środki
|
|
5074
|
|
czy on wiedział co się teraz stało
|
|
5075
|
|
powietrze które wdychałem rozrzedziło się cieło jak eter
|
|
5076
|
|
a idźże idźże
|
|
5077
|
|
wyobrażałem też sobie że każdej chwili drzwi się muszą tworzyć i nieznajomy wejdzie
|
|
5078
|
|
po prostu nie mogłem
|
|
5079
|
|
w piętnastym roku życia urodziła dziecko i odtąd już się nie pokazała
|
|
5080
|
|
wieczny bezmyślny huk bilardowych kul
|
|
5081
|
|
bez ruchu podawałało mi to stworzenie jej dłoni
|
|
5082
|
|
barwa włosów biała
|
|
5083
|
|
czego pan tutaj szuka chciałem krzyczeć lecz człowiek ten uprzedził mnie pernat
|
|
5084
|
|
przy drzwi były zamknięte
|
|
5085
|
|
nie mogłem tego dłużej wytrzymać
|
|
5086
|
|
panie pernat obejrzałem się dokoła do góry nikogo
|
|
5087
|
|
przerzuciłem karty tak to był on
|
|
5088
|
|
czy pani ma choćby najmniejsze zaufanie do mnie
|
|
5089
|
|
nie znam nawet nazwiska mego ojca
|
|
5090
|
|
wróble o zmokłem upierzeniu siedziały nieruchomo na rynnach
|
|
5091
|
|
naturalnym wynikiem tego raz głosu były tłumy wacjentów którzy u niego szukali pomocy
|
|
5092
|
|
błąkamy z miłości zatopiłem usta w jej dłoni
|
|
5093
|
|
spreżyny moich czynów i myśli spo trzeba w innym zapomniany bycie
|
|
5094
|
|
starałem się mam naprawić
|
|
5095
|
|
niemy i nie ruchom
|
|
5096
|
|
czyś już przeżyła jaki cudy że tak na cud oczekujesz
|
|
5097
|
|
jeszcze gwałtowne trzeszczenie które się przeraziło samo siebie i gwałtownie się przerwało
|
|
5098
|
|
siądzie na krzesełku
|
|
5099
|
|
może włócić się po ulicach
|
|
5100
|
|
czy to mina co się przyda gdy tam wejdę
|
|
5101
|
|
lecz może nie
|
|
5102
|
|
posłyszałem jakieś chrzęsty
|
|
5103
|
|
srebrne skrzyneczki z relikwiami leżały we śnie wiekuistym
|
|
5104
|
|
jak zupełnie inną była angelina niż dotychczas mojej wyobraźni
|
|
5105
|
|
obrócił się otworzył okno i wrzucił głowę na ulicę
|
|
5106
|
|
lecz rezultat był inny zupełnie inny niż przypuszczałem
|
|
5107
|
|
również i we mnie
|
|
5108
|
|
zadziwiające że pan go nie słyszał
|
|
5109
|
|
chcesz powiedzieć pan pernat
|
|
5110
|
|
baczność
|
|
5111
|
|
jozłe prokop wesoło mrugnął powiekami
|
|
5112
|
|
i zawsze ta sama twarz i nigdy innych rysów
|
|
5113
|
|
chwilę milczeliśmy i oddawaliśmy się naszym myślom
|
|
5114
|
|
jak długo musiałem marudzić jeżeli nie zauważyłem że teraz jest już tak późno
|
|
5115
|
|
radca policyjny z nienawiści zszarzał na obliczu
|
|
5116
|
|
zwracam uwagę pańską że tym sposobem poprawi pan swoje położenie
|
|
5117
|
|
włosie wydobywało się z krawędzi
|
|
5118
|
|
dziwne jak ten starzec był do nich podobny
|
|
5119
|
|
były to męki raju
|
|
5120
|
|
trzydziestego czerwca można świętować cień rozpalania zabawek
|
|
5121
|
|
przyjrzałem mu się lecz natychmiast cofnąłem swe podejrzenie
|
|
5122
|
|
głos jej drżał
|
|
5123
|
|
czy te myśli że mój mąż by ni je zostawił
|
|
5124
|
|
końc wybiła piąta
|
|
5125
|
|
zapomniałem że takie zwierzęta są na ziemi
|
|
5126
|
|
najprzód wyrwał cztery gołoździe które pozostały i utrzymywały blachę
|
|
5127
|
|
jakiż ciężar zdejmujesz mi z serca panie chirurgu
|
|
5128
|
|
zadzwoniono na trzeci wyścig
|
|
5129
|
|
tak jest pisało
|
|
5130
|
|
wokulski kazał dojechać swemu powozowi bliżej hrabiny i wrócił do pani
|
|
5131
|
|
potem wielką damą która będzie potrzebowała rozlicznych strojów
|
|
5132
|
|
mówię ci bądź spokojny
|
|
5133
|
|
namyślać się do pioruna
|
|
5134
|
|
dziś ostatni dzień który mogę z panem spędzić
|
|
5135
|
|
do jakiej ziemi
|
|
5136
|
|
lecz pozostając czy nie przeszkodzę twojej przechadzce
|
|
5137
|
|
król dotrzymał słowa
|
|
5138
|
|
tak więc znalazł on swoją drogę
|
|
5139
|
|
wie pan nowinę
|
|
5140
|
|
pan nie wierzy
|
|
5141
|
|
to więc jest wszystko
|
|
5142
|
|
jak ja to mam zrozumieć
|
|
5143
|
|
odpowiedzi wokulski usiadł przy małym stoliku pod ścianą i zaczął oglądać album
|
|
5144
|
|
ranne godziny wlokuły mu się jakby do nich zaprzężono woły
|
|
5145
|
|
dziewięć
|
|
5146
|
|
nie
|
|
5147
|
|
hej
|
|
5148
|
|
sześć
|
|
5149
|
|
tak jest pan
|
|
5150
|
|
więc to tu miałby być koguci zaułek
|
|
5151
|
|
naturalnie wtedy nie mogłem tego zrobić
|
|
5152
|
|
zapytuję półgłosem markiera
|